Jesteś tutajForums / Urbanistyka na studiach / Gospodarka przestrzenna - jakość studiów

Gospodarka przestrzenna - jakość studiów


Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak

By Łukasz Grzesiak - Posted on 16 Marzec 2010

Witam serdecznie!

Zadajmy sobie pytanie, o jakość kształcenia na najbardziej dziś popularnym "kierunku okołourbanistycznym" zwanym gospodarką przestrzenną?
Dlaczego akurat ten? No cóż wiele jest kierunków, po których można próbować stać się urbanistą (od architektury po ochronę środowiska), ale ten miał być nową jakością w polskiej praktyce studialnej, zresztą po licznych debatach i szerokich dyskusjach, które odbyły się w drugiej połowie lat 90-tych (wystarczy choćby wziąć biuletyny KPZK). Co z tych dyskusji zostało dziś? W sumie niewiele. Pamiętam pierwsze podejścia do zmierzenia się z GP w końcu lat 90 i z początku nowego tysiąclecia (jejku, jak to zabrzmiało ;) ). Kierunek kończyło w całej Polsce niecałe 200 osób (dziś ponad 1000), już wtedy mieliśmy zastrzeżenia do programu studiów, chociaż obiektywnie trzeba przyznać iż dopiero się on kreował i często nadganiane były one chęcią i zaangażowaniem (kadry i nas, studentów, tzn. ok 20% roku). Z tej perspektywy dziś większość ludzi nie pracuje zawodowo, cześć nie ma styczności w ogóle z GP, ale co ciekawe - większość ok. 60% w ogóle nie szukała pracy po studiach, tylko od razu na fali wyemigrowała. Dziś część z nich szuka pracy na powrót i oczywiście generalnie w tym fachu są już generalnie spaleni na starcie. Taka przerwa w życiorysie jest często, choć oczywiście nie zawsze, nie do przeskoczenia (zakładam, że ktoś nie pracował w biurze projektowym w UK) To taki raczej mój study case niż jakiś ogólnopolski trend (choć podejrzewam, że dotyczący wielu innych uczelni i kierunków). A dziś? No cóż, właśnie w mojej okolicy w dwóch kolejnych uczelniach utworzono taki kierunek, dla "studentów". Więcej pisać nie trzeba. Można pocieszać się, iż plusem będzie - bądź co bądź - ale zawsze większa świadomość przestrzeni. Ale na tym tle rysuje się szereg pytań:

- dla kogo te kierunki?
- dlaczego deprecjonuje się kierunek? (aczkolwiek to dotyczy całego systemu edukacji w Polsce)
- po co cały szereg ludzi się na to "pcha" jeśli nie ma pasji w tym co robi?

Zresztą po części widać to po tym portalu. Ok. 1000 osób rocznie opuszcza samą GP (abstrahuję od innych kierunków), a jakie jest zaangażowanie w rozwój tego typu inicjatyw jak urbanistyka.info?
No właśnie.
Widać to też zresztą po praktykach w mojej pracowni. Niestety.
No i teraz, w tym kontekście, powstaje pytanie o poziom merytoryczny studentów. Izba nie ma żadnego wpływu na poziom kształcenia, bo to wyłączne prawo uczelni. Dobrze, więc wiele osób ukończy GP, ale mało będzie pracować dalej. Zresztą jak w wielu innych dziedzinach wiedzy w Polsce, gdzie studiowanie stało się "wyzwoleniem" od wejścia na rynek pracy, a nie ma w nim idei.

Wasze spostrzeżenia?

Obrazek użytkownika Piotr F

Ja doświadczenia z kierunkiem Gospodarka Przestrzenna osobiście nie miałem. Zresztą studia skończyłem dawno temu i ciężko mi się dzisiaj wypowiadać na temat ich programu. Chciałbym się jednak odnieść do tego co napisał Kolega Łukasz na temat zaangażowania studentów. Od jakiegoś czasu obserwuję rozwój tego Portalu i uważam, że to bardzo ciekawa inicjatywa. Za moich czasów czegoś takiego nie było. Nie miałem okazji podpatrywać praktyków, nie miałem możliwości pytać o nurtujące mnie problemy. Teraz, gdy pojawiła się taka możliwość, studenci milczą. O co chodzi? Brak ambicji, małe zainteresowanie kierunkiem, czy przekonanie, że studia wystarcza? Będę wdzięczny jak ktoś mi odpowie na to pytanie, bo zachodzę w głowę dlaczego tak jest. Przecież to doskonałe miejsce choćby na spotkanie swojego przyszłego pracodawcy, albo osób, które mogą coś podpowiedzieć. Czyżby studenci nie potrzebowali rozmawiać, dyskutować, wymieniać poglądów? Tak się składa, że sam jestem takim pracodawcą i zatrudniam młodych ludzi, również po gospodarce przestrzennej. Jak widzę tą znikomą aktywność studentów to cieszę się, że ja trafiłem na naprawdę ambitnych młodych ludzi. Powtórzę to jeszcze raz - za moich czasów było inaczej.
Pozdrawiam tych zaangażowanych, na pewno na zdrowie Wam to wyjdzie! Ludziom zaangażowanym w ten portal życzę dalszych sukcesów!

Obrazek użytkownika Macromatic

Zdecydowanie zgadzam się z przedstawionymi w tym wątku tezami. Zastanawia mnie fakt wprowadzenia na kierunku gospodarka przestrzenna studiów dwustopniowych, z czego już dyplom pierwszego stopnia studiów (licencjat) w rozumieniu ustawy o o samorządach zawodowych architektów inżynierów budownictwa oraz urbanistów pozwala po odbyciu stosownej praktyki o ubieganie się o członkostwo w izbie. W tym momencie rodzi się swoisty dylemat studenta trzeciego roku, czy postarac się o pracę w pracowni (o ile takowa go zatrudni) i skończyc studia drugiego stopnia w trybie niestacjonarnym lub w późniejszym czasie, bądź wybrac studia stacjonarne drugiego stopnia w trybie stacjonarnym i po uzyskaniu tytułu mgr rozpocząc ścieżkę swojej drogi zawodowej. Sam jestem w takiej sytuacji i zastanawia mnie, która droga pozwoli mi na większy rozwój w tej dziedzinie. Pozdrawiam i czekam na Wasze opinie.

Obrazek użytkownika Krzysztof Łoś

Jestem studentem GP, i problemy tu poruszane są mi znane, od razu naprostuję jedną rzecz - licencjackie studia występują nie wszędzie ja na przykład studiuje na studiach inżynierskich(trwają 1 semestr dłużej) ale dylemat pozostaje ten sam czy jest sens pchać się w magisterskie dziennie czy zaocznie i co z pracą ale tu można się naciąć - moja próba pracy skończyła się na dowiedzeniu się że pracodawca wymaga co najmniej 20h w tygodniu, 1 msc jako praktyka a potem zabójcza raczej nienaruszalna stawka 5zł/h. Z tym zaangażowaniem studentów tez niestety różnie bywa aczkolwiek z roku na rok(wynika to z moich prywatnych obserwacji)jest coraz więcej ludzi których ten temat naprawdę interesuje. Te studia mają całkiem niezły jak dla mnie program ale bardzo wiele zależy jak dane zajęcia są prowadzone i na jaki sektor jest kładziony tak naprawdę nacisk - u mnie na PWr z racji podległości pod wydział architektury mamy dużo do czynienia z projektową częścią no i jak najbardziej tą ważną w urbanistyce czyli legislacja i uwarunkowania prawne, oczywiście chyba w największym stopniu wszystko zależne jest od wkładu własnego studenta. Z tego co wiem to np. na uczelniach ekonomicznych największy nacisk kładzie się na ekonomiczne aspekty, statystykę itp. To trochę uproszczony indykator tego co kto umie ale po kilku spotkaniach ze studentami tego kierunku z innych uczelni takie sobie wyrobiłem zdanie.

Obrazek użytkownika Maja Perskiewicz

Przyznam, że nie do końca rozumiem dylemat kolegów. Nie jest tak, że tytuł licencjata czy inżyniera uprawnia do ubiegania się o członkostwo i izbie. Te tytuły traktowane są jako wykształcenie wyższe, ale niepełne. Sama kontaktowałam się w tej sprawie z izbą i niestety moje przypuszczenia się potwierdziły. Co do pracy w pracowni to warto się załapać jak najwcześniej - choćby na praktykę - z takiej pracy można wynieść na prawdę dużo więcej niż ze studiów, co jednak nie oznacza, że wykształcenie jest mniej ważne.. szczególnie jeśli chodzi o członkostwo w izbie.

Obrazek użytkownika Macromatic

Czy nie jest to przypadkiem tak, że termin wykształcenie wyższe niepełne używa się potocznie odnośnie dorobku naukowego osoby, która zdała wszystkie egzaminy i nie obroniła pracy magisterskiej?

Ustawa z dnia 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym.
W sposób następujący definiuje te pojęcia:

5) „studia wyższe” - studia prowadzone przez uczelnię posiadającą uprawnienia
do ich prowadzenia, kończące się uzyskaniem odpowiedniego tytułu zawodowego;
6) „tytuł zawodowy” - tytuł licencjata, inżyniera, magistra lub tytuł równorzędny;
7) „studia pierwszego stopnia” - studia licencjackie lub inżynierskie, umożliwiające
uzyskanie wiedzy i umiejętności w określonym zakresie kształcenia, przygotowujące
do pracy w określonym zawodzie, kończące się uzyskaniem tytułu
licencjata albo inżyniera;

Licencjat i inżynier to wykształcenie wyższe zawodowe.

Zgodnie z ust. 5 ust. 3 ustawy o samorządach zawodowych architektów, inżynierów budownictwa i urbanistów, izby urbanistów zrzeszają osoby, które:

Posiadają dyplom ukończenia studiów wyższych o kierunkach architektura, urbanistyka lub gospodarka przestrzenna, a także doświadczenie zawodowe zdobyte w czasie dwuletniej pracy związanej z gospodarką przestrzenną,

Zapis ten nie określa, że ma byc to dyplom ukończenia studiów wyższych drugiego stopnia.

Dodam jeszcze zalety systemu bolońskiego prezentowane na stronie internetowej Politechniki Wrocławskiej:
Wprowadzenie wielostopniowego kształcenia pozwala na większą mobilność studentów (ułatwia podejmowanie studiów na różnych uczelniach lub na różnych kierunkach) oraz ułatwia podjęcie pracy po zakończeniu I cyklu kształcenia, a następnie powrót na uczelnię i kontynuację studiów II i III stopnia.

Dla zainteresowanych dodam jeszcze: http://www.geo.kortowo.pl/node/87#5

Obrazek użytkownika Maja Perskiewicz

Polecam zadzwonić do izby i się upewnić. Prawda jest taka, że co izba to inne zdanie.

Obrazek użytkownika Macromatic

Napisałem dziś e-mail w tej sprawie do Izby w Warszawie. Zobaczymy, co odpowiedzą.

Obrazek użytkownika Łukasz Grzesiak

Wykładnia okręgowych komisji kwalifikacyjnych jest prosta - wymagane są studia mgr. Inaczej wnioski są odrzucane. Ewentualnie zostaje droga sądowa.

Najlepsza droga to pracować w pracowni + studia zaoczne, przy czym okres do praktyki zawodowej i tak będzie liczony od momentu uzyskania dyplomu studiów mgr.

Pozdrawiam

Obrazek użytkownika Macromatic

Dziś otrzymałem odpowiedź od prawnika Krajowej Izby Urbanistów.
Zgodnie z ustawą - Prawo o szkolnictwie wyższym, za wyższe wykształcenie uważa się już ukończenie studiów pierwszego stopnia, zakończone licencjatem lub egzaminem inzynierskim. Po ukończeniu tych studiów mogę ropocząć zdobywanie wymaganego ustawą doświadczenia zawodowego, zwłaszcza przy projektowaniu zagospodarowania przestrzeni i tworzenia dokumentów planistycznych.

Obrazek użytkownika Maja Perskiewicz

Napisz do izby północnej, bo tam się bedziesz pewnie ubiegał o członkostwo. Niestety fakt jest taki co izba to inna interpretacja i prawnik izby krajowej nie jest tu wyrocznią. Jestem przekonana, że albo izba północna, albo zachodnia nie uznają tej interpretacji, którą otrzymałeś z Warszawy. Wiem, chore.. ale uwierz mi, że jeszcze nie jedna rzecz Cię zaskoczy!

Obrazek użytkownika Rafal8

Witam!
Mogę śmiało powiedzieć, że u mnie na I roku GP (UAM) jest spokojnie ponad połowa ludzi, którzy trafili tu zupełnie przypadkiem i traktują studia jako karę. Mnie nie zadowala to co robimy, szczególnie na ćwiczeniach. Jak narazie większość "ćwiczeniowców" uważa, że my studenci nie potrafimy pisać referatów i robić prezentacji, więc powerpointa oraz worda pewnie opanuję do perfekcji... .Przyznam, że z ich strony to dość sprytne, po co się wysilać zadać każdemu referat na zaliczenie i grupa z głowy. Dodatkowo nazwy przedmiotów nijak mają się do prezentowanych treści, np. takie "Przyrodnicze podstawy gospodarki przestrzennej" nazwa przedmiotu wydawała się na początku poważna, a wałkowaliśmy zwykła geografię fizyczną z wulkanami na czele. Mam nadzieję, że tylko pierwszy rok taki jest.
PS. Nie chciałem zakładać nowego tematu, a mam pytanie do studentów z Pwr. Czy orientuje się ktoś może czy istnieje możliwość przeniesienia się z GP (UAM) właśnie na Pwr, tzn. ze studiów licencjackich na inżynierskie (po pierwszym roku). Czy wasz dziekan by na to poszedł? Z góry dzięki za odpowiedź. Pozdrawiam

Obrazek użytkownika sciurus

Witam:)Ja muszę stanąć w obronie studentów GP, bo przeczytałam tu jakieś przytyki że studenci są mało aktywni:-P Co to to nie, aktywność studentów jest nie podważalna w rożnych dziedzinach życia hihi. Niektórzy rzeczywiście studiują trochę "bez mapy" i dopiero na studiach dowiadują z czy związany jest zawód planisty, jednak myślę że nie tylko na GP można spotkać zbłąkane owieczki. Większość osób jednak wie co chcę od życia i w jakiś wybrany przez siebie sposób się rozwija. Gospodarka przestrzenna to bardzo rozległa dziedzina i studenci docierają do niej różnymi ścieżkami. Ja sama na studia planistyczne postanowiłam pójść dopiero pod wpływem zajęć z fotogrametrii które realizowałam na kierunku leśnictwo. Od fotogrametrii do gis-u od gisu do gospodarki przestrzennej. Taka była moja droga. To rzeczywiście dziwne że tak mało osób jest aktywnych na tym portalu(ja sama znalazłam go wczoraj nocą:)),ale nie oznacza to że studenci GP to ludzie bez pasji. Przynajmniej mam takie wrażenie..

Obrazek użytkownika tejku

Nasz dziekan jest miłym człowiekiem :) Spróbuj ! Pewnie będziesz musiał wyrównać różnice programowe (u nas jest zdecydowanie więcej projektowania - to w końcu Wydział Architektury), ale powinno się udać. Do odważnych świat należy.

Odnośnie togo o czym piszesz, to u nas wiele kursów wyglądało podobnie jak to opisujesz. Co nie zmienia faktu, iż uważam GP na PWr za najlepszą w Polsce :)

Po za tym zawsze możesz zrobić licencjat u was i magistra u nas.

Młody urbanista

Obrazek użytkownika Justyna_90

Moim zdaniem na każdych studiach jest tak ze jedni są tam żeby studiować z pasją a inni bo nie dostali się gdzie chcieli. Są też osoby ambitne, które dążą do celu i mniej ambitne, które idą po najmniejszej linii oporu. Co do programu. GP na PW (gdzie studiuję) jest kierunkiem na pograniczu wydziału geodezji i architektury i uważam, że mamy na prawdę dużo zajęć związanych z urbanistyką, ale oczywiście nie tylko, bo ten kierunek zakłada również inne ścieżki kariery takie jak np. zarządzanie nieruchomościami. Ogólnie mogę powiedzieć, mając znajomych z GP również na innych uczelniach, że PW zdecydowanie lepiej może wykształcić przyszłych urbanistów niż SGGW czy SGH.

Obrazek użytkownika Robert1

Witam,
jestem studentem GP inżynierka i mam duże
wątpliwości czy po GP będę miał pracę w zawodzie przy projektach
(interesują mnie projektowanie/przebudowa miast i osiedli, a nie zagadnienia prawne
i/lub środowiskowe) która da mi zawsze dobry pieniądz i ciekawą pracę (nie gmina
itd.!). Skoro naszymi klientami są w zasadzie same samorządy miejskie
to nie widzę tego dobrze, choć może się mylę. Zastanawiam się czy zacząć
Budownictwo i na pewno będzie trudniej ale za to będę miał o wiele
większe możliwości pracy i kariery, żeby się nie martwić czy po studiach po GP będę miał ciekawą (i wogle) pracę w zawodzie. Interesuję mnie techniczny aspekt projektowania urbanistycznego (miast, osiedli itd,), wiem że nie jesteśmy w Chinach czy w krajach arabskich, ale może i u nas niedługo tak będzie się podchodziło do tych spraw. Proszę o merytoryczną odpowiedź osoby z branży i o podobnym doświadczeniu, refleksji.
Z góry bardzo dziękuję.
Pozdrawiam

Obrazek użytkownika Marta Duk

Witam,
jestem studentką inż. na PW oraz mgr na UW i chciałabym zauważyć, że system kształcenia GP na tych dwóch uczelniach jest w 100% inny i kończąc te studia na UW szanse znalezienia pracy w urbanistyce są bliskie 0. Nie ma tam żadnych przedmiotów związanych z projektowaniem, kompletny brak programów graficznych a nawet zasad tworzenia planów miejscowych i innych opracowań urbanistycznych. Zupełnie inaczej jest na PW, zajęcia prowadzone są przez architektów oraz geodetów a także specjalistów od zagadnień środowiskowych. Studenci w każdym semestrze przygotowują projekty oraz wykorzystują programy np. AutoCad, PhotoShop, Rhinoceros, ArcGis. Praktycznie na każdym semestrze uczymy sie innego programu a także wykorzystania technik teledetekcji.
Podsumowując jeśli ktoś chce pracować w urzędzie może iść na UW lecz będzie to praca papierkowa ale jeśli ktoś zechce pracować jako urbanista wydaje mi się, że po PW ma szanse na znalezienie satysfakcjonującej pracy.
Ciekawa jestem co sądzą urbaniści na temat systemu kształcenia GP na PW.
Pozdrawiam

Obrazek użytkownika kontr-urbanista

Jako urbanista od wielu lat zawodowo weryfikujący "planistyczną robotę" i - niejako przy okazji i z konieczności - obserwujący stopień odwzorowania akademickiej teorii w praktyce szarej polskiej rzeczywistości, (tj. wpływ wykształcenia, profilu skończonych studiów, długości stażu zawodowego itp., na jakość opracowań planistycznych) - dostrzegam brak jakichkolwiek reguł w tym zakresie.

Wielu projektantów po "jedynie słusznych i wielostopniowych studiach" i z długoletnim stażem nie ma nic wspólnego z urbanistami, wiele uchwalonych w majestacie polskiego prawa opracowań ma niewiele wspólnego z planami miejscowymi, wiele przyznanych uprawnień nie ma nic wspólnego z posiadanymi przez ich właścicieli umiejętnościami itd.

Polskie planowanie przestrzenne to (poza nielicznymi wyjątkami) jedna wielka fikcja, to jedno wielkie udawanie.Taki współczesny wyrób "czekoladopodobny".

Od wielu lat rynek pracy urbanistów nie istnieje - nie zmieni tego kilkadziesiąt marnych ogłoszeń rocznie o pracy w "planistyce". Kiedy słyszę, ze zawód urbanisty to zawód zaufania publicznego - ogarnia mnie pusty śmiech. Chyba że chcemy powiedzieć, że urbaniści to jeden wielki zawód.

Nie istnieje środowisko urbanistów, nie istnieje środowiskowa wymiana doświadczeń, poglądów. Nie istnieją żadne zewnętrzne przejawy jakiegokolwiek życia tej grupy zawodowej.

Strony internetowe poszczególnych Izb "roją się" za to od komunikatów o kolejnej podwyżce składki członkowskiej i o kolejnych zmianach izbowych "czapek". To wszystko - poza tym smętarz.

Nie ma sensu roztrząsać jakie studia "warto" a jakich raczej "nie" - jedyne sensowne pytanie dzisiaj to "czy w ogóle warto"?



Nawigacja

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 users i 8 gości.