Jesteś tutajForums / Urbanistyka w praktyce / Komu są potrzebne komisje urbanistyczno-architektoniczne?

Komu są potrzebne komisje urbanistyczno-architektoniczne?


kontr-urbanista's picture

By kontr-urbanista - Posted on 24 listopad 2009

Zdarza się często, że opracowania planistyczne o złożonej, wielowątkowej problematyce są opiniowane przez osoby będące wprawdzie formalnie członkami komisji urbanistyczno-architektonicznych, ale nie mające z tą problematyką nic wspólnego. Co ciekawsze, wszyscy o tym doskonale wiedzą i aprobują to. Komu (poza ustawodawcą) są tak naprawdę potrzebne takie komisje urbanistyczno-architektoniczne?

Tom's picture

ja też jeszcze nie jestem doświadczony więc wiele nie powiem... może tyle, że za udział w komisjach dostaje się wynagrodzenie - jakiś dodatkowy zarobek jest a dla części członków przede wszystkim możliwość podtrzymania kontaktu z zawodem urbanisty (którego niektórzy może już nie wykonują)

Filip Sokołowski's picture

Co za podsumowanie roli komisji - są po to żeby dać dorobić i podtrzymać kontakt z zawodem.

Ja uważam, że są potrzebne.. niestety rzadko się zdarza, żeby dobrze spełniały swoje zadanie. Dlatego ja jestem za tym, żeby zmienić ich ilość na rzecz jakości i wprowadzić odpowiedzialność za powierzane im zadania. Mogłyby być to komisje powiatowe. Mogłby być z góry określony ich skład.

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Łukasz Grzesiak's picture

... poprzez swoją rolę opiniodawczą. Już samo takie podejście warunkuje, iż ich znaczenie jest podrzędne i niestety skutkiem jest to, że włodarze nie muszą się z nimi liczyć. Kwestią odrębną jest kto powinien w nich zasiadać. To powinny być silnie "sprofesjonalizowane ciała", których opinia winna być WYROCZNIĄ polityki przestrzenno - architektonicznej miasta, łącznie z opiniowaniem każdej decyzji posiadającej znamiona wpływania na szeroko pojęty ład przestrzenny, a później - projektów inwestycyjnych, którą muszą realizować określone zamierzenia urbanistyczne, zapisane w prawie miejscowym. Oczywiście przy takiej władzy konieczna jest wprost proporcjonalna odpowiedzialność za podejmowane decyzje i możliwość konstytucyjnego prawa do odwołania się do organu wyższego rzędu, a więc odpowiednio w przypadku kwestii merytorycznych do PKU-A, WKU-A i GKU-A, a w przypadku "techniczno - administracyjnych" do np. SKO.
(oczywiście może warto zastanowić aby najniższym szczeblem były właśnie PKU-A w ramach powiatu skupiającego dane gminy).

Innymi słowy... taka komisja powinna być "sitem" wszystkich kwestii urbanistyczno - architektonicznych w danej gminie na zasadzie wyroczni, a jej przewodniczącym najlepiej architekt/urbanista miejski/gminy (nie "inspektor" tylko licencjonowany architekt czy urbanista).

Kolejna kwestia to liczba członków i ich jakość. Osobiście uważam, iż zasada 50/50 jest niewłaściwa i niczym nieuzasadniona, tzn. rzeczywiście w komisji powinna zasiadać osoba/osoby, która muszą koordynować przebieg prac takiej komisji pod kątem interesów gminy, ale jej "jądro" to powinni być eksperci z dziedzin urbanistyki i architektury, ba nawet z architektury krajobrazu. No i teraz znów dotykamy pytania zadanego już w innym wątku: czy osoba mająca uprawnienia jest zawsze profesjonalistą?... no niestety nie. Myślę, że tu należałoby pociągnąć dłuższą debatę, jak tą kwestię rozwiązać. To powinno być grono ludzi - teoretyków i praktyków, przynajmniej na poziomie WKU-A w ramach regionalnych autorytetów naukowych, i z praktyki.

Inaczej możemy mówić tylko o pozorach, a w odpowiedzi usłyszeć słynną wypowiedź jednego z prezydentów polskich miast (bez nazw ;) ), iż "to ja zostałem wybrany na prezydenta i żaden architekt nie będzie mi mówił co gdzie stawiać", co pokazuje dwie rzeczy:
1. Kompletny brak zrozumienia polityki przestrzennej i mentalność rodem z średniowiecza,
2. Ignorancję ludzi - wybieranych i głosujących na danego kandydata.

Monika Kozanecka's picture

 

Uważam, że komisję urbanistyczno-architektoniczne jak najbardziej powinny istnieć i funkcjonować.
Problemem jest to, jak już mój poprzednik wspomniał, że ma ona charakter tylko podrzędny i nikt tak naprawdę nie ma obowiązku liczyć się z jej zdaniem. Wydawałoby się że skoro komisja w składzie powołanym przez  W/B/P stanowi dla niego organ doradczy to jej zdanie w procesie kształtowania przestrzeni powinno być decydujące, ale niestety tak nie jest. Dlaczego? Wydaje mi się, że działają tu dwa czynniki:  ekonomiczny i polityczny.  Niestety tego nie „przeskoczymy”, więc zdecydowanie opowiadam się za propozycją Łukasza.
 
Pozdrawiam
m.s.

 

Urbanistyka , komunikacja

Piotr Piechocki's picture

Z pewnościa należałoby co zmienić w funkcjonowaniu KU-A ale na ustawodawcę bym nie liczył. Czy może zrobić coś dobrego izba? Chyba tak, ale czy takimi działaniami poprawiającymi działanie KU-A jest ograniczenie dostępu do nich swoim własnym członkom?
Można odnieść wrażenie, że stoi kolejka chętnych do pracy w KU-A. Moim zdaniem nie jest dobrym pomysłem ucznienie z KU-A kolejnej instytucji wszechwiedzącej. Aby ocenić dzisiejszą skuteczność działań komisji należałoby przeprowadzić ankietę wśród ich członków. Zadnie dla Izby Urbanistów oraz (lub) dla ministerstwa. Wyniki ankiety powinny wskazać na niezbędne kierunki zmian w regulacjach dotyczących KU-A. Można oddać je wyłącznie w ręce urbanistów (nie tylko członków IU) ale nie będzie wówczas to organ doradczy powoływany przez W/B/P ale kontrolno -nadzorcza instytucja samorządu zawodowego. Wydaje mi się, że jednak celem KU-A miało być faktyczne doradzanie samorządom a nie tylko ocena pracy projektantów mpzp. Najwyraźniej w naszych realiach wszystko musi byc napisane w ustawie aby realizowane były oczywiste i niezbędne działania. W tej sytuacji KU-A musiałaby mieć w ustawie określone czynności dodatkowe poza opiniowaniem projektów mpzp. Widziałbym w tych zadaniach również opiniowanie uchwał inicjujących, analiz aktualności mpzp po upływie kolejnych okresów dwuletnich od uchwalenia mpzp lub Studium, a także opiniowanie wniosków o sporzdzenie planu i upoważnienie do kierowania własnych wniosków uchwałodawczych do rad gminnych. Organizacja KU-A, to już inna historia, która powinna wynikać z analizy ich dotychczasowej działaności no i może równiez niniejszej dyskusji. Czego wszystkim życzę.

Tomasz Gutowski's picture

niedawno bralem udzial w przygotowaniu inwestycji w centralnej czesci miasta. jednym z zapisow wz jest wymog konsultacji z komisja i akceptacji przez nia projektu (na kilku etapach prac), wiec nie jest do konca tak ze mkua nie ma na nic wplywu.

Tomasz Wojciechowski's picture

Wydaje mi się, że rola opiniodawcza w zupełności powinna wystarczyć. Osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji, w której grupa kilku osób (mniej lub bardziej umocowanych politycznie, różnie zorientowanych w temacie, różnie traktujących dobro ogółu) miałaby decydować o "być albo nie być" projektu planu. Owszem - organ jakim jest KU-A winien wskazać ewent. uchybienia, słabe punkty projektu, powinien stać na straży ładu przestrzennego (cokolwiek to jest - bo tak naprawdę to o ładzie przestrzennym każdy słyszał, ale nikt go nie widział) podpowiadając, sugerując alternatywne rozwiązania. To wszystko powinno odbywać się przy uwzględnieniu specyfiki gminy i dobra ogółu (nad korzyściami jednostek). Czy tak jest? Póki co, to chyba nie wszędzie. Często spotkać można komisję traktującą tą pracę jako "dorywczą", "po godzinach". Ja miałem to szczęście spotkać rzetelne składy komisji, dociekliwe, wprost żądne rozmowy z projektantem (w celu uzyskania wyjaśnień, rozwiania wątpliwości co do merytorycznych zagadnień w projekcie planu). Ale to były komisje złożone ze specjalistów, osób znających się na tej pracy, a nie z przypadkowych ludzi. Inną sprawą są już przypadki, w których "namaszczony urbanista gminny" sam opiniuje swoje projekty - zasiadając jednocześnie w KU-A i pełniąc rolę projektanta planu. Niestety żyjemy w kraju, w którym wszystko trzeba regulować prawem ... a to co nie jest zakazane, jest dozwolone.



Nawigacja

Aktywni użytkownicy

Aktualnie jest 0 użytkowników i 33 gości online