Jesteś tutajForums / Urbanistyka w praktyce / Problem z projektowaną linią elektroenergetyczną w studium

Problem z projektowaną linią elektroenergetyczną w studium


Obrazek użytkownika Filip Sokołowski

By Filip Sokołowski - Posted on 09 Grudzień 2009

W studium gminy jest projektowana linia 110kV, więc wypadałoby ją również wprowadzić do planu. Jednak jej przebieg jest orientacyjny, nie wiadomo kiedy powstanie i czy w ogóle powstanie. Oczywiście można by ją wprowadzić jako informacje na rysunek planu, ale jak wiadomo 110kV posiada odpowiednią strefę bezpieczeństwa, którą należałoby uwzględnić przy zagospodarowaniu tego terenu. Potencjalnie linia ma przebiegać m. in przez tereny, które gmina chce przeznaczyć pod zabudowe mieszkaniową. I tutaj pojawia się pytanie o sens wprowadzania takich linii do studium, których przebieg jest wielką niewiadomą pozbawioną jakichkolwiek konkretów - nikt nic nie potrafi powiedziec, ale pewnie jakoś tak ta linia przebiegnie - problem w tym, że jej przebieg warunkuje zagospodarowanie otoczenia. Co Wy na to? Czy spotykacie się z takimi przypadkami i jak je oceniacie?

Obrazek użytkownika Piotr Piechocki

Przesył ee - inwestycja celu publicznego uwzględniona w Studium. Pytanie czy z inicjatywy gminy czy energetyki, a może wynika to z ustaleń planu województwa lub z podpisanych umów na realizację zadań ponadlokalnych?
Abo zmienić Studium albo uwzględnić przebieg w mpzp. Uważam, że mpzp nie musi odwzorowywać dokładnie przebiegu linii wskazanej na rysunku Studium, ważne aby honorował KIERUNEK, czyli zapewnił połączenie linią dwóch punktów. Szczegółowa trasa - to zadanie planu miejscowego, a nie Studium.
W moim przekonaniu organy nadzoru a czasem i sami urbaniści zbyt dosłownie traktują poziom zgodności ustaleń mpzp z ustaleniami Studium. Skoro to rada gminy stwierdza tę
zgodność, to można dojść do wniosku że w szczególnych przypadkach pewne rozbieżności rada może zaakceptować i odnieść się do ogólnej realizacji swojej polityki przestrzennej. Oczywiście rada gminy nie powinna przesadzać w tej sferze uznając np.: że przeznaczenie w mpzp 10 ha terenu pod produkcję byłoby zgodne ze Studium, które wskazywało kierunek mieszkaniowy w tym samym obszarze.
Poziom zgodności pomiędzy Studium a mpzp jest tutaj podstawowym problemem, szczególnie rozumienie tej zgodności przez urbanistów, samorządowców, urzędników, prawników itd, itp. Kopalnia ciekawych przypadków. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie że żądanie aby te zgodność potwierdzała rada gminy wskazuje, że mogą być pewne "odstępstwa". W przeciwnym razie ustawodawca ustanowiłby przepis: "W/B/P opracowuje projekt mpzp zgodnie z ustaleniami Studium". Jednoznacznie i ściśle. Skoro ustawodawca wskazuje, że na etapie uchwały inicjującej określa się poziom zgodności a przy uchwalaniu planu
rada gminy stwierdza zgodność to może W/B/P ma pewne pole manewru w granicach wyznaczonych w samym Studium oraz w dyspozycji wynikającej z uchwały inicjującej? Każda rozbieżność powinna być wychwycona na etapie uchwały wywołującej i już wówczas powinno być wiadomo czy planowane w mpzp rozwiązania będą zgodne ze Studium. Oczywiście to jest teoria. Jaka jest praktyka z uchwałami inicjującymi i ile z nich jest poprzedzone rzetelnymi analizami to jest temat na inna dyskusję

Obrazek użytkownika Filip Sokołowski

Precyzować przebieg na etapie planu - zgoda, tylko często zdarza się tak, że energetyka nie wie sama czego chce i odpowiedz jest taka - linia będzie, ale dokładnego przebiegu nie znamy, więc proszę zostawić korytarz większy od strefy bezpieczeństwa. A co później z tym terenem? Oczywiście takie inwestycje mogą być realizowane przez decyzje o lokalizacji celu publicznego i jest to lepsze rozwiązanie - o decyzje występuje się kiedy znany jest dokładny przebieg, ale co gdy linia biegnie przez las? Ja uważam tak - energetyka zna przebieg to składa wniosek o przystąpienie do sporzadzenia planu jeśli nie da się tego zrobić decyzją, a nie podchodzi do sprawy na zasadzie - kiedyś będzie, ale nie wiadomo kiedy, więc proszę rezerwować teren w planach.

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Obrazek użytkownika Rafał Łucki

Ostatnio również miałem do czynienia z tym problemem. Z resztą sam wcześniej wrysowałem linię 110kV w studium, gdyż była on w planie województwa. Myślę, że najczęściej w ten sposób przenoszona jest do studium. Teraz sporządzamy tam plan i pojawia się problem.
Zgadzam się z Piotrem Piechockim, że jej przebieg określony w studium można korygować, ale nie zdecydowałbym się jej w ogóle w planie nie wyznaczać. Kolejna sprawa to samo oznaczenie na rysunku planu i w tekście uchwały. Zastanawiam się, czy wyróżnić ją tylko na rysunku planu w postaci informacji, czy też jako obszar funkcjonalny EE. Spotkałem się już ze zdecydowanym stanowiskiem komisji z Olsztyna, że tego typu inwestycję należy lokalizować w planie miejscowym wyłącznie poprzez strefę funkcjonalną.
Poza tym linie el.-en. w planach miejscowych to temat rzeka. Ostatnio przeglądałem mpzp Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w Toruniu (http://www.bip.mpu-torun.pl/index.php?lang=_pl&m=wylozenie&id=91). Podoba mi się ich podejście do sprawy. Wyróżniają strefy ograniczonego użytkowania od linii SN i WN na rysunku planu, ale w formie ustalenia informacyjnego, natomiast w tekście piszą "lokalizacja obiektów w zasięgu oddziaływania linii SN na warunkach gestora sieci" i słusznie, ponieważ faktyczna odległość projektowanej zabudowy od linii el.-en. wynika z Polskiej Normy PN-E-05100-1:1998, a projekt budowlany i tak jest uzgadniany z energetyką. W wielu planach spotykam się z wyznaczeniem stref ograniczonego użytkowania, czy też stref ochronnych, stref bezpieczeństwa jako ustalenie obowiązujące planu. Na etapie sporządzania planu (gdy energetyka nie określi szerokości w/w strefy) bardzo trudno precyzyjnie ją wyznaczyć, gdyż zależy ona od bardzo wielu czynników. Szczegółowa lokalizacja obiektu powinna nastąpić na etapie uzgadniania projektu budowlanego, a plan powinien orientacyjnie określać zasięg strefy. Może ktoś ma jeszcze inną opinię na ten temat. Zapraszam,
Pozdrawiam,

Obrazek użytkownika Filip Sokołowski

Ja się skłaniam bardziej ku obszarowi funkcjonalnemu, tylko jak go wyznaczyć skoro energetyka nie wie jak linia będzie przebiegała i współpracować nie chce? Co do informacji to zastanówmy się jakie jest znaczenie takiej informacji? Wrysujemy na rysunek linię i z tego rysunku będzie wynikało jakie tereny są "zagrożone " tym przebiegiem. A co w sytuacji kiedy energetyka zmieni przebieg i linia wcale przez te tereny nie przebiegnie? Jaką wówczas wartość ma taka informacja i jaki sens jest o tym informować? Z drugiej strony można nie informować na rysunku, a wpisać w tekst, że taki przebieg może wystąpić na całym terenie objętym planem, z tymże zgodnie z technikami zapisu planistycznego uchwała nie powinna zawierać treści informacyjnych. Być może filozofuję, ale w takiej sytuacji jedynym możliwym wyjściem jest ustalenie przebiegui jeśli on się zmieni to energetyka zmieni sobie najwyżej plan.

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Obrazek użytkownika Piotr Piechocki

Specyfika aktu prawa miejscowego jakim jest mpzp skłania a czasami wręcz zmusza (vide ……ustalenia dotyczące obszarów rehabilitacji istniejącej zabudowy i infrastruktury technicznej, a także obszarów wymagających przekształceń lub rekultywacji, powinny zawierać opis planowanych działań, określenie oczekiwanych rezultatów……; oraz w odniesieniu do zawartości rysunku planu: ...w razie potrzeby oznaczenia elementów informacyjnych, niebędących ustaleniami projektu planu miejscowego....) do zawierania w treści mpzp (tekstowej i rysunkowej) to czego niektórzy (a w szczególności prawnicy) tak nie lubią, czyli zaleceń, informacji, itp. bezeceństw nie będących normami prawnymi. Może jednak na to "swawolenie" planistów pozwala jednak prawo, zważywszy na § 143 „Zasad Techniki Prawodawczej”, z którego wynika, że: „Do aktów prawa miejscowego stosuje się odpowiednio zasady wyrażone w dziale VI, z wyjątkiem § 141, w dziale V, z wyjątkiem § 132, w dziale II oraz w dziale I rozdziały 2-7, a do przepisów porządkowych - również w dziale I rozdział 9, chyba że odrębne przepisy stanowią inaczej.” Oznaczać to powinno, że do planów miejscowych nie ma zastosowania przepis działu I, rozdział 1, § 11 w brzmieniu: „§ 11. W ustawie nie zamieszcza się wypowiedzi, które nie służą wyrażaniu norm prawnych, a w szczególności apeli, postulatów, zaleceń, upomnień oraz uzasadnień formułowanych norm.” CBDU
Nie jestem pewien czy energetyka i gmina byłaby zadowolona z ustalenia jednoznacznego przebiegu linii przez tereny prywatne. Przesył to cel publiczny. Nastąpi konieczność uzyskania prawa do gruntu przez ustanowienie "prawa przesyłu" lub wykupu (wywłaszczenia) gruntu. Skutki odszkodowawcze z art. 36 itd. Jak nie ma wniosku ZE - nie ustalać trasy. Jak ZE "dojrzeje" to może być za późno, ale cóż inwestycje trzeba planować z odpowiednim wyprzedzeniem. Czemu planista i gmina ma myśleć za wszystkich? Po to ustawodawca wymyślił programy rządowe i możliwość finansowania prac planistycznych przez podmioty realizujące inwestycje celu publicznego aby również energetyka czynnie uczestniczyła w procesach i procedurach planistycznych. Czy ktoś im to prawo odebrał? Projektant może co najwyżej wskazać W/B/P potrzebę uzyskania dodatkowej informacji od energetyki aby poznać jej zamiary inwestycyjne lub przynajmniej dać im szansę na wprowadzenie oczekiwanych zapisów do ustaleń mpzp. W ten sposób dochodzimy do sedna sprawy. Informacja nie jest kontra, informacja jest pro. Może nawet należałoby stwierdzić że informacja jest jednocześnie pro i kontra (naśladując klasyka w tłumaczeniu własnych wypowiedzi).

Obrazek użytkownika Adam Rodziewicz

Pozwolę sobie zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt tego problemu. W gruncie rzeczy mamy tu do czynienie z "rezerwą na realizację celu publicznego". Wyrasta od razu problem nie tylko kosztów samej realizacji celu, ale potencjalnych żądań właścicieli terenu o wykupienie odpowiedniego pasa. W związku z tym nie wyznaczał bym oddzielnej strefy. Czy czasem zgodnie z przepisami mamy ograniczenie inwestowania w odpowiedniej odległości od samej linii, a nie w ogóle?

W planie umieścić to na pewno jakoś trzeba, aby uzyskać zgodność ze Studium. Informacja o takim ulotnym bycie jak "projektowana linia" też wydaje mi się tylko unikiem urbanisty, pozostawiającym przyszłego drobnego inwestora z żabą nie do zjedzenia. Wydaje się, ze najwłaściwsze było by na etapie planu sztywne zaplanowanie tego konkretnego odcinka linii i znowu wkraczamy w problem finansowany - kto ma zapłacić za projekt linii? Gestor sieci będzie się wykręcał jak nic.

Zmienić granice planu tak aby nie obejmować jakiegoś pasa terenu? Jeszcze lepszy żart urbanistyczny!

Ciężkie negocjacje na linii wójt - gestor sieci w celu skonkretyzowania przebiegu tej linii w planie wydają mi się najlepszym rozwiązaniem, ale to powoduje, że plan może nigdy nie zostać zakończony.

Problem ten dotyczy również innych "rezerw", np. nie wykupionych pasów drogowych dla dróg powiatowych i wojewódzkich.

pozdrawiam,
AR



Nawigacja

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 users i 11 gości.