Jesteś tutajForums / Urbanistyka w praktyce / Nowe prawo wodne... w praktyce

Nowe prawo wodne... w praktyce


Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak

By Łukasz Grzesiak - Posted on 29 Sierpień 2017

Witam!

Słów kilka jak można popaść w "próżnię prawną", jak ktoś ma pecha i akurat wykonuje mpzp z obszarami szczególnego zagrożenia powodzią.
W nawiązaniu do felietonu Filipa, teraz tzw. życie. Otóż. Plan jest przed komisją urbanistyczną i uzgodnieniami. Zgodnie z art. 548 ust 1. przepisy dotychczasowe stosuje się w odniesieniu do planów, co do których rozpoczęto procedurę wyłożenia. Teoretycznie można ją jeszcze rozpocząć i formalnie plan nawet zamknąć. Tyle, że w kontekście całkowitej zmiany filozofii odnośnie do obsz. szczeg. powodz., która polega na zmianie "punktu ciężkości" z zakazów ustawowych na takich obszarach na poziom planowania lokalnego (a w gruncie rzeczy suikzp) nie ma to sensu. Bowiem - jeśli w obecnym planie odniesiemy się do przepisów odrębnych (obecna ustawa Prawo wodne)to po wejściu w życie nowej przepisy planu stają się nieegzekwowalne (martwe) i plan należałoby zaraz zmienić (dziś wpisać zakazów do planu np. co do lokalizacji zabudowy - moim zdaniem - nie można, bo wchodzimy w art. 88l obecnego prawa wodnego i sformułowanie "(...) innych obiektów budowlanych"). W gruncie rzeczy - zdroworozsądkowo - zostaje czekać do przyszłego roku i to biorąc pod uwagę "budowanie" nowej struktury organizacyjnej Wód Polskich, to zgodnie (chyba) z art. 525 do połowy przyszłego roku, a jeśli interpretować przepisy nowej ustawy wprost - to jeszcze do czasu uzgodnienia z Wodami Polskimi nowych projektów studiów, które powinny dawać dopiero wytyczne na obszarach szczególnego zagrożenia powodzią do planów.

PS. Co ciekawe nawet dopuszczenie zabudowy na takich obszarach (co do zasady jestem temu przeciwny) i tak wymaga od inwestora uzyskania przed pozwoleniem na budowę pozwolenia wodnoprawnego, co - znowu moim zdaniem - kłóci się z generalną linią orzecznictwa dotyczącą planowania miejscowego. No ale... :) ;)

pozdrawiam

Obrazek użytkownika Filip Sokołowski

 Z tym czekaniem do uzgodnienia nowych projektów studiów przez Wody Polskie to trochę przesada. Nie ma takiej podstawy. Równie dobrze należałoby się zastanowić czy nie poczekać na aktualizacje map zagrożenia powodziowego. Nie sądze, zeby gminy szły tą droga. Uważasz, ze zakaz ustawowy był lepszy? Moim zdaniem to dopiero powodowało zamieszanie, bo ustawa dopuszcza jednocześnie uzyskanie odstępstwa. Powołanie się na przepisy odrębne jest w tym wypadku jedynym możliwym rozwiazaniem, choć wątpliwym pod kątem zasad prawodawczych. Uchwalenie z kolei planu z zakazem zabudowy uniemozliwia w praktyce skorzystanie z prawa do uzyskania wspomnianego odstępstwa. I tu się koło zamyka. 

Też nie popieram inwestowania na tego typu terenach, tylko sprawa nie jest zero jedynkowa. Nie dotyczy tylko terenów niezabudowanych, które ktoś chce zabudować patrząc jedynie na własny zysk, bez analizowania konsekwencji takiego działania. Często są to mocno zurbanizowane tereny, nawet w centrach miast, na których powinno się inwestować w ich ochronę, a nie rozwiązywać problem bezwzględnymi zakazami. 

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak

mówiąc krótko - w tym wypadku ze względu na wielką inwestycyjną atrakcyjność obszaru objętego planem, który gmina chce zachować (z różnych względów) w stanie nienaruszonym (i moim zdaniem słusznie) chodzi jednak o bezwzględny zakaz realizacji jakichkolwiek obiektów budowlanych, urządzeń wodnych łącznie z ograniczeniami w zakresie np. nowych nasadzeń czy zmian ukształtowania terenu. No i jest problem, ze względu właśnie na zmianę filozofii planowania na obszarach szczeg. zagr. powodzią - muszę się odwołać do przepisów odrębnych, których po 1 stycznia 2018 r. nie będzie. Zapis staje się więc "martwy" w odbiorze. Z kolei wpisać ich do planu dziś nie mogę, bo są... w przepisach odrębnych wyższego rzędu. Dlatego - moim zdaniem - te ustawowe dopuszczenie procedowania rozpoczętych planów na etapie wyłożenia, jest w gruncie rzeczy czysto teoretyczne. Natomiast co do kwestii odstępstw - to faktycznie to jest zdecydowanie na plus, podobnie jak konieczność uwzględniania map powodziowych i ryzyka powodziowego w dokumentach planistycznych (autorefleksja rządu w tej sprawie?). Tyle, że to zacznie dopiero jako tako funkcjonować po "pełnym rozruchu" procedur wg nowych przepisów z nowym "uzgadniaczem". Dziś jest okres przejściowy.

pozdrawiam (Gdańsk/Gdynię? ;) :) )



Nawigacja

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 2 użytkowników i 19 gości.

Użytkownicy online