Jesteś tutajForums / Urbanistyka w praktyce / Standaryzacja miejscowych planów zagospodarowania a INSPIRE
Standaryzacja miejscowych planów zagospodarowania a INSPIRE
Sorx za crossposting. Temat zarzucony również na goldenline
No więc...
Do 3 grudnia 2013 mają zostać zakończone prace dotyczące tematów danych przestrzennych z rozdziału 3 załącznika do ustawy, który obejmuje między innymi temat 4: 'zagospodarowanie przestrzenne, rozumiane jako zagospodarowanie terenu, w jego obecnym lub przyszłym wymiarze funkcjonalnym, lub przeznaczenie społeczno-gospodarcze terenu, w tym mieszkaniowe, przemysłowe, handlowe, rolnicze, leśne, wypoczynkowe, wynikające z dokumentów planistycznych'.
Ja zrozumiałem to tak, że do wspomnianej daty odgórnie zostaną przyjęte / opracowane metadane opisujące zbiory danych przewidzianych w trzeciej grupie tematycznej, a to z kolei oznacza standaryzację mpzp.
Jak to widzicie, jako osoby praktycznie związane z planowaniem przestrzennym?
- Zaloguj się lub zarejestruj aby móc dodać komentarz

Standaryzacja jest potrzebna, bo teraz panuje wolna amerykanka. Poza tym mało kto wykonuje plany tworząc dane przestrzenne, które mogą być dalej wykorzystywane. Wśród urbanistów królują programy typu cad, a czasem nawet corel. Zdarza się, że jeden urbanista nie potrafi zrozumiec zapisów drugiego.
Niestety mam wrażenie, ze ten temat jest dla 90% osób czynny zawodowo bardzo mało znany. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z czym się taka standaryzacja będzie wiązała i jakie przyniesie zmiany. Przyznam, że sam mam mgliste o tym pojęcie i chciałbym się dowiedzieć wiecej co oznacza dla nas INSPIRE i na co się powinniśmy szykować. Dlatego jeśli masz większe pojęcie to podziel się swoją wiedzą.
Pozdrawiam
Piotr
Faktycznie świadomość jest albo bardo niska albo temat jest bagatelizowany. Ciężko jest też znaleźć plan sporządzony tak aby cokolwiek było opisane "bazodanowo". Sprowadzenie wszystkich planów w całym kraju do wspólnych mianowników dziś wydaje się snem szaleńca, ale gdzieś tam na horyzoncie siedzi ;)
Przyłączam się do prośby. Wiedzy nigdy za dużo. Poproszę również link do Goldena jak już takie zcrossowanie mamy. Tam jest parę osób bardziej związanych z GIS-ami. Ciekawy jestem czy coś więcej się pojawiło.
pozdrawiam
AR
Też obecnie poszukuję informacji na temat i opini ludzi związanych z tematem od środka, a więc wiele więcej nie jestem w stanie dodać.
Zapewne podchodzę do tematu nieco inaczej - patrzę na mpzp jako konsument danych, a nie wytwórca, a więc w moim przekonaniu INSPIRE jest krokiem w dobrym kierunku. Zapewnienie interoperacyjności zbiorów danych to fajna sprawa.
Jako geograf (gdzieś tam w końcu nim jestem ;-) chciałbym być w stanie porównać jakieś złożone wskaźniki, które sam sobie wykombinuję. Na przykład stosunek powierzchni danego rodzaju wydzieleń funkcjonalnych do innnych, złożony np. z wykształeceniem ludności itd., a całość dla dwóch (lub więcej) miast z dwóch różnych krańców Polski (albo np. porównanie rozwoju miasta w Hiszpanii z jakimś miastem w Polsce). Jest to naturalnie wskaźnik wymyślony na poczekaniu i nie należy go brać poważnie, chodzi o wizualizację idei ;-)
Żeby być w stanie robić takie porównania, naturalnie dane z dwóch różnych miejsc muszą być sensownie porównywalne, a więc w miarę możliwości wykorzystywać podobne struktury danych oraz zawierać jednakowo zesłownikowane główne cechy obiektów.
Siedząc głęboko w gis i db naturalnie wyobrażam sobie, że odgórnie zostanie przyjęta nie tylko struktura danych dla zbiorów opisujących zagospodarowanie terenu, ale również określone zostaną wartości, jakie poszczególne cechy mogą przyjąć.
To wersja idealna, a mając już nieco doświadczenia z mpzp brzmi utopijnie. Ciekaw więc jestem, czy jest to do ogranięcia i czy termin 3 grudnia 2013 jest realny?
Wersja bardziej realna to przyjęcie odgórnej struktury danych, ale zostawienie dowolności, jeżeli chodzi o to, co wpisywane jest w poszczególne kolumny. Zbiory danych można by wówczas łączyć, jednak ich porównywanie nie byłoby już tak łatwe i wymagałoby generalizacji określonych cech do nadrzędnych kategorii.
I mały strzał w ciemno - może ktoś z Was bierze udział w uzgodnieniach na szczeblu ministerialnym i mógłby nieco światła rzucić na w sumie dość istotny temat?
Link do postu na grupie gis goldenline: http://www.goldenline.pl/forum/1720692/standaryzacja-miejscowych-planow-...
Czy urbanista powinien być właśnie wytwórcą takich danych czy raczej ich konsumentem w procesie "kreowania przestrzeni"? Wybaczcie rozumiem marzenia "gisowców" o interoperacyjności danych i ich standaryzacji, ale naprawdę celem planu miejscowego nie jest robienie sobie wizualizacji i możliwości zabawy poprzez zapytania z innym zbiorem danych. to swoisty przerost formy nad treścią. Plan ma przede wszystkim określać i parametryzować "sucho i rzeczowo" przestrzeń dla celów urbanistyki, czasami rewitalizacyjnej i tyle. Istotą planowania miejscowego nie jest możliwość porównywania "wykształcenia" z intensywnością zabudowy itp., jego istotą jest próba znalezienia takie współczynnika aby ułatwić ludziom codzienne życie - mówiąc kolokwialnie. Poza tym plan miejscowy jest aktualny "na dany moment" i fluktuacja jego danych kompletnie nie ma racji bytu poprzez określanie "a co byłoby gdyby przy danej zmiennej". Każda zmiana przecinka wymagać będzie od nowa całej procedury. Jednym słowem - plan ma być wytyczną co i jak, a nie zbiorem zmiennych do zabaw GISem. Takie zbiory to osobna "beczka" wypełniania sukcesywnie przez różne podmioty, prywatne i publiczne, odpłatnie lub nieodpłatnie, które mogą posłużyć jako udogodnienie dla planowania w tym przypadku. Standaryzacja tak (najlepiej jeszcze w ramach jednej platformy danych, na co INPSIRE daje jakąś tam szansę, ale jestem sceptyczny), przerost formy nad treścią - nie.
Łukaszu, GIS nie sluzy do zabawy. Standaryzacja ustalen planu ma na celu zwiekszenie przejrzystosci jego zapisow, ktore obecnie wymagaja 'poety' do sformulowania i odczytania. Dzisiejsze plany bardzo czesto sa wlasnie za malo suche i rzeczowe by jednoznacznie je interpretowac (np. 'przyjęto wprowadzenie zróżnicowanych form funkcjonalno-przestrzennych, które odpowiadać będą naturalnym predyspozycjom terenu i zapotrzebowaniu społecznemu' albo 'ustala sie stosowanie wysokiej jakosci materialow nawierzchni'). Standaryzacja i interoperacyjnosc pozwoli kazdemu rozumiec plan- bez prawnika, tlumacza i koniecznosci forsowania swojej wizji (z podanych przykladow) zapotrzebowania spolecznego i wysokiej jakosci.
Trudno mi sobie wyobrazić, żeby standaryzacja była lekarstwem na zapisy, które przytaczasz. Tu się kłania brak znajomości technik prawodawczych, albo totalne ich zlekceważenie. Mamy ustawę w sprawie zasad techniki prawodawczej http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20021000908 i nie trzeba być prawnikiem, żeby wiedzieć jak prawo miejscowe tworzyć. Wystarczy przeczytać tą ustawę ze zrozumieniem. Nawet prawnik nie pomoże w zrozumieniu konkretnych zapisów planu, jeśli plan będzie wesołą twórczością projektanta, który nie rozumie, albo ma to gdzieś, że plan miejscowy to akt prawa miejscowego, a nie charakterystyka terenu pomieszana z "estetycznymi" zapędami autora. Autora, który traktuje MPZP jako antidotum na problemy danego terenu.
Planem miejscowym świata się nie zbawi, urbanista to nie człowiek od wszystkiego..niestety coraz częściej mam wrażenie, ze tak jesteśmy traktowani. Przy momentami sprzecznym prawie, braku informacji o terenie, braku zaangażowania instytucji, które mają wspierać swoją wiedzą autora, oczekuje się od nas tworzenia projektów, które zadowolą wszystkich.
Ja standaryzację rozumiem jako ujednolicenie oznaczeń, nazewnictwa i składowych planu, które powinny być już ujednolicone na mocy ustawy i rozporządzeń do tej ustawy. Przy czym mija 7 lat od przyjęcia ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, a jaki burdel był taki burdel jest. Dlaczego tak jest? Ja widzę kilka przyczyn:
1. Brak znajomości prawa, bądź lekceważenie tego prawa przez urbanistów,
2. Brak znajomości prawa, bądź lekceważenie tego prawa, bądź tworzenie własnego prawa przez instytucje opiniujące i uzgadniające
3. Brak odpowiednich szkoleń dla osób zajmujących się planowaniem przestrzennym - tu upatruję rolę izb, które nie robią nic poza pobieraniem składek - a jak już robią to każą sobie za to słono płacić
4. Mierna działalność komisji urbanistycznych, które powinny być filtrem, przez które nie przejdą opracowania złożone z zapisów podobnych do tych, które przytoczyłeś (przy czym członkowie komisji powinni być poddawani egzaminom, a nie brani z przypadku)
5. Niski poziom edukacji na kierunkach związanych z planowaniem przestrzennym (bez względu na to czy to architektura i urbanistyka czy też gospodarka przestrzenna)Prawo i kwestie środowiskowe szczególnie leżą na AiU
Reasumując standaryzacja jest możliwa i potrzebna, niestety tylko w określonym wymiarze. Nie uzdrowi ona obecnego stanu, jeśli nie pójdą za tym inne konkretne działania.
... chciałem powiedzieć.
Można ustandaryzować formę zapisu, ale nie treść merytoryczną. O ile łatwo określić standardy np. wysokości zabudowy czy jej intensywności bo są wymierne, o tyle ustandaryzowanie wartości "humanistycznych" planu jak np. położenia i określenia nośników reklamowych, zasad ulokowania w krajobrazie wież turbin wiatrowych albo zapisów dot. zadrzewień śródpolnych trudno nadać jeden zrozumiały dla wszystkich w jednakowy sposób sens - tzn. ja tego nie widzę.
1. Problem wynika z tego, że we właściwych wydziałach pracują osoby niekoniecznie mające wiedzę z planowania przestrzennego,
2. A faktem jest też, że mamy czasami zapędy różowej twórczości w mpzp
To jest prawo, a nie zbiór tylko i wyłącznie interoperacyjnych danych do wizualizacji gis.
Pozdrawiam
Łukasz
Panowie Macieju i Łukaszu (jeśli mogę sobie pozwolić na taki imienny zwrot) zgadzam się w 100%.
Akt prawa miejscowego ma byc pisany językiem prostym i zwięzłym, ale jednocześnie odpowiadającym na lokalne potrzeby, w końcu mamy tu do czynienia z prawem miejscowym.
INSPIRE można wdrożyć ograniczając się np. do samych granic planów lub stref funkcyjnych i to jest do zrobienia w omawianym terminie. Dopuszczalne wysokości zabudowy i jeszcze parę takich parametrów znajdziemy i sprowadzimy do wspólnego mianownika dla całej Polski czy Europy jednak nigdy nie zastąpi to całego tekstu planu.
Takie parametry mogą np. pomóc wyszukać w całej bazie danych dla np. danego województwa to, co szukamy wg. wstępnej kwerendy. I tyle. Zawsze będzie następny krok. Sprawdzić szczegółowe zapisy. Nie widzę możliwości "zGISowania" 100% planów, ale jakaś ich część ma sens i może się przydać przy ich konsumpcji.
ja także się zgadzam z przedmówcami, przy czym...
moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest wspomniany program minimum, czyli udostępnianie przez geoportale jedynie granic planów i "przeznaczenia terenu". Tylko tyle wymaga od nas INSPIRE. Część treści planów udostępniać będą i tak inne organy (ochrona przyrody - RDOŚ, strefy bezpośredniego zagrożenia powodzią - RZGW, etc.) i im to pozostawmy.
Zaś parametry zabudowy niech nadal będą ustaleniami planu, kształtowanymi przez urbanistów w sposób swobodny, uzależniony od sytuacji i potrzeb - oczywiście w sposób "cywilizowany", określenie standardów urbanistycznych jest jak najbardziej na miejscu. Niemniej, moim zdaniem, te standardy nie mogą być bardzo ścisłe i obligatoryjne, aby plany nie składały się z całej masy zapisów w stylu "nie ustala się", "nie dotyczy", itp.
Moje obawy budzi także, pojawiający się cały czas, pomysł "zGISowania" obowiązujących już planów miejscowych. Wykonanie tego zadania wydaje się być szalenie kosztowne i niespecjalnie użyteczne. Moim zdaniem lepiej by było wprowadzić w drodze ustawy, iż np. od 2012 wszystkie nowe plany mają być "zgodne z INSPIRE". A tamte niech żyją nadal swoim życiem, udostępniane jedynie jako granica.
Młody urbanista
I to jest właśnie pytanie co rozumiemy pod dyrektywą INSPIRE w jej III Aneksie dot. zagospodarowania przestrzennego. Jak to wystandaryzować i "jak głęboko", obyśmy nie zeszli tylko do zasady (wcześniej wspomnianej" typu "nie dotyczy". Urbanistyka to nie matematyka - tu będzie zawsze wolne pole dla "humanistycznej twórczości" ujętej racjonalnie w znormatyzowane przepisy prawa.
Plany miejscowe to śmierdzące jajo i dość trudno się zabrać za ich standaryzację, to fakt. Jednak gdyby nie było zapotrzebowania na wspomnianą, temat nigdy by się nie pojawił.
Zdaję sobie sprawę, że istotą urbanistyki nie jest porównywanie wykształcenia z formą zabudowy, ale jakby się nad tym głębiej zastanowić, to może mieć to sens. Choćby to, że pewne grupy społeczne / zawodowe mogą poddawać się sile przyciągania danego obszaru. A jednym z jego elementów jest na pewno to, w jaki sposób jest zabudowany. Naturalnie może się wydawać, że to po prostu brednie, ale proponuję poczytać sobie o geografii regionalnej i badaniach w tym zakresie. Czasami z niedorzecznych na pierwszy rzut oka założeń można wyciągnąć całkiem ciekawe wnioski.
Jednak istotą urbanistyki, jak wspominacie, jest ułatwienie ludziom życia. A więc urbanista nie płodzi planów dla świętego siebie, a dla innych, często nie związanych z urbanistyką w najmniejszym nawet stopniu. I właśnie standaryzacja jest narzędziem, które może zwyczajnemu człowiekowi ułatwić życie, gdy chce sobie np. sprawdzić, co może wybudować na upatrzonej działce i czy w ogóle może. To czy da się ujednolić wszystko, to odrębne pytanie ;-)
Wracając do zabawek typu GIS... Plan zagospodarowania odnosi się do przestrzeni. Jak na razie to główny nurt narzedziowy do zarządzania taką informacją to właśnie GIS. A więc idąc dalej zarządzanie kryzysowe to zbawa, logistyka i planowanie tras to poziom przedszkolny... Chyba nie tędy droga ;-)
Wyobraźmy sobie system do zarządzania informacją powodziową - opady, chłonności gruntów, wskazania wodomierzy, stan wałów, poziom wody w polderach, prognozowanie zagrożenia, etc... Chcąc nie chcąc, dla urbanisty też znajdzie się miejsce przy projektowaniu i utrzymaniu takiej bestii!
Swoją drogą, Filip Sokołowski wspomniał na goldenline o konferencji w Katowicach, która startuje jutro. Jeżeli ktoś z Was się wybiera, to może jakieś afterparty można by zorganizować i pogadać sobie na temat? Nikogo nawracać na GIS nie będę, raczej chętnie bym porozmawiał o kierunkach, jakie standaryzacja może przyjąć, o problemach, jakie wystąpią, etc. Między innymi o tym będzie mowa na konferencji, a oficjalne informacje, jakie się na konferencji pojawią może rzucą nieco światła na sprawę.
Nie neguję potrzeby standaryzacji. Chciałem tylko powiedzieć, iż nigdy nie zgodzę aby w myśl "poprawności standaryzacyjnej" wypełniać pola typu "nie dotyczy" czy "jak wyżej". To zawsze będzie widoczna twórcza rola urbanisty. Ponadto ja nie wiem czy plan ma być czytelny dla każdego, na pewno powinien być dla kadry urzędniczej w odpowiednich referatach gmin. I to jest tragedia.
Zaraz tam śmierdzące... ;) Uważam, że nie wszystko ma sens być zestandaryzowane. Owszem nie jedno jest tego warte, ale jak zwykle warto to robić z głową i wybierać z rozsądkiem :) Łatwiej też będzie robić to stopniowo niż rzucić się od razu na całość tematu, który, chyba wszyscy się tu zgodzimy, łatwy nie jest.
Do GISu przekonywać chyba nie trzeba. Przynajmniej mnie osobiście. Nie zapominajmy jednak, że gdzieś tam w planach jest tez element kreacji i projektowania, które można zatracić (a chyba warto by nie) robiąc wszystko całkowicie "sterylne" prawniczo i GIS-owo. Choćby problem również trudny do ujęcia w planach miejscowych czyli tzw. genius locci. Unikalność wielu miejsc jest warta zachowania. Ani urbanistom, ani geografom tłumaczyć tego nie trzeba.
Jak tam konferencja? Ciekawa? Jeśli można to chętnie przeczytał bym jakąś nawet krótką relację zwłaszcza z poruszanych tematów samej konferencji. Nie zawsze człowiek ma możliwość przemieścić się na drugi koniec kraju nawet jeśli temat bardzo ciekawy.
www.urbanistyka.info/content/mi%C4%99dzynarodowa-konferencja-publiczny-dost%C4%99p-do-informacji-o-zagospodarowaniu-przestrzennym-o
Info pojawiło się bardzo późno bo i program tak późno sie pojawił. A szkoda, bo można by rzeczywiście zorganizować jakieś afretparty i podyskutować na żywo o problemach tu poryszanych. Miejmy nadzieję, ze będzie jeszcze nie jedna taka okazja.
Pozdrawiam
F.
Ps. Jesteśmy w stałym kontakcie z organizatorami i postaramy sie o zamieszczenie relacji czy dostępnych materiałów.. a moze ktoś z obecnych zechce napisać jakieś sprawozdanie - chętnie opublikujemy
"Na początku niepewnego przedsięwzięcia nasza wiara jest jedyną rzeczą, która może nam zapewnić powodzenie"
A propos prób standaryzacji czy ktoś z Was spotkał się z klasyfikacją przeznaczeń stosowanych w planie? Generalnie chodzi mi o taki katalog jakie rodzaje przeznaczenia są zakwalifikowane do jakiej grupy np. usługi rzemiosła to - , usługi publiczne to - wraz z symbolizacją. Jak dobrze pamiętam swego czasu Wrocław pokusił się o taką klasyfikację, ale nie mogę dotrzeć do tego dokumentu, ktoś z Was może pomóc? Być może znacie jakies inne przykłady. Będę wdzięczny za info.
"Na początku niepewnego przedsięwzięcia nasza wiara jest jedyną rzeczą, która może nam zapewnić powodzenie"