Jesteś tutajForums / Urbanistyka w praktyce / Komunikacja w MPZP

Komunikacja w MPZP


Obrazek użytkownika florekf

By florekf - Posted on 17 Grudzień 2010

Chciałbym poznać waszą opinię na temat w jakim zakresie plany miejscowe mogą kształtować układ komunikacyjny.

Ostatnio spotkałem się z takim problemem, że w planie miejscowym urbanista przewidział minimalną wartość linii rozgraniczających dla danej klasy, dodatkowo skrzyżowania z innymi drogami ulokował zbyt czętso niż parametry takiej klasy drogi przewidują a na koniec skrzyżowania pozbawione były "ścięć" trójkątów widocznosci. To wszystko sprawiło, ze miasto ma duże problemy na etapie projektu nowej drogi.

Mnie najbardziej nurtuje problem tego w jakim zakresie plan miejscowy ma bezpośredni wpływ na drogownictwo i komunikację. Plan na pewno moze ustalić klasę drogi i jej linie rozgraniczające...ale co dalej? Często, gęsto w planach spotyka się zapisy dotyczące organizacji ruchu jak: lokalizacje przejsć dla pieszych, przystanków itp. Czy jest to poprawne? Przykład warszawski: Po remoncie ulicy Emilii Plater tymczasowo zamknięto podziemne przejście dla pieszych (remont Dworca centralnego). Ludzie zaczęli zatem przechodzic w niedozwolonym miejscu w poziomie ulicy. Miasto stworzyło zatem tymczasowe przejście naziemne. Jednak stowarzyszenie Zielone Mazowsze walczy o pozostawienie przejścia na stałe powołując się na...obowiązujący plan miejscowy, gdzie właśnie w ustaleniach (rysunek i tekst) zapsiano w tym miejscu przejście dla pieszych. Czy taki zapis planu jest poprawny i faktycznie moze stanowić dla takich działań?

A co z obsługą komunikacyjną? Czy w planie można zablokować kursowanie daną ulicą autobusów komunikacji miejskiej?

Obrazek użytkownika Tomasz Gutowski

samego przejscia (podobnie jak znakow czy sygnalizacji) nie mozna okreslac planem zagospodarowania, za to mozliwe jest ustalenie przebiegu ciągu komunikacji pieszej, którego realizacja wymaga przeciez legalnego przekroczenia jezdni.

Obrazek użytkownika florekf

Czy zatem zapis w ustaleniach "rejon (swoją drogą ciekawe pojęcie jak na wiążące ustalenia) koniecznych przejść dla pieszych" jest poprawny?

ZTM

Obrazek użytkownika Filip Sokołowski

Można to zrobić w taki sposób - po 1 i 2 stronie jezdni doprowadzić ciąg pieszy KX, za pomocą wydzielenia liniami rozgraniczającymi, a na jezdni jako informacje zaznaczyć już proponowane przeście dla pieszych lub proponowany przebieg ciągu pieszego (np kropkami, czy liniami przerywanymi). Wówczas będziemy mieć 2 oznaczenia - obowiazujące - ciąg pieszy KX i informacyjne - proponowany przebieg ciągu pieszego. Zresztą jedno wynika z drugiego - jeśli po obu stronach jezdni doprowadzimy KX i zrobimy to zachowując przepisy odrębne wiążące się z lokalizacją przejść dla pieszych, to nie sądzę, żeby te przejście powstało 5 m dalej.

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Obrazek użytkownika Filip Sokołowski

Co do opisanej przez Ciebie sytuacji:

Ostatnio spotkałem się z takim problemem, że w planie miejscowym urbanista przewidział minimalną wartość linii rozgraniczających dla danej klasy, dodatkowo skrzyżowania z innymi drogami ulokował zbyt czętso niż parametry takiej klasy drogi przewidują a na koniec skrzyżowania pozbawione były "ścięć" trójkątów widocznosci. To wszystko sprawiło, ze miasto ma duże problemy na etapie projektu nowej drogi.

Plan ten nie był uzgadniany z zarządem dróg?

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Obrazek użytkownika florekf

Oczywiście, ze był uzgodniony.....Wiec tym bardziej jest to ciekawostka i problem dla miasta.

A wracając do przejścia dla pieszych. Mówicie jak by można było coś zrobić. Ja się wciąż natomiast zastanawiam czy przedstawiony przeze mnie zapis jest poprawny czy nie. No i jest jeszzce inna kwestia. W procedurze projektowania stałej oraganizacji ruchu nie ma mowy o sprawdzaniu zgodności projektu z planem miejscowym. Czy zatem nie jest tak, że w kwestii np: przejść plan jest raczej wizją urbanisty, a życie (miejski inżynier ruchu) i tak rządzi się własnymi prawami?

ZTM

Obrazek użytkownika Monika Kozanecka

 

Dziwi mnie fakt, że opisywany przez Ciebie projekt przeszedł przez ręce wojewody.
 
Opisana sytuacja dowidzi jak w polskim planowaniu przestrzennym brakuje interdyscyplinarnych zespołów. Urbanista nie może być alfą i omegą w każdej dziedzinie, oczywiście obowiązują pewne podstawy, a także  przepisy prawa w tym przypadku rozporządzenie w sprawie warunków technicznych, jakim  powinny odpowiadać drogi. Układ komunikacyjny powinien być konsultowany z komunikantem na etapie projektu planu, wówczas już na tym etapie fachowiec może stwierdzić, czy techniczne istnieje możliwość zaprojektowania drogi. Obserwując co się dzieje na rynku planowania przestrzennego, coraz mniej dziwi mnie problem jakości opracowań,  skoro kilkunastu hektarowe plany realizowane są za przysłowiowe pięć złotych, a realne koszty przy prawidłowym projektowaniu (analizy terenu, konsultacje z branżystami, partycypacja społeczna...), są zdecydowanie wyższe.
 
Wracając do roli urbanisty, to uważam, że jego zadaniem jest zabezpieczenie terenu  dla układu komunikacyjnego w konsultacji z komunikatem, a to czy będą tam przejścia dla pieszych, czy ruch będzie jedno czy dwu kierunkowy  to rola specjalistów od organizacji ruchu. Istnieją specjalne analizy ruchu, programy itp. nie obarczajmy urbanisty tyloma zadaniami, nie na darmo się mówi "że jak ktoś jest od wszystkiego to jest do niczego" 

 

 

m.s

Urbanistyka , komunikacja



Nawigacja

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 users i 12 gości.