Jesteś tutajForums / Urbanistyka w praktyce / Pisać od nowa czy nowelizować?

Pisać od nowa czy nowelizować?


Maciej Hermanowski's picture

By Maciej Hermanowski - Posted on 05 listopad 2009

Chciałbym poznać Wasze zdanie na temat ustawy o planowaniu przestrzennym - wszyscy na nią narzekają, wszyscy szumnie krzyczą potrzebne są zmiany!Ilekroć słyszę o pomysłach zmian w polskim prawodawstwie dot. planowania przestrzennego, tylekroć mam wrażenie, że nie ktoś kto je proponuje nigdy nie miał czynnie udziału w procedurze planistycznej. Czy Waszym zdaniem konieczne jest napisanie ustawy od nowa, czy może wystarczy jedna porządna nowelizacja? Jakie obszary wymagają zmian, czy jest coś co można nazwać dobrym rozwiązaniem.. jesteście uczestnikami tego procesu, narzekacie, może po prostu napiszcie swoje propozycje co zmienić, jak zmienić????Moze uda się wypracować swoisty katalog tych zmian.

Tomasz Wojciechowski's picture

Moim skromnym zdaniem, korzystna będzie nowelizacja. Proszę sobie przypomnieć klimat panujący w branży po wprowadzeniu nowej ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym w 2003 r. Nie chodzi mi tu o posuchę w pracy, ale o ogólne zagubienie w temacie. Obecna ustawa funkcjonuje (lepiej lub gorzej) od kilku ładnych już lat, każdy ma wypracowane pewne ścieżki postępowania, klarują się zasady i rozwiązania. Ogólnie mówiąc, ustawa została już opanowana. Wydaje się, że powinniśmy raczej pójść w kierunku likwidowania absurdów i niejasności. Należy zlikwidować rozbieżności - pojawiło się ich sporo w związku z powstawaniem kolejnych ustaw (mniej lub bardziej sensownych). Każdy z nas zdaje sobie sprawę z ułomności, jakie obecna ustawa niestety posiada. Wydaje mi się, że doprecyzowanie problemowych zagadnień w zupełności wystarczy. Potrzebny jest zaledwie krok naprzód, a nie kolejna rewolucja (która przyniesie prawdopodobnie kolejny zamęt ... )

Maciej Hermanowski's picture

Panie Tomku a czy jest Pan w stanie określić, które rozwiązania w obecnej ustawie wymagają nowelizacji, a które zostawiłby Pan bez zmian?

Piotr Piechocki's picture

Zlikwidować "rentę planistyczną" i wprowadzić przepisy powodujące automatyczną zmianę użytku gruntowego odpowiednio do nadanej planem funkcji. Szczególnie w przypadku przeznaczania gruntów rolnych na cele nierolnicze i nieleśne czyli określenie użytku przeznaczanego pod zabudowę jako grunty zurbanizowane niezabudowane, co umożliwi pobieranie podatku od nieruchomości zaraz po uprawomocnieniu się planu. Taki mechanizm powstrzyma również od przeznaczania na cele inwestycyjne gruntów rolnych bez bliższej i realnej perspektywy ich faktycznego zagospodarowania. Odpowiednia stawka podatkowa powinna działać skuteczniej i prościej niż obecny mechanizm "renty planistycznej". Taka zmiana powinna wpłynąć na lepsze zrozumienie wpływu planowania przestrzennego na przychody podatkowe gmin. Generalnie obecnie jest za mało bezpośrednich związków praktycznych pomiędzy planowaniem przestrzennym a innymi elementami gospodarki przestrzennej.

Filip Sokołowski's picture

Czy nie uważa Pan, że takie rozwiązanie doprowadziłoby do sytuacji, że planowanie przestrzenne sprowadzałoby się do uchwalania planów jedynie pod konkretne inwestycje, a te plany obejmowałyby pojedyńcze działki lub maksymalnie kilka działek należacych do konkretnego inwestora?

Zadając to pytanie jednocześnie podkreślam, że też jestem przeciwny uchwalaniem planów, które pozostają "nieskonsumowane".

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Piotr Piechocki's picture

Obecnie już w wielu wypadkach mamy właśnie taką sytuację,że gminy niechętnie przystępują do sporządzania planów, tłumacząc sie że generują one tylko koszty, a jak jest inwestor gotowy coś gminie zafundować to już patrzy gmina na to całkiem inaczej, byle nie naruszac budżetu w którym "zapomiano" przeznaczyć środki na planowanie. Jeżli wprowadzonoby prosty mechanizm obowiązkowego przeznaczania okreslonego % w budżecie na wszelkie sprawy związane z planowaniem przestrzennym (a nie są to wyłącznie projekty planów miejscowych i studiów) wóczas może byłoby w tej dziedzinie lepiej. Ile gmin ma system informacji przestrzennej, ile gmin ma rzetelne opracowania ekofizjograficzne i je aktualizuje, ile gmin analizuje na bierząco rozwój i stan budownictwa mieszkaniowego oraz ruch w handlu nieruchomościami, ile gmin wie cokolwiek o strukturze handlu na swiom terenie, o kształtowniu się wartości nieruchomości w przestrzeni gminy, ile ubyło a ile przybyło terenów zielonych i miejsc publicznych, itp itd. A później oczekuje się, że planista zrobi dobry plan.
Odpowiadajac na postawione pytanie: O tym dla jakich terenów zrobiony bedzie plan decyduje przecież gmina, jak będzie świadoma, że za tym idą realne przychody (podatki) tym łatwiej będa podejmowane w tych sprawach decyzje. Przeciez ład przestzrenny wymieniony jest jako pierwszy obowiazek samorządów gminnych!!! i co z tego wynika??

Filip Sokołowski's picture

Pomysł z określonym % wydatków na planowanie przestrzenne jest dobry. A zadałem Panu to pytanie z powodu, który zauważył Pan na początku swojej wypowiedzi - tak to gmina decyduje o tym jaki teren będzie objęty planem, pozostaje tylko pytanie czym się kieruje? Dobrze jest jak wyznacznikiem jest dobro i rozwój gminy, a nie pojedyńcze interesy zainteresowanych. Trzeba też jeszcze pamiętać, że planowanie to nie tylko szukanie zysku, ale też ochrona, która zysku, przynajmniej materialnego, nie daje. Prawda jest taka, że jak komuś damy kasę, to nie oznacza to, że ten ktoś ją racjonalnie wyda. Dlatego % to jedno, a drugie to moim zdaniem konieczność określania jakiś ram dla wydawania tych środków na planowanie przestrzenne.

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Piotr Piechocki's picture

Można pójść jeszcze dalej i ustalić, że gminy muszą 100% podatku od nieruchomości z terenów nie objętych planami miejscowymi przeznaczyć na ich opracowanie a nawet ustalić, że dla terenów nie objętych planami miejscowymi podatek od nieruchomości jest wyższy np. o 20%. Można sobie wyobrazić, że w takiej sytuacji sami mieszkańcy będą wywierać presję na samorządy aby robiły plany miejscowe. A co do zysku z planów miejscowych o charakterze ochronnym - w tym zakresie w wielu przypadkach ochrona jest nie tylko w interesie lokalnym, a więc udział w kosztach powinny mieć budżety powiatów, województw lub kraju, w zależności od poziomu i rangi funkcji ochronnych np. formy ochrony przyrody lub potrzeby realizacji inwestycji celu publicznego. Np. ochrona obiektów zabytkowych: rejestr - państwo, ewidencja - województwo. Udział w kosztach 50/50 z gminą. Może wówczas rudery albo tylko ślady po nich nie pozostawałyby w ewidencji zabytków. Itd., itp. Tak w ogóle to państwo nie powinno uchylać się od odpowiedzialności za planowanie przestrzenne. Nie tylko w zakresie finansowego udziału w kosztach opracowania projektów mpzp, ale przede wszystkim w kosztach konstrukcji i działania systemu planowania, który trzeba zbudować od podstaw i kompleksowo bo dzisiaj takiego systemu nie ma!! Nie chodzi mi tutaj o siatkę państwowych biur planowania. Ustawa powinna wymagać aby co najmniej na poziomie powiatu powoływane były komórki odpowiedzialne za prowadzenie systemu informacji przestrzennej SIP (zawierający wszelkie możliwe materiały planistyczne i informacje o środowisku) i zarazem koordynujące proces planowania przestrzennego w gminach, który między innymi polegałby na przygotowaniu niezbędnych wyjściowych materiałów planistycznych związanych z SIP, a na końcu również sporządzaniu planów miejscowych, poprzez zawieranie kontraktów z fachowymi podmiotami. SIP powinien być obowiązkowym miejscem i źródłem gromadzenia i wydawania danych niezbędnych do opracowania mpzp. Organami współfinansowanymi przez państwo powinny być również komisje urbanistyczno-architektoniczne, które mogłyby posiadać kompetencje w rodzaju państwowego nadzoru urbanistycznego. Jako część systemu komisje zobowiązane powinny być nie tylko do kontroli ale również do monitorowania zmian w przestrzeni (planowanie i realizacja)i koordynowania planowania przestrzennego realizowanego na różnych szczeblach.

Maciej Hermanowski's picture

Widzę wywiązała się interesująca dyskusja. Ciekaw jestem jakie zdanie mieliby przedstawiciele samorządów na ten temat. Czy ich zdaniem to realne rozwiązanie. Może jeśli wśród użytkowników portalu jest ktoś pracujący w samorządzie niech zajmie stanowisko.

Filip Sokołowski's picture

To tu chyba poszliśmy trochę za daleko.. nie jestem za zbiorową odpowiedzialnością, a rozwiązanie z podwyższonym podatkiem, do tego by się sprowadzało - mieszkacy płaciliby za opieszałość władz gminy. Oczywiści może przyniosłoby to z czasem skutek w postaci większej liczby uchwalonych planów, ale mogłoby również spowodować zaniedbanie i opustoszenie pewnych części terytorium gminy. Pisząc o ramach związanych z przeznaczaniem pieniędzy na planowanie przestrzenne myślałem o uwzględnieniu w wydatkach nie tylko tworzenia planów pod pożądane inwestycje, ale także planów ochronnych, systemu informacji przestrzennej, analiz zagospodarowania tej przestrzeni czy dokładnych i rzetelnych opracowań z zakresu ochrony przyrody, czy też ochrony zabytków. Bo obecnie w większości gmin np. opracowania ekofizjograficzne tworzone są nie całościowo, a na potrzeby pojedyńczych planów i wiadomo jak potem z takimi opracowaniami jest.

Co do komisji urbanistycznych, to sądzę, że korzystniejszym rozwiązaniem byłoby zmniejszenie ich liczby do liczby powiatów, na rzecz wzmocnienia składu osobowego. Dobrze by było, gdyby te komisje brały też odpowiedzialność za swoje opinie, bo czasem to mi się wydaje, że protokoły są tylko po to żeby coś w nich napisać, mniej już się liczy co się napisze. Takie podejście do sprawy na pewno odbyło by się z korzyścią dla opracowań planistycznych, no i gminy na siłę nie musiałyby lepić dwuosobowych komisji byleby je tylko zlepić.

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Tom's picture

O ile dobrze słyszałem, od jakiegoś czasu pracuje się nad nową ustawą, więc chyba prace te należałoby kontynuować, a nie zaczynać nową dyskusję nad tym co zmienić / w jakim stopniu znowelizować... skoro należy wprowadzić dużo zmian to lepiej przygotować nową ustawę. Była mowa o rentach planistycznych - myślę, że dobrym rozwiązaniem byłoby obniżenie i skonkretyzowanie: stawki 0%, 10% i 20% i w jakich przypadkach. Co do obowiązku planu... nie jestem za tym by robić plany dla całych gmin (jest wiele gmin znacznie zalesionych, kilkanaście-kilkadziesiąt słabo zaludnionych), jak dla mnie problemem jest "obowiązek" sporządzenia planu - jest napisane (art.10) kiedy powstaje obowiązek sporządzenia, ale do kiedy gmina ma plan uchwalić? tu już nie ma uregulowań. Może należałoby zmienić na: "w przypadku obowiązku sporządzenia m.p.z.p. o którym mowa w... rada gminy podejmuje uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia m.p.z.p. w ciągu 6 miesięcy od dnia ustanowienia tego obowiązku (gdy obowiązek już był ustanowiony - 4 miesiące od wejścia w życie nowej ustawy); po upływie tego terminu wojewoda wzywa ... sporządza plan wydając zarządzenie zastępcze - koszty ponosi gmina" (podobnie jak w art.12 ob. ustawy). Zamieszanie spowodowało zastąpienie "sprzedaży" terminem "zbycie" - poprzedni zapis był lepszy. Nowa ustawa powinna wygasić plany uchwalone przed 1. stycznia 2004 i wprowadzić obowiązek zmian (aktualizacji) studiów przynajmniej raz na 10 lat (w przypadku studiów uchwalonych przed 1. stycznia 2003 obowiązek przystąpienia do zmiany w ciągu roku od wejścia w życie nowej ustawy, w przypadku studiów uchwalonych między 1. stycznia 2003 a 31. grudnia 2005 - w ciągu dwóch lat od wejścia w życie nowej ustawy). Wiele ciekawych uwag odnośnie konieczności zmian w ustawie zawierał artykuł na stronie głównej.

Piotr Piechocki's picture

Odpowiedzialność za Przestrzeń jest zbiorowa. Każdy powinien mieć tego świadomość. Organizacja systemu powinna to uzmysławiać na każdym kroku. Nie ma innej drogi do zrozumienia pewnych związków przyczynowo-skutkowych jak przez zależności finansowe. Kto daje pieniądze ten może wpływać na ich wydatkowanie ale przede wszystkim musi sobie zdawać sprawę, że to właśnie jego pieniądze są wydatkowane w taki a nie inny sposób. Teren nie ma planu - podatek 100% stawki. Teren ma planu podatek 90 % stawki. Grunty rolne wyłączamy z użytkowania: zamiast pytać izbę rolną, marszałka, ministra odpowiednie opłaty uchwalane przez radę gminy. Tam gdzie widzą przyszłość w rolnictwie stawki wysokie, tam gdzie nie chcą funkcji rolniczych - stawki niższe. Rada gminy określa w Studium obszar przestrzeni rolniczej i to powinna być święte, a nie jakieś zgody ministra żeby CBA miało kogo ścigać. Bo co może wiedzieć minister czy 5 ha III klasy we wsi XXX jest potrzebne czy też nie dla rolnictwa. Obecne procedury tylko powodują koszty administracyjne z których nic nie wynika. Jak inwestor będzie wiedział, że z chwilą przeznaczenia w planie miejscowym gruntu klasy III płacić będzie od razu podatek od nieruchomości a następnie po faktycznym wyłączeniu zapłaci kolejny podatek do gminy to się 2 razy zastanowi czy nie lepiej szukać gruntu niższej klasy. A w szczególnych przypadkach gmin które maja to szczęście posiadać same wysokie klasy mogą one wskazać we Studium takie obszary w których będą stosowane inne "łagodniejsze". Przy okazji dyskusji o finansowaniu planowania przestrzennego to na taki fundusz powinny trafiać jakieś okruchy ze stołu geodetów i notariuszy a może nawet pośredników w handlu nieruchomościami. Tyle grup zawodowych bazuje na wiedzy płynącej ze opracowań planistycznych. Może warto dla wspólnego dobra uzmysłowić wszystkim, że inwestowanie w tę dziedzinę tzn. w planowanie przestrzenne jest korzystne dla wszystkich.

Filip Sokołowski's picture

Zgoda, że odpowiedzialność za przestrzeń jest zbiorowa, tylko nie chciałbym, żeby odpowiedzialność za przestrzeń była utożsamiana z odpowiedzialnością za decyzje władz gminy. Poza tym inna jest sytuacja gdy mówimy o wyższych podatkach, a inna gdy dajemy komuś ulgę z powodu spełnionych warunków. Trudno mi się z Panem nie zgodzić, ale nie uważam też, że takie rozwiązanie nie będzie miało ciemnej strony - choćby nierównomierny rozwój poszczególnych terenów i nie chodzi mi tutaj o podział na tereny rolnicze i inwestycyjne, tylko na te, w które będzie się opłacało inwestować i je rozwijać i na te zaniedbane, które zaniedbane pozostaną. Poza tym jak miałby wyglądać technicznie taki mechanizm wywierania wpływu na władze - zgodzi się Pan, że każdy chciałbym otrzymać taką ulgę, każdy kto posiada taką nieruchomość. Poza tym pieniądze, o których mówimy nie leżą w szwajcarskich bankach i nie czekają na wydanie na cele planowania przestrzennego. Nagle nie znajdą się środki na to, żeby pokryć planami taką ilość terenu, która sprawi, że wszyscy będą zadowoleni.

A co do świętości tego co jest w studium zapisane, to póki studium będzie można zmieniać przy każdej okazji, kiedy planowana inwestycja nie jest z nim zgodna, dopóty nic co zapisane w studium nie można nazwać świętym. Bo studium to takie zdanie na temat polityki przestrzennej gminy, które ma to do siebie, że jest bardzo często zmieniane.

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Łukasz Grzesiak's picture

Coś na kształt fińskiego prawa urbanistycznego i architektonicznego, z całkowita zmianą paradygmatów polityki przestrzennej. W wielkim skrócie:
1. Powrót do planów ogólnych - prawa lokalnego
2. Przywrócenie planów szczegółowych
3. Konieczność obowiązkowego określenie miejscowych przepisów urbanistycznych.

Wszystko pozostałe jest już kwestią do dyskusji.

kontr-urbanista's picture

Aby dyskusja na tak zasadniczy temat uzyskała walor dyskusji merytorycznej i konstruktywnej każdy punkt widzenia na tę problematykę (samorządów, urbanistów, właścicieli gruntów, inwestorów, administracji i sądów administracyjnych, teoretyków planowania przestrzennego) powinien uzyskać status równoprawności i znaleźć w tej dyskusji swoje miejsce.
Rozważania wyłącznie z perspektywy warsztatu urbanistów pozostaną rozważaniami…urbanistów o tym warsztacie.
Może więc porozmawiajmy o pożądanych kierunkach zmian z perspektywy warsztatu urbanistów – dyskusji takiej dotychczas w Polsce nie przeprowadzono.

Maciej Hermanowski's picture

Pan kim jest?Zakładając ten temat miałem nadzieję na włączenie się do dyskusji różnych środowisk... i nie wykluczone, że tak właśnie będzie. Forum jak widzę się prężnie rozwija, więc może ktoś poza urbanistami się pojawi. Zresztą chyba mamy tu już ludzi związanych z samorządem, nawet geodetów widziałem, tylko coś aktywności brak.

Piotr Piechocki's picture

Warsztat to jedno a efekty to drugie. Najlepszy warsztat nie zmieni warunków funkcjonowania systemu, a efektywny system powinien niwelować ewentualne niedomagania warsztatowe. Z punktu widzenia systemu prawo powinno ustalić nie tylko zakres informacji zawartych w planie ale również sposób ich prezentacji, jednolite minimum w całym kraju, aby każdy mógł odczytać plan w sposób jednoznaczny zarówno w jego cześci rysunkowej jak i tekstowej. Dotychczasowe doświadczenia powinny dostarczyć niezbędnej wiedzy jak w skali kraju rostrzygane są w planach poszczególne zagadnienia w odniesieniu do obowiązujących przepisów wykonawczych. Należy z tego wyciagnąć tylko wnioski. Z tym może być jednak gorzej przyglądając się jak zmieniane jest prawo pommimo widocznych gołym okiem opłakanych skutków obowiązywania przepisów dotychczasowych. Geodezja może być tutaj dobrym odniesieniem - mimo długiej tradycji i precyzyjnych unormowań to i tak nie zawsze mapy zawieraja wszystko to co powinny. Wniosek z tego prosty, że urbanistów czeka jeszcze bardzo długa droga do celu jakim powinno byc stworzenie instrukcji opracowywania materiałów planistycznych oraz planów miejscowych i studiumów. Unifikacja w tym zakresie jest potrzebna podobnie jak to jest w geodezji i kartografii. Szczególnie w dobie społeczeństwa informatycznego. Unifikacja zapisów planu umożliwić powinna stworzenie ogólnokrajowej bazy podstawowego przeznaczenia terenów (geodezja - to co istnieje ; planowanie - to co ma zaistnieć w przestrzeni z podanymi granicznymi wskaźnikami chłonności w danej funkcji. Na poziomie gmin natomiast funkcjonowałyby bazy warunków szczegółowych. Warsztat urbanistów można odczytać w pewnym zakresie z zawartość planów ale rozpatrując planowanie przestrzenne jako proces współpracy wielu instytucji i efekt debaty społecznej również ważnym obok warsztatu urbanisty są procedury i metody nadawania oczekiwaniom społecznym kształtu norm prawnych oraz pewnych postepowań i zachowań regulowanych wyłacznie w w skali lokalnej gwarantujacych jednocześnie ład przestrzenny i zrównoważony rozwój w szerszej skali. Niezbędna jest "instrukcja obsługi przestrzeni" dla każdego (krok po kroku) w warunkach kształtowania się społeczeństwa obywatelskiego. Czyli krótko mówiąc czeka nas orka na ugorze, albo dalsze przecinanie własnych ścieżek w buszu.

kontr-urbanista's picture


Nawigacja

Aktywni użytkownicy

Aktualnie jest 0 użytkowników i 12 gości online