Jesteś tutajForums / Zmiany legislacyjne / Kodeks - Wersja I

Kodeks - Wersja I


Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak

By Łukasz Grzesiak - Posted on 20 Czerwiec 2014

Witam!

Ciekawi jesteśmy, Waszych konstruktywnych opinii "za" i "przeciw". Warto pamiętać o nieprzekraczalnym terminie 7 lipca br., by zgłaszać swoje uwagi.

Kodeks:
http://www.mir.gov.pl/Budownictwo/Komisja_Kodyfikacyjna_Prawa_Budowlaneg...

pzdr

Obrazek użytkownika adam

Są buble, np. brak niektórych przepisów kompetencyjnych lub procedury planistyczne są niejednoznaczne. Widać, że kodeks wymaga jeszcze dopracowania. Generalnie język kodeksu także jakby był z lat 40 ubiegłego wieku. Narazie tyle po lekturze 116 artykułów.

Obrazek użytkownika Tymon

jest wzięty z lat 40 ponieważ nad Kodeksem pracowały baaardzo siwe głowy, które lata 40 zapewne pamiętają. A tak na poważnie twórcy kodeksu wzorowali się na przepisach budowlanych właśnie z okresu międzywojennego (czyli z lat 30 ubiegłego wieku) o czym dumnie wszem i wobec trąbili na różnych konferencjach itp.
Ja kodeks przeczytałem ale zarówno archaizm języka jak i widoczny brak zrozumienia dla dzisiejszego działania mechanizmów rynkowych a przede wszystkim widoczny brak praktyki twórców tegoż dzieła, szczególnie w części dotyczącej planowania przestrzennego mnie kompletnie załamał, zmulił i żeby z tego lepkiego mułu się wydostać i sformułować kilka błyskotliwych myśli muszę udać się na urlop najlepiej nad morze:)i zapomnieć,
jak wrócę to wypunktuję tu na forum moje uwagi a jest ich bardzo dużo....tylko pozbieram myśli...

Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak
Tymon napisał/a:

jest wzięty z lat 40 ponieważ nad Kodeksem pracowały baaardzo siwe głowy, które lata 40 zapewne pamiętają. A tak na poważnie twórcy kodeksu wzorowali się na przepisach budowlanych właśnie z okresu międzywojennego (czyli z lat 30 ubiegłego wieku) o czym dumnie wszem i wobec trąbili na różnych konferencjach itp.
Ja kodeks przeczytałem ale zarówno archaizm języka jak i widoczny brak zrozumienia dla dzisiejszego działania mechanizmów rynkowych a przede wszystkim widoczny brak praktyki twórców tegoż dzieła, szczególnie w części dotyczącej planowania przestrzennego mnie kompletnie załamał, zmulił i żeby z tego lepkiego mułu się wydostać i sformułować kilka błyskotliwych myśli muszę udać się na urlop najlepiej nad morze:)i zapomnieć,
jak wrócę to wypunktuję tu na forum moje uwagi a jest ich bardzo dużo....tylko pozbieram myśli...

Hahaahaha :):D

Na poważnie... Tak faktycznie daje się zauważyć przede wszystkim brak praktyki planistycznej osób tworzących Kodeks. Również uważam to za jeden z największych problemów niezbędnych do weryfikacji.

pzdr

Obrazek użytkownika wlisiec

Najpierw przeczytałam "tezy" a teraz kodeks (przyznaje że niedokładnie), najbardziej podobają mi się artykuły o podatkach. Art 199 jest najciekawszy. Wiąże on stawkę podatku od nieruchomości z przeznaczeniem terenu ustalonym w planie !.
Następnie pojawia się wyższa matematyka w odniesieniu do...zrealizowania "niezbędnej infrastruktury technicznej"
Myślę, że te trzy słowa mogą w orzecznictwie sądowo-administracyjnym zrobić karierę.
Na razie nikt nie przesądzi czym ma być ta niezbędna inf. tech.,czy np kabelek z prądem?, czy droga oznaczona "dr" czy asfalcik, czy też może droga zaliczona do kategori dróg gminnych mają być tą niezbędną infrastrukturą?
A w ogóle, to czy tak wolno obywateli różnicować pod względem wysokości podatku lokalnego w zależności od położenia i pokrycia planem: w obszarze objetym planem płacimy ! w nieobjętym - nie płacimy a lokalna władza decyduje gdzie plan może być oraz gdzie na pewno go nie będzie.
Jak się mają przepisy odnosić do starych planów albo do terenów o funkcji mieszanej,w których tylko zabudowę się dopuszcza . Co w przypadku częściowej realizacji tej infrastruktury na koszt własny. Na koniec: jaki sens ma mnożenie podatku razy 3, kiedy w terenach niezabudowanych w mieście podatek ustalany jest "od bonitacji" rolnej. Generalnie: ile osób i kto (poza ustawą o podatkach) będzie decydował o wysokości mojego podatku gruntowego w moim mieście?

Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak
wlisiec napisał/a:

Najpierw przeczytałam "tezy" a teraz kodeks (przyznaje że niedokładnie), najbardziej podobają mi się artykuły o podatkach. Art 199 jest najciekawszy. Wiąże on stawkę podatku od nieruchomości z przeznaczeniem terenu ustalonym w planie !.
Następnie pojawia się wyższa matematyka w odniesieniu do...zrealizowania "niezbędnej infrastruktury technicznej"
Myślę, że te trzy słowa mogą w orzecznictwie sądowo-administracyjnym zrobić karierę.
Na razie nikt nie przesądzi czym ma być ta niezbędna inf. tech.,czy np kabelek z prądem?, czy droga oznaczona "dr" czy asfalcik, czy też może droga zaliczona do kategori dróg gminnych mają być tą niezbędną infrastrukturą?
A w ogóle, to czy tak wolno obywateli różnicować pod względem wysokości podatku lokalnego w zależności od położenia i pokrycia planem: w obszarze objetym planem płacimy ! w nieobjętym - nie płacimy a lokalna władza decyduje gdzie plan może być oraz gdzie na pewno go nie będzie.
Jak się mają przepisy odnosić do starych planów albo do terenów o funkcji mieszanej,w których tylko zabudowę się dopuszcza . Co w przypadku częściowej realizacji tej infrastruktury na koszt własny. Na koniec: jaki sens ma mnożenie podatku razy 3, kiedy w terenach niezabudowanych w mieście podatek ustalany jest "od bonitacji" rolnej. Generalnie: ile osób i kto (poza ustawą o podatkach) będzie decydował o wysokości mojego podatku gruntowego w moim mieście?

Wszystko racja. Wg propozycji podatek od nieruchomości zostaje związany z "niezbędnym uzbrojeniem terenu" (?) a nie samym przeznaczeniem terenu. Z drugiej strony, znając polską rzeczywistość zaraz będzie masowe "uchwalanie koloru brązowego", by łupić z podatku... tak źle i tak nie dobrze...

Obrazek użytkownika wlisiec

W związku z tym, że kodeks mówi o podatku dla nieruchomości przeznaczonej pod zabudowę, tyczyć się to będzie wszystkich terenów poza wodami lasami i drogami. Tam gdzie zabudowa - 500% normy, chyba, że wszyscy będziemy mieszkać na nieużytkach, lub miasta uznają, że niezbędna infrastruktura sięga wszędzie.
Do dziś przecież nie roztrzygnięty jest spór czym jest sieć a czym przyłącze.
Pomysł wiązania podatku z planym miejscowym (w dotychczasowym rozumieniu) wydaje mi się w dalszym ciągu niekonstytucyjny, gdyż przeznaczenie określone w planie jest wtedy gdy ten plan jest. A będą zawsze też tereny bez planu, w których podatku się nie mnoży.
Poza tym, w kodeksie pojawia się pomysł nadania Studium (tra ta ta ta)rangi aktu planu miejscowego.
Ja jestem laikiem, ale czy można jedną i tą samą materię jaką jest możliwość zabudowy regulować dwoma aktami prawnymi?
Mówiąc kolokwialnie: kreską na studium i kreską na planie?, to która bedzie stanowiąca?
Ech...kodeksotwórcy za bardzo posiwieli.

Obrazek użytkownika wlisiec

miało być: "rangi aktu prawa miejscowego" w odniesieniu do studium, sorry.

Obrazek użytkownika adam

Poniżej kilka moich spostrzeżeń. Może ktoś uzna, że, czasami zbyt ironiczne i nie są pisane w sposób umożliwiający zgłoszenie konkretnych uwag do projektu, ale po przeczytaniu tej ustawy inaczej nie potrafię.

1. Art. 3 pkt 6 i 18: z definicji wynika, że przyłącza nie stanowią infrastruktury technicznej, dla mnie to nielogiczne.
2. Art. 11 i 13: zasada ochrony wartości prawnie chronionych jest tak mocno zaakcentowana, że może przyczynić się do zaostrzenia polityki właściwych organów wobec nich poprzez odejście od wyjątków dopuszczających w pewnych przypadkach realizację inwestycji. Mam oczywiście na myśli rozbujane RDOSie i OCHK. Myślę, że bardzo szybko odejdą od odstępstw od zakazów lokalizacji obiektów budowlanych w pasach 100 m od wody w imię tej zasady, co np. na Warmii i Mazurach oznacza paraliż inwestycyjny przy i tak już dzisiaj trudnej sytuacji.
3. Art. 21 par. 1: wg mnie znowu powrót do idei wolności budowlanej rozumianej przez pryzmat dzisiejszych warunków zabudowy. Przypuszczam, że po uchwaleniu kodeksu w takiej wersji prof. Niewiadomski wyda zaraz swój komentarz do ustawy, który rozejdzie się jak tygodnik Wprost po publikacji nagrań z podsłuchów, w którym będzie napisane lub zasugerowane, że budować się i tak można, gdzie się chce, a jak nie można to do sądu i będzie można. Wg mnie powinno tu być jeszcze „… oraz aktów planowania przestrzennego”.
4. Art. 28: zbyt małe zabezpieczenie planisty. Co z tego, że zgłosi swoje zastrzeżenie, skoro i tak musi się pod tym podpisać? Tu musi być jasny przekaz, że takie zastrzeżenie trafia do dokumentacji, co zwalnia później planistę z odpowiedzialności za błędne decyzje zwierzchników, w tym odszkodowawcze. Inaczej zastrzeżenie nie ma sensu.
5. Art. 47 par. 2: zastanawiam się, jaki cel ma służyć uwzględnianie strategicznych ocen np. planu województwa w mpzp? Taki wymóg powinien być postawiony jedynie studium, jako aktowi bardziej odpowiadającemu zakresowi oraz skali.
6. Art. 49 par. 3: czy w takim razie członkiem GKUA może być pracownik gminy? W małych gminach wiejskich powołanie komisji będzie trudne, no chyba, że 1-osobowych. Co z komisjami pozostałych szczebli?
7. Art. 55 par. 2: co to są „niewielkie tereny niezabudowane”? W zależności od wielkości opracowania planistycznego to może być 0,10 ha, albo 10 ha. Jak to ocenić? Czy nadzór wojewody nie będzie tu miał pola do nadinterpretacji?
8. Art. 60 par. 5: skoro już wcześniej mowa była, że w studium określa się obszary dla OZE powyżej 100 kW, to z jakiego powodu traktować osobno elektrownie wiatrowe o mocy powyżej 500 kW? Te przepisy są niespójne: studium sobie, a plan sobie. Jeśli studium mówi o 100 kW (co prawda dla wszystkich OZE, ale jednak) to i wiatraki też powinny być lokalizowane w planie właśnie od 100 kW.
9. Art. 3 pkt: 20: WTF? Łączna powierzchnia kondygnacji naziemnych? Dobrze rozumiem? Mam biegać po wszystkich piętrach wszystkich budynków na obszarze sporządzania planu i mierzyć ich powierzchnię? Bo inaczej w dzisiejszych warunkach niestety tego nie zrobię. Czy nie można intensywności zabudowy zwyczajnie odnieść do powierzchni rzutu budynku?
10. Art. 67 par. 1: po co w takim razie ustawa krajobrazowa?
11. Art. 67 par. 3: czyli jedyne zmiany, które można nanieść do projektu uchwały, mogą wynikać – oprócz opinii - tylko z dyskusji, poza nią nie można już nic zmieniać. Czy to nie dyskwalifikuje większą część społeczeństwa? Nie wszyscy mogą być na dyskusji. Skoro cały czas potrzebny na zorganizowanie wyłożenia to aż 51 dni, to czemu nie dać możliwości składania uwag pisemnie?
12. Art. 70 wskazuje raczej na bałagan w samej ustawie. W rozdziale dotyczącym trybu uchwalania aktów, i to pomiędzy przepisami dotyczącymi procedury, pojawia się nagle rodzynek w postaci zakresu opracowania ekofizjograficznego. Naprawdę jest wiele lepszych miejsc w kodeksie na ten artykuł.
13. Art. 71: czy mi się wydaje, czy czas między uchwałą intencyjną a uchwaleniem planu został znowu wydłużony? Od tylu lat skraca się czas każdej w procedurze planistycznej, żeby w kodeksie go wydłużać?
14. Art. 71 pkt 5: OK, robię plan dla miasta, wniosków od cholery, a ja mam tak naprawdę wszystko, co zostało złożone, podać do publicznej wiadomości w prasie (w sposób określony w pkt 1)? Czy my się zajmujemy planowaniem przestrzennym czy dziennikarstwem? Przecież to będą artykuły na kilka stron, a koszty ich publikacji mogą być duże. Czy nie lepiej sposób informowania ograniczyć do wywieszenia w siedzibie urzędu?
15. Art. 71 pkt 8 lit. „a”: brak wymienienia „z imienia i nazwiska” właściwych organów będzie powodował problemy w nadzorze wojewody, który akurat uzna, że organ X jest właściwy, a my go nie uwzględniliśmy. Pole do nadużyć. Poza tym czy to ma być marszałek czy zarząd województwa? Rozumiem też, że skoro starosta wymieniony jest w opiniach, to nie jest właściwy do oceny z ustaleniami ponadlokalnych aktów planowania przestrzennego a tym samym do uzgadniania? Wiem, że ich nie sporządza, co nie znaczy, że nie może ich oceniać. A jeśli może, to czy na pewno starosta, a może zarząd powiatu? Brak w tym miejscu jasnych przepisów kompetencyjnych.
16. Art. 71 pkt 8 lit. „b”: katalog wartości prawnie chronionych z art. 5 jest otwarty, przynajmniej na to wskazuje redakcja tego artykułu. Jakie więc będą organy związane z tymi szeroko pojętymi wartościami? A kto jest właściwy w sprawach własności i wartości ekonomicznej? Minister Finansów?
17. Art. 71 pkt 8 lit. „c”: wydawać by się mogło, że kodeks większą wagę przywiązuje do GKUA. Dlaczego więc dopiero teraz komisja opiniuje projekt aktu? Celem komisji jest bycie organem doradczym wójta, więc powinna ona na samym początku wystawiać swoją opinię o akcie, żeby dać wójtowi sygnał, czy może iść z tym dalej, czy poprawiać. Rola GKUA w tym momencie sprowadza się do odbycia posiedzenia.
A starosta to pod jakim kątem ma opiniować projekt? Zupełnie niezrozumiałe dla mnie umieszczenie tego organu tutaj.
A gdzie jest w tym miejscu wojewoda? We „właściwych organach administracji rządowej”? Wymienia się inspekcję sanitarną, a pomija wojewodę?
18. Art. 71 pkt 9: powinno być dodane „oraz ponawia w niezbędnym zakresie czynności, o których mowa w pkt 8”. Tak dla jasności przekazu, że nie wystarczy wprowadzić zmianę, trzeba mieć ją zaakceptowaną przez „właściwy organ”. Ale tu należałoby znowu wrócić do jasnego określenia właściwości organów w procesie uzgadniania i opiniowania.
19. Art. 71 pkt 10: z tego by wynikało, że cały proces związany z wyłożeniem trwa przynajmniej 51 dni (no bo zgodnie z pkt 1 obwieszczam na 30 dni a następnie wykładam na 21 dni), z czego 30 dni jest tak naprawdę bezproduktywnym czekaniem. Brawo!
Należałoby tu definitywnie rozwiać wątpliwości sądów i organów nadzoru, że te okresy dotyczą dni kalendarzowych, bo inaczej z 51 dni kalendarzowych robi nam się 70 dni roboczych. Nasz inwestor jest już w innej gminie. Brawo!
20. Art. 71 pkt 12: znowu to samo. Wszyscy nasi inwestorzy są już w gminach, które uchwaliły plany wcześniej na podstawie naszej starej, dobrej, krytykowanej ustawy. Brawo!
21. Art. 71 pkt 14: czyli rozumiem, że procedura planistyczna kończy się przedstawieniem projektu aktu radzie, bez uchwalania. Brak przepisu kompetencyjnego.
22. Art. 74: dodałbym drugi paragraf: zmiana studium lub planu wynikająca bezpośrednio z ujawnienia udokumentowanych złóż surowców naturalnych lub zadań rządowych i dotycząca jedynie ich, następuje w trybie uchwalenia każdej innej uchwały. Takie rozwiązanie znacznie uprościłoby sprawę, bo przecież i tak taka zmiana to inwentaryzacja stanu istniejącego, żaden organ nie może wtedy wydać innego stanowiska, jak uzgodnienie lub opinia pozytywna, a żadne wyłożenie nie może skutkować uwzględnieniem uwag krytycznych wobec tych konkretnie zmian. Po prostu finalny projekt aktu nie może być inny niż z wprowadzonymi zmianami. Nie prościej?
23. Art. 75 pkt 4 lit. „b” i c”: ponownie niejasne kompetencje do opiniowania starosty, a stwierdzenie „a w szczególności” otwiera drogę do dowolnego budowania listy organów opiniujących.
24. Art. 75: procedura „uproszczona” bardzo przypomina mi dzisiejszą zwykłą procedurę planistyczną. No, może z wyjątkiem braku zawiadomień i uzgodnień, ale to i tak nie ma znaczenia bo w czasie zawiadomień i tak wydaje się obwieszczenie o przystąpieniu, a w czasie uzgodnień i tak jest opiniowanie, więc nie ma tu nic krócej.
25. Art. 75 pkt 1: nikt nie uciął spekulacji na temat formy „nieuwzględnienia” uwag, więc sądy znowu będą się zastanawiać, czy może trzeba zarządzenie, a może wystarczy zwykła tabelka, a może jeszcze coś innego.
26. Art. 76 par. 1: osobna uchwała w sprawie uwag? Czyli znaczy, że uwagi idą w jednej uchwale i nie trzeba robić tylu głosowań ile jest uwag? Znowu niejasność. Poza tym lepiej brzmi „uchwałę w sprawie ROZPATRZENIA uwag. Przynajmniej wiadomo, o co chodzi.
27. Art. 76: i znowu kończymy procedurę na czymś innym niż uchwalenie aktu – tym razem na przyjęciu bądź nieprzyjęciu listy uwag.
28. Art. 77 par. 1: znowu jest stwierdzenie zgodności i sądy znowu będą dumać, na ile akt musi być zgodny ze studium. Czy nie lepiej zachować zasadę niesprzeczności?
29. Art. 8: to już nie muszę robić teczki w 7 dni? Hmmm… biorąc pod uwagę, że uchwała w sprawie studium wchodzi w życie z dniem podjęcia, to teoretycznie mogę sobie odpuścić przedstawianie dokumentacji wojewodzie na bliżej nieokreślone kiedyś… a studium obowiązuje.
30. Art. 81: a to publikacji ma teraz też podlegać studium? Materię publikacji w dziennikach urzędowych reguluje ustawa z dnia 20 lipca 2000 r. o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych, która w art. 13 wylicza, co jest publikowane. Studium nie jest aktem prawnym, więc go tam nie ma. Czy nagle studium ma się stać aktem prawnym z racji samej publikacji? Coś mi tu nie gra…
31. Art. 83 par. 3: a opinię wydaje się w jakim terminie?
32. Art. 101 par. 4: kłóci się to z zadaniami własnymi gminy w zakresie planowania przestrzennego, jest korupcjogenne i pozwoli na dowolną zmianę każdego aktu w majestacie prawa, o ile pojawi się kolejny deweloper i sypnie groszem. Teraz to już nie musi się nazywać darowizną.
33. Art. 104 par. 1: brak określenia trybu i sposobu przeprowadzenia konsultacji.
34. Art. 106: wreszcie jest tryb uproszczony sporządzenia planu! Sekwencja czynności ma być taka: umowa > uzgodnienie zakresu prognozy > sporządzenie projektu planu (bez prognozy) > przedstawienie radzie do uchwalenia. Żadnych wyłożeń, uzgodnień i niepotrzebnych bzdur.
35. Art. 130: obszar zabudowy, środek miasta. Inwestor ma parterowy budynek usługowy, który chce nadbudować o część mieszkalną, ale… ustawa nie przewiduje tu mieszanej funkcji mieszkaniowo – usługowej. Uzupełnieniem też tego nie nazwę, bo mieszkanie nie jest konieczne (poza przypadkiem samodzielnego w nim mieszkania) do korzystania z tej nieruchomości.
36. Art. 131 par. 1: powtórzenie art. 126 par. 1 z jego modyfikacją. Teraz sądy przez kilka lat będą się zastanawiały nad różnicą między „nieruchomością sąsiednią” a „nieruchomością położoną w sąsiedztwie” oraz „nieruchomością sąsiadującą” z art. 132 par. 1. Kompletne mieszanie pojęć i wprowadzanie chaosu (a miał być ład!) w zapisach ustawowych.
37. Art. 132 par. 1: pan Niewiadomski musi się zastanowić, w jakim rozumieniu żongluje słowem „nieruchomość”, bo jeśli w ujęciu wieczystoksięgowym, to mamy tyle nieruchomości, ile ksiąg wieczystych, a więc w jednej nieruchomości opisanej w jednej księdze może się znajdować kilka działek ewidencyjnych. A przecież intencją tego przepisu (i następnych) nie jest badanie KW, ale sprawdzenie, jaki ma charakter zabudowa w obszarze analizowanym. Jeśli wyraźnie nie znajdzie się tu zapis o działce ewidencyjnej to będzie pomieszanie pojęć.
38. Art. 132 par. 1 i 2: zapis o „obu nieruchomościach sąsiadujących” sugeruje zawężenie znaczenia sąsiedztwa do przylegania (por. „działki przyległe” w odstępstwach od zakazów lokalizacji obiektów budowlanych w pasach 100 m od wody). Poza tym jakby zapomniano, że działka nie ma tylko dwóch granic (wyrażenie „obu” sugeruje dwie). A co, jeśli na trzeciej, tylnej granicy też jest budynek?
39. Art. 135: znowu jest mowa tylko o obowiązującej linii? Czyli ewidentnie pan Niewiadomski szykuje już swój komentarz do ustawy, gdzie jako główny autor kodeksu wyłoży znaczenie art. 135 i napisze, że chodziło mu tu także o nieprzekraczalną linię.
40. Art. 135 par. 3: a co jeśli żaden z budynków w obszarze nie leży przy drodze publicznej?
41. Art. 136 par. 1: rozumiem, że intencją przepisu jest tworzenie pierzei (dobrze rozumiem?) Jeśli tak, to powinno być jasno wyartykułowane, że chodzi o budynki na działkach sąsiadujących, położone w granicy działki sąsiadującej z działką zabudowywaną. W przeciwnym razie jeden z budynków może być położony na tej wspólnej granicy, a drugi na drugiej działce na granicy przeciwległej. Niby spełniają wymogi tego przepisu, ale efektem ich zastosowania nie będzie zabudowa zwarta.
42. Art. 137: rażący brak doprecyzowania mnie powala. Tak ogólne sformułowanie będzie powodować jedynie nadużywanie przepisu w organach wyższej instancji w imię wolności budowlanej i ochrony konstytucyjnego prawa własności.
43. Art. 138: może nie doczytałem w tym gąszczu przepisów albo przeoczyłem, ale może mi ktoś powiedzieć, kto jest tym właściwym organem w rozumieniu tego przepisu? Jest to gdzieś napisane?
44. Art. 145 par. 1 i inne podobne: prosty sposób na obejście przepisu – metoda na raz, dwa, trzy: mam dom mieszkalny o powierzchni użytkowej 100 mkw. Rozbudowuję go o 30% i mam 130 mkw. Potem rozbudowuję go o kolejne 30% i mam 169 mkw a potem o kolejne i mam ponad 200 mkw. A wszystko dlatego, że nie ma w ustawie zdefiniowanej pierwotnej powierzchni jako tej, którą posiadał budynek w dniu wejścia w życie ustawy.
45. Art. 145 par. 2 i inne podobne: wynika, z niego, że realizacja każdej inwestycji dopuszczonej kodeksem wymaga zachowania podanych parametrów, a więc np. chcąc wykonać okno połaciowe czy zmienić kąt nachylenia dachu muszę wybudować od 2 do 5 miejsc parkingowych. Hmmm….
46. Art. 150 i 151 par. 3: to w końcu przyrzeczenie inwestycyjne czy budowalne?
47. Art. 151 par. 3: czyli jakich uzgodnień? Zaraz pewnie zaczną uzurpować sobie miano „uzgadniaczy” wszelkiej maści energetycy, gazownicy i inne przedsiębiorstwa od infrastruktury.
48. Art. 157 i 174: Chyba komisja nie wzięła pod uwagę skutków zapisu dotyczącego bezpośredniego dostępu do drogi jako swego rodzaju warunku inwestycji. Tyle „dróg” wewnętrznych, jakich sobie nawydzielali handlarze ziemią będzie musiało być przekształconych w publiczne i wykupionych, że to się w pale nie mieści. Bo jak inaczej załatwić kwestię jakiegoś obszaru, na którym stoi już kilka domów wybudowanych na podstawie WZ, a jedna jedyna droga została wydzielona przez właściciela jako dojazd do wszystkich działek?
49. Rozdział dotyczący wymogów stawianych obiektom budowlanym: nie rozumiem, dlaczego zawarto tu jedynie część tych wymagań. Albo całość albo nic.
50. Art. 299 par. 2: To po co te plany? Skoro mpzp jest aktem prawa miejscowego, to w tym momencie w majestacie prawa dopuszcza się niezgodność danej inwestycji z prawem. Ten przepis kontynuuje powszechnie dziś krytykowaną ideę braku konieczności zgodności decyzji WZiZT ze studium, ale w jeszcze gorszy sposób.

Tyle po przeczytaniu części dotyczącej zagospodarowania, budowlana mnie średnio interesuje.
Na koniec tylko dodam jedno. Mówi się, że to dzisiejsze przepisy są mocno pokręcone. Po przeczytaniu projektu ustawy szczerze w to wątpię.

Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak

Panie "adamie", bardzo ciekawe spostrzeżenia i pewnie trochę ;) czasu zajęło Panu ich skompletowanie w trakcie ciekawej ;) lektury Kodeksu. Naprawdę byłoby fajnie, aby tak samo przekleić je do maila i posłać do 7 lipca (jest jeszcze trochę czasu) na adres Ministerstwa, ograniczając się tylko do "suchych" spostrzeżeń (oczywiście bez ironicznego, aczkolwiek trafionego, komentarza).

Naprawdę cenne uwagi, których aż szkoda nie wykorzystać, szkoda będzie Pana pracy. Szczerze zachęcamy Panie "adamie"! To już wiele czasu nie zajmie :)

Jak widać, tylko szerokie konsultacje społeczne z PRAKTYKAMI PLANISTYCZNYMI oraz poważne potraktowanie uwag może nakierować właściwie kierunki przyszłej legislacji. Mam wrażenie, że będzie "jak zwykle". Niestety. Skoro jest jednak jakiś punkt odniesienia, to warto się wypowiedzieć, chociaż po to by móc powiedzieć "ja swoje zdanie przedstawiłem" :)

pzdr

Obrazek użytkownika adam

Dzięki za uznanie. Zależało mi na pozytywnym odebraniu tekstu przez Redakcję:) A na "Pana" trzeba zarabiać o wiele więcej więcej niż ja. Jestem po prostu Adam :)

Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak
adam napisał/a:

Dzięki za uznanie. Zależało mi na pozytywnym odebraniu tekstu przez Redakcję:) A na "Pana" trzeba zarabiać o wiele więcej więcej niż ja. Jestem po prostu Adam :)

Jeszcze raz zachęcam do wysłania maila do Komisji. Zawsze warto "zawalczyć", oby było jak najwięcej głosów praktyków. Zawsze (pewnie naiwnie) wierzę, że warto się wypowiadać! :)

Pozdrawiam, Łukasz.

Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak

Witam!

Kodeks dokonuje już totalnej deregulacji zawodowej, bowiem ma przecież znieść ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, do której wpisano do art. 5 wymagania zawodowe osób mających być "planistami przestrzennymi". Ta ustawa wygaśnie, a Kodeks mówi tylko o planistach przestrzennych o odpowiedniej wiedzy fachowej. Czyli o kim?

Polakom gratulujemy idiotyzmów!... chciałoby się powiedzieć! :)

pzdr

Urbanistyka.info swoje uwagi już przesłała :)

Obrazek użytkownika ptaq

Przede wszystkim chciałem pogratulować tym wszystkim, którzy przeczytali cały projekt. Dla mnie czytanie tego czegoś do końca graniczyło z ekstremalnym masochizmem. Po przeczytaniu III rozdziałów moja refleksja sprowadza się do kawału o tym jak przychodzi blondynka na pocztę, podchodzi do okienka z telegramami i mówi:
- proszę zadepeszować: BLA, BLA, BLA
Na to pani w okienku z lekka nutką ironii pyta:
- a może by dopisać jeszcze jedno BLA?
- nie, nie, nie w żadnym wypadku - to by było bez sensu!

Cała ta dysputa o poprawianiu planowania w tym kraju sprowadza się tak naprawdę do tego, że ludzie są tu biedni i z roku na rok biednieją. Najlepsze regulacje nic nie poprawia dopóki ludziom nie podniesie się stopa życiowa.
Biedni ludzie >>> biedna gmina >>> itd. ...
Z kolei w dużych ośrodkach pewnie jest tak, że duże pieniądze stanowią prawo więc jest przegięcie w drugą stronę.

Pozdrawiam

P.S.
Mam nadzieję, że ten kodeks nie wejdzie w życie więc pewnie wejdzie (w jakiejś tam formie):-(.



Nawigacja

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 users i 3 gości.