Jesteś tutajForums / Urbanistyka w praktyce / elektrownie wiatrowe, urządzenie infrastruktury technicznej

elektrownie wiatrowe, urządzenie infrastruktury technicznej


Jastrząb2702's picture

By Jastrząb2702 - Posted on 16 luty 2011

witam i pozdrawiam. dostałam decyzję o warunkach zabudowy dot. elektrowni wiatrowych. lokalizacja 500 m od zabudowy, ale mnóstwo protestów, gdyż dotyka działek na których ludziki chcą się budować. zresztą zgodnie z moim przekonaniem elektrownie powinno lokalizować sie tylko MPZP - dlatego zamierzam wydać decyzję negatywną. ale mam następujące dylematy:
czy elektrownia wiatrowa jest urządzeniem infrastruktury technicznej czy budowlą produkującą energię? czy w decyzji o warunkach zabudowy stosować art. 61 ust. 1? czy zastosować ust. 3 ww. art. ?
powiem szczerze, iż analizując wyroki sądów głupieje, gdyż orzecznictwa w latach 2008 - 2010 - raz jest tak a raz odwrotnie i cały czas powołują się na treść art. 143 ust. 2 ustawy o gospodarce nieruchomościami.
wydawaliście może decyzje na elektrownie wiatrowe? jakie macie doświadczenia.

Łukasz Grzesiak's picture

Witam!

Oczywiście lokalizacja siłowni wiatrowych powinna i MOŻE następować tylko w drodze planu miejscowego, o czym wprost stwierdza ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym po ostatnich nowelizacjach przepisów, odpowiednio art. 10 ust. 2a oraz jego delegacja dla planu w art. 15 ust. 3 pkt 3a. Dotyczy to wszystkich urządzeń o mocy powyżej 100 kW.

Wydanie warunków zabudowy jest bezprzedmiotowe i niezgodne z prawem, pomijając już fakt niemożliwości spełnienia wskazania w art. 61 ust. 1, a celu publicznego to nie dotyczy, bo są to urządzenia "wytwarzające" energię, a nie jak określono w art 6. ustawy o gospodarce nieruchomościami "przesyłu i dystrybucji".

Jak rzadko kiedy, są silne argumenty do negatywnej decyzji. Nie poruszam już faktu, braku potrzeby zgodności ze studium takiej decyzji, co zresztą same w sobie jest skandalem.

Dla mnie sprawa prosta, i ja wydałbym definitywny negat.

Pozdrawiam
Łukasz

Jastrząb2702's picture

i oczywiste i nie.
najgorsze w moim przypadku jest to, że decyzja środowiskowa jest pozytywna. I w rozmowie z prawnikiem może to być podstawa do uchylenia gdyż część orzeczeń wskazuje, iż w decyzja jest ogólna i trudno określić obszar oddziaływania. bo gdyby była negatywna nie było by problemu. Do tego RDOŚ stwierdził, że inwestycja nie wymaga raportu. Nie rozumiem tego, w MPZP moi "środowiskowcy" stają na głowie by spełnić wymagania RDOŚ, a tu nic - ta inwestycja nie szkodzi.

de facto jest silne orzecznictwo, że nie jest celem publicznym i to jest sprawa wygrana, lecz jeśli popatrzeć na to czy jest czy nie jest urządzeniem infrastruktury technicznej to jasne już nie jest bo różne sądy różnie interpretują przepisy.

odpowiednio art. 10 ust. 2a oraz jego delegacja dla planu w art. 15 ust. 3 pkt 3a. Dotyczy to wszystkich urządzeń o mocy powyżej 100 kW - no i tu się zgadzam, nie mniej patrząc na orzecznictwo sądów, mogą mi to podważyć - gmina nie ma przymusu sporządzania planu lub studium, a decyzja nie musi być zgodna ze studium. i tu może być pole do podważenia.

niby jest dla mnie to oczywiste, że negatyw na bank, ale czym bardziej drąże tym bardziej boli.

dzięki za pomoc :)

Moje wypowiedzi nie zawierają lakowania produktu ani treści promocyjnych. Uśmiechu każdemu, każdego dnia!

Piotr Piechocki's picture

Dla lokalizacji siłowni wiatrowych istnieje "potrzeba" sporządzenia planu mijscowego o ile wynika to z ustaleń Studium. A wcale tak być nie musi, tzn. Studium wskaże lokalizację siłowni i może zawierać ustalenia o zamiarze sporządzenia planu, zgodnie z art. 10 ust. 2 pkt 9 w nawiazniu do art. 10 ust. 2a. Obowiązek, o którym mowa w art. 10 ust. 2 pkt 8 musi wynikać z odrębnych ustaw. Ja nie przypominam sobie aby jakakolwiek ustawa mówiła o obowiązku opracowania planu dla siłowni wiatrowych. UPZP mówi tylko o potrzebie uwzględnienia w Studium i mpzp lokalizacji takowych obiektów wraz z obszarami ich oddziaływania.
Ponadto nalezy mieć na wzgledzie derektywy UE któe móią ze tego typu inwestycji śa inwestycjami zwiażanymi z ochrona środowiska więc posiadają pewne atrybudtyy inwestycji celu publicznego. Ponadto lokalizacja wiatraków na podstawie WZ wymagałaby wskazania obszaru analizowanego obejmujacego istniejące obiekty o podobnych parametrach i funkcjach czyli np.obszar w promieniu 1-2 kilometrów. NO i wskaanie jako obszaru inewestycji miejsca lokalizacji wiatraka oraz zasięgu oddziaływnia akustycznego do 40 dB aby można było ustalic w poszczególnych zasięgach ograniczenia w sposobie zabudowy terenó w obszarze oddziaływania. Tym mo żna stwierdzić że decyzja wydana na wiatrak okreslajaca tylko teren inwestycji bez określenia warunkó zabudowy dla terenu oddziaływania akustycznego jest decyzja wydana z naruszeniem porawa. Tak więc istnieją możliwości uzyskania decyzji WZ na lokalizację wiatraków. Przy czym w kregu stron postępowania muszą znaleźć się właściciele nieruchomości znajdujących sie w obszarze oddziaływnia siłowni a tym samym powinny z takiej decyzji wynikać jasno konsekwencje wynikajace z emisji określonego hałasu, a więc z wyeliminowania możliwosci zabudowy terenu w okreslony sposób. W tym zakresie będzie miał zastosowanie przepis art. 63 ust. 3 UPZP. Z treści takiej decyzji nie będą wszyscy zadowoleni i jest duże prawdopodobieństwo że zanim się ona uprawomocni to zostanie zaskarżona, o ile oczywiście gmina dopilnuje powiadomienia stron.
Wiele zależy więc od mądrze i dobrze przygotowanego wniosku. To właśnie na tym etapie inwestor powninien skorzytac z usług urbanisty, który może już inwestorowi określić szanse otrzymania WZ. Tak wiec inwestorzy: kopcie studnie zanim będzie pożar.

Łukasz Grzesiak's picture

... ale kompletnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że studium musi niejako z góry przewidzieć lokalizację siłowni wiatrowych. Jeśli tak będziemy mierzyć te inwestycje, to w ten sposób możemy podważyć każdy walor merytoryczny studium. To jakieś kuriozum!... choć fakt, pewnie w opinii prawników możliwe.
Sprawa jest jednak stosunkowo prosta - chcesz elektrownie, to zbadaj co na to studium i jakie masz uwarunkowania przestrzenne dla ich lokalizacji. Dla mnie inna interpretacja nie podlega dyskusji. Tak dzieje się w każdym normalnym kraju!... nie twórzmy fikcji planistycznej, ten sam inwestor np. w Niemczech czy w Holandii ma jeszcze gorsze progi dla swoich inwestycji...

Jak już mówiłem, ja wydałbym ewidentnie negat, nie widzę argumentów dla SKO przy odwołaniu. Ponadto sam fakt kwalifikacji inwestycji jako tzw. OZE, nie jest żadną przesłanką aby wprost zakładać, że służą one ochronie środowiska, zresztą jakiego?... przyrodniczego, a więc antropogenicznego i kulturowego też?... kolejne pole do wielkiej dyskusji.

Dalej, sama dyrektywa UE nie jest wprost przekładalna na stosowanie prawa jako takiego, nie ma bowiem rangi rozporządzenia. Powiem inaczej - abym w ogóle podjął "temat ochrony środowiska", to najpierw musi się znaleźć w polskiej interpretacji prawnej. Ale to i tak, dla mnie za słaba przesłanka. Tu brakuje logiki prawnej i nie można tego wybronić.

Brak wymagalności nawet ROŚ dla takiej inwestycji, po prostu "pachnie smrodem" - bo to aż nadto dziwne. Gdzie jest więc RDOŚ i co robi? a studium krajobrazowe? a uwarunkowania ekofizjograficzne? nawet jeśli obszar ten nie leży w Naturze 2000 to i tak zapewne nie znajduje się dalej niż 15 km od niego (śr. odległość od Natur w Polsce, co jest kolejnym kuriozum).

Zgadzam się natomiast z koniecznością każdorazowej konsultacji urbanistycznej. Szanujący się urbanista nie może polecać decyzji o wz, która o niczym nie rozstrzyga, nie uznaje partycypacji społecznej, nie uwzględnia uwarunkowań środowiskowych (więc gdzie tu ochrona środowiska?) i jest de facto wolą wójta/burmistrza/prezydenta i niczym więcej. Aha no i nie musi uwzględniać studium.

Pozdrawiam
Łukasz

Jastrząb2702's picture

dzieki Panowie za pomoc.
No cóż rozmawiałam z prawnikiem, wydanie WZ jest możliwe. i oczywiście bardzo prawdopodobne, ze uchylą tą decyzję, ze wględu na to, iż decyzja środowiskowa jest pozytywna (co mnie zaskoczyło - smrodzikiem pachnie). Po za tym orzecznictwo niektórych sądów skłania się do tego, że decyzja ma być ogólna, mówić, że jest możliwość lokalizacji danej inwestycji, a wszelkie szczegóły w procedurze pozwolenia na budowę określić należy. Myślę, że jedyne co mnie może wyratować to "pospolite" ruszenie ludzików, którzy zreszta już sie buntują. Nie wydam pozytywnej decyzji i koniec, co najśmieszniejsze za tym stanowiskiem stoi i gmina. i co z tego jak prawo jest nie jasne, a orzecznictwo na dwoje babka wróżyła.

Moje wypowiedzi nie zawierają lakowania produktu ani treści promocyjnych. Uśmiechu każdemu, każdego dnia!

Piotr Piechocki's picture

zwróć uwagę na art. 10 ust. 2a oraz art. 33 UPZP. Jak dla mnie przepis ten wskazuje jednoznacznie, że Studium musi przewidywać lokalizację siłowni wiatrowych. W konsekwencji obszary lokalizacji siłowni wiatrowych powinny być również objęte w Studium zapisem ustalającym zamiar sporządzenia mpzp. Zgodnie z art. 32 ust. 1 UPZP, W/B/P powinien umieścić takie plany w wieloletnim programie ich sporządzania i konsekwentnie realizować ten program. (wiem, wiem toż to czysta teoria nie mająca nic wspólnego z rzeczywisyościa i praktyką). Mając odpowiednie zapisy w Studium i nie podejmując się sporządzenia mpzp, W/B/P będzie musiał wydać WZ-kę jeżeli już jakieś siłownie istnieją (nawet w odległości kilku kilometrów). Jeśli nie to inwestor może wystąpić z wnioskiem o wydanie decyzji o lokalizacji ICP. W stanie prwanym obowiązujacym obecnie wszystko jest możliwe. Generalnie jedynym sposobem na wyeliminowanie procederu lokalizacji siłowni wiatrowych poprzez indywidualne decyzje administracyjne jest spowodowanie aby gminy dążyły do maksymalnego obłożenia planami swoich obszarów. No i jednoznaczne określenie, że działka sąsiednia to posiadająca wspólną granicę lub oddzielona działką stanowiącą drogę, wodę lub zajętą infrastrukturą techniczną. Innym rozwiązaniem jest wskazanie maksymalnego zasięgu obszaru analizowanego. Bez takich dodatkowych regulacji i przy dużej determinacji inwestorów gmina nie obroni się przed wydawaniem decyzji, których nie chciałaby wydać.
WZiZT są największym wrogiem MPZP. Niestety z ich istnieniem musimy sie pogodzić. Skutki są takie że spotkałem się ze stwierdzenim urzędniczki, że plan pod siłownie wiatrowe nie powinien obejmmowac zbyt dużego obszaru bo.... nie będziemy mogli w gminnie wydawać warunków zabudowy!!!! I to jest dopiero kuriozum!!! Coś co miało być wyjątkowo stosowanym narzędziem ustalania lokalizacji inwestycji stało się podstawowym narzędziem. W ten sposób zły pieniądz (WZiZP) wyparł dobry (MPZP, czyli kolejny dowód na słuszność nauk Kopernika i związek zasad rządzących ekonomią z zasadami rządzącymi kształtowaniem przestrzeni. Niestety problemy, z którymi spotykamy sie w codziennym życiu nie są dostrzegane i rozwiązywane przez sejm i rząd, a może za cicho o nich dyskutujemy lub nasze głosy po prostu nie trafiają pod właściwy adres. W tym miejscu mały apel do redaktoró portalu: Wysyłajcie linki niniejszego FORUM do posłow, senatorów oraz miniserstw. Może traficie na kogoś kogo zainteresuje się podnoszonymi tutaj problemami i podejmnie odpowiednie działania. Może w kwestii inicjowania zmian ustawowych będziecie skuteczniejsi od Izby.

Łukasz Grzesiak's picture
Jastrząb2702 napisał/a:

dzieki Panowie za pomoc.
No cóż rozmawiałam z prawnikiem, wydanie WZ jest możliwe. i oczywiście bardzo prawdopodobne, ze uchylą tą decyzję, ze wględu na to, iż decyzja środowiskowa jest pozytywna (co mnie zaskoczyło - smrodzikiem pachnie). Po za tym orzecznictwo niektórych sądów skłania się do tego, że decyzja ma być ogólna, mówić, że jest możliwość lokalizacji danej inwestycji, a wszelkie szczegóły w procedurze pozwolenia na budowę określić należy. Myślę, że jedyne co mnie może wyratować to "pospolite" ruszenie ludzików, którzy zreszta już sie buntują. Nie wydam pozytywnej decyzji i koniec, co najśmieszniejsze za tym stanowiskiem stoi i gmina. i co z tego jak prawo jest nie jasne, a orzecznictwo na dwoje babka wróżyła.

KOMPLETNIE nie zgadzam się z prawnikiem, a prawo uważam stosunkowo za jasne w tej mierze. Ponadto orzecznictwa sądów administracyjnych wydane przed wejściem w życie noweli ustawy o pizp (tj. jakoś połowa zeszłego roku) są nieważne, bo nie mają już zastosowania.

Łukasz Grzesiak's picture
Piotr Piechocki napisał/a:

zwróć uwagę na art. 10 ust. 2a oraz art. 33 UPZP. Jak dla mnie przepis ten wskazuje jednoznacznie, że Studium musi przewidywać lokalizację siłowni wiatrowych. W konsekwencji obszary lokalizacji siłowni wiatrowych powinny być również objęte w Studium zapisem ustalającym zamiar sporządzenia mpzp. Zgodnie z art. 32 ust. 1 UPZP, W/B/P powinien umieścić takie plany w wieloletnim programie ich sporządzania i konsekwentnie realizować ten program. (wiem, wiem toż to czysta teoria nie mająca nic wspólnego z rzeczywisyościa i praktyką). Mając odpowiednie zapisy w Studium i nie podejmując się sporządzenia mpzp, W/B/P będzie musiał wydać WZ-kę jeżeli już jakieś siłownie istnieją (nawet w odległości kilku kilometrów). Jeśli nie to inwestor może wystąpić z wnioskiem o wydanie decyzji o lokalizacji ICP. W stanie prwanym obowiązujacym obecnie wszystko jest możliwe. Generalnie jedynym sposobem na wyeliminowanie procederu lokalizacji siłowni wiatrowych poprzez indywidualne decyzje administracyjne jest spowodowanie aby gminy dążyły do maksymalnego obłożenia planami swoich obszarów. No i jednoznaczne określenie, że działka sąsiednia to posiadająca wspólną granicę lub oddzielona działką stanowiącą drogę, wodę lub zajętą infrastrukturą techniczną. Innym rozwiązaniem jest wskazanie maksymalnego zasięgu obszaru analizowanego. Bez takich dodatkowych regulacji i przy dużej determinacji inwestorów gmina nie obroni się przed wydawaniem decyzji, których nie chciałaby wydać.
WZiZT są największym wrogiem MPZP. Niestety z ich istnieniem musimy sie pogodzić. Skutki są takie że spotkałem się ze stwierdzenim urzędniczki, że plan pod siłownie wiatrowe nie powinien obejmmowac zbyt dużego obszaru bo.... nie będziemy mogli w gminnie wydawać warunków zabudowy!!!! I to jest dopiero kuriozum!!! Coś co miało być wyjątkowo stosowanym narzędziem ustalania lokalizacji inwestycji stało się podstawowym narzędziem. W ten sposób zły pieniądz (WZiZP) wyparł dobry (MPZP, czyli kolejny dowód na słuszność nauk Kopernika i związek zasad rządzących ekonomią z zasadami rządzącymi kształtowaniem przestrzeni. Niestety problemy, z którymi spotykamy sie w codziennym życiu nie są dostrzegane i rozwiązywane przez sejm i rząd, a może za cicho o nich dyskutujemy lub nasze głosy po prostu nie trafiają pod właściwy adres. W tym miejscu mały apel do redaktoró portalu: Wysyłajcie linki niniejszego FORUM do posłow, senatorów oraz miniserstw. Może traficie na kogoś kogo zainteresuje się podnoszonymi tutaj problemami i podejmnie odpowiednie działania. Może w kwestii inicjowania zmian ustawowych będziecie skuteczniejsi od Izby.

Kwestia 1.
Odpowiedź urzędniczki jest faktycznie tragiczna i pokazuje stan świadomości kretynizmu przestrzennego.
Kwestia 2.
Zgodzę się, że jest możliwe ale muszą być spełnione warunki przez Ciebie opisane i jeszcze nie może być tam gruntów podlegających ochronie. Czysty tragizm funkcjonalny i przestrzenny. Nie jest to jednak sytuacja normalna i w normalnej sytuacji, moim zdaniem, niemożliwe jest wydanie wz.

Piotr Piechocki's picture

to nie jest problem. Nie ma takiej siłowni wiatrowej, która wymaga zajęcia ponad 0,5 ha gruntów nawet łącznie z drogą dojazdową. Siłownia ok. 1000 m kw. dojazd - maksymalnie 500 m o szerokości 5 m - 2500 m kw. razem 3500 m kw. reszta terenu grunty rolne z zakazem zabudowy zagrodowej a poza strefą 45 db z dopuszczeniem zabudowy zagorodowej. W obecnym stanie prawnym,prawie wszystko jest możliwe.
A propos ochrony gruntów rolnych. Metoda polegajaca na ich ochronie poprzez zgody ministrów jest beznadziejnie czasochłonna i całkowicie niepotrzebna w kontekście obwarowań jakie wynikają z innych przepisów prawa. Ten element procedury powiniien zostać całkowicie wyeliminowany i zastapiony skutecznymi metodami ekonomicznymi. Zmiana sposobu uzytkownia gruntów rolnych powinna wynikać z polityki przestrzennej gminy oraz opłacalności ekonomicznej danego przedsięwzięcia i warunków kompensacji przyrodniczej start wynikajacych z przekształcenia gruntów rolnych. Procedura uzyskiwania zgód jako postępowanie administracyjne jest całkowicie bezsensowna z punktu widzenia skuteczności ochrony tych gruntów. Najlepszym dowodem jest fakt zmiany ustawy i całkowite wyłącznie gruntów w miastach z jej "jurysdykcji".

Jastrząb2702's picture

gdyby określono wprost jak należy postępować w tym temacie nie było by problemu. sama nie wiem czy zgodzić się z prawnikiem - jednak co wprost nie jest zakazane w polskim prawie jest dozwolone. co do orzeczeń sie zgadzam, że są sprzed nowelizacji, natomiast po nie ma nic. ja nie jestem prawnikiem, ale wychodzę z założenia, że w Polsce wszystko jest możliwe.

Moje wypowiedzi nie zawierają lakowania produktu ani treści promocyjnych. Uśmiechu każdemu, każdego dnia!

Łukasz Grzesiak's picture
Piotr Piechocki napisał/a:

to nie jest problem. Nie ma takiej siłowni wiatrowej, która wymaga zajęcia ponad 0,5 ha gruntów nawet łącznie z drogą dojazdową. Siłownia ok. 1000 m kw. dojazd - maksymalnie 500 m o szerokości 5 m - 2500 m kw. razem 3500 m kw. reszta terenu grunty rolne z zakazem zabudowy zagrodowej a poza strefą 45 db z dopuszczeniem zabudowy zagorodowej. W obecnym stanie prawnym,prawie wszystko jest możliwe.
A propos ochrony gruntów rolnych. Metoda polegajaca na ich ochronie poprzez zgody ministrów jest beznadziejnie czasochłonna i całkowicie niepotrzebna w kontekście obwarowań jakie wynikają z innych przepisów prawa. Ten element procedury powiniien zostać całkowicie wyeliminowany i zastapiony skutecznymi metodami ekonomicznymi. Zmiana sposobu uzytkownia gruntów rolnych powinna wynikać z polityki przestrzennej gminy oraz opłacalności ekonomicznej danego przedsięwzięcia i warunków kompensacji przyrodniczej start wynikajacych z przekształcenia gruntów rolnych. Procedura uzyskiwania zgód jako postępowanie administracyjne jest całkowicie bezsensowna z punktu widzenia skuteczności ochrony tych gruntów. Najlepszym dowodem jest fakt zmiany ustawy i całkowite wyłącznie gruntów w miastach z jej "jurysdykcji".

I tak i nie Piotrze. Oczywiście sama elektrownie rzadko kiedy przekroczą 0,5 ha. Jednakże jest jeszcze coś takiego jak infrastruktura towarzysząca czy place manewrowe. Ja to wszystko zawsze zaznaczam. Ponadto musiałby jeszcze być spełniony warunek bezwzględnie ścisłej lokalizacji takiej elektrowni, a to rzadko się jednak zdarza. Zwykle inwestorzy pragną mieć pole manewru oznaczone inaczej niż R. Dla mnie takie pole manewru podlega w całości wyłączeniu. Można to traktować na zasadzie "piktogramu", ale dla mnie taka interpretacja jest błędna. Lubię kiedy wszystko jest jasno zdefiniowane i określone.
Co do zasadności ekonomicznej wyłączenia gruntów - zgadzam się.

Pozdrawiam
Łukasz

Duster's picture

jak pierwszy raz przeczytałem pytanie i odpowiedzi, to myslałem że to jakiś żart.
Elektrowniami wiatrowymi zajmuję sie od 7 lat, dlatego pilnie śledzę wszelkie zmiany w przepisach. Normą jest to, że trzeba mozolnie tłumaczyc wszystkie zagadnienia urbanistom w gminach, ale teraz juz nie wytrzymałem:
Ludzie, idzcie do szkoły! jak wam nie wstyd pisać "wydaje mi się", "moim zdaniem" i uzaleźniać od swojego widzimisie wydanie bądź nie decyzji administracyjnej.
Po prostu rece opadają.
i jeszcze jedno:
Od kiedy studium jest atem prawa miejscowego? Od kiedy można z niego wywodzić obowiazek sporządzenia MPZP?

Piotr F's picture

Panie Specjalisto zamiast wysyłać innych do szkół proszę się pochwalić swoją wiedzą nabytą w czasie 7 lat pracy przy siłowniach. Jestem bardzo ciekawy konkretów, bo tak gadać to sobie każdy może - no wiec proszę - konkretny fragment z czyjejś wypowiedzi i pana zdanie na ten temat. Co tak Pana zbulwersowało?
Co studium - oczywiście, że nie jest aktem prawa miejscowego, a co do obowiązku sporządzania MPZP na podstawie studium to proszę się zapoznać z ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, bo podczas tego śledzenia coś Panu umknęło.

jennyr's picture

Stanowiąca podstawę prawną decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu ustawa z dnia 7 lipca 1994r. o zagospodarowaniu przestrzennym (tekst jednolity Dz. U. z 1999r. Nr 15, poz. 139 z późn. zm.) nie zawiera legalnej definicji infrastruktury technicznej. W słowniku pojęć zawartym w w art. 2 ust. 13 zawiera pojęcie ,,uzbrojenie terenu”. Przez wymienione uzbrojenie terenu należy rozumieć, ,,... urządzenia, o których mowa w art. 143 ust. 2 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997r. o gospodarce nieruchomościami.
Ustawa o gospodarce nieruchomościami w art. 143 ust. 2 budowę urządzeń infrastruktury technicznej definiuje jako: ,,...urządzenie albo modernizację drogi oraz wybudowanie pod ziemią, na ziemi albo nad ziemią przewodów lub urządzeń wodociągowych, kanalizacyjnych, ciepłowniczych, elektrycznych, gazowych i telekomunikacyjnych” - widzisz tu gdzieś wiatraki ?? ja nie wydałabym takiej decyzji i właśnie napisałam następny negat a co do speców od wiatraków - to z całym szacunkiem mam takiego jednego na tapecie i po pytaniu zadanym do przesłanego do niego rysunku planu cyt" co to są te trójkąty przy skrzyżowaniach dróg i czy koniecznie muszą być narysowane" poległam ze śmiechu na podłodze (chodziło o trójkąty widoczności)i na takim poziomie mamy prowadzić rozmowę. Widziałam dwzt na wiatrak i była żenująca i bez podstawy prawnej ale za to inwestor był zadowolony. moje idą do SKO i tu cóż - zobaczymy ....

Jastrząb2702's picture

Duster - proponuję wystartować do sejmu i tak nam projektantom prawo zmienić, żebyśmy nie spędzali godzin na śledzeniu orzeczeń, a mieli jasno określone jak mamy projektować. I jeśli faktycznie zajmuje się Pan elektrowniami to Pana wiedza na ten temat jest porażająca - gratuluje pracodawcy specjalisty

Co do mojej sprawy - wydalam decyzję negatywną i inwestor się wycofał. Jestem jednak ciekawa jak na takie decyzje reaguje SKO.

Moje wypowiedzi nie zawierają lakowania produktu ani treści promocyjnych. Uśmiechu każdemu, każdego dnia!

Duster's picture

na szczęście poza korporacją urbanistow są instytucje odwoławcze takie jak SKO.

obrażam celowo - zdajcie sobie sprawę, że wasze decyzje mają wymierny wymiar finansowy, a traktowanie inwestora jako "kułaka" jak za komuny, to drobnomiesczaństwo i zwykłe chamstwo. Człowiek inwestuje setki tysięcy i lata badań w procedurę uzyskania decyzji śtrodowiskowej, wie że zgodnie z kazdym orzeczeniem sądowym ma prawo do uzyskania WZ, a tu urbaniści - filozofowie sie trafiają.
Wiem, wiem, powinienem dać "darowiznę" na rzecz gminy żeby zmieniła dla mnie MPZP. Ale tego nie zrobię, bo nikt mnie nie bedzie okradał.

Wracając do meritum-

co stwierdziło SKO? prosze bardzo:

1. Zamierzenie polegające na budowie elektrowni wiatrowej wraz z niezbędną infrastrukturą energetyczną i drogową zostało jednoznacznie zdefiniowane jako element infrastruktury technicznej.

2. przepisy art. 15 ust. 3 pkt 3a oraz art 10 ust 2a ustawy o planowaniu przestrzennym dotyczą tylko procedury planistycznej.

3. elektrownie wiatrowe mogą być lokalizowane na podstawie decyzji o warunkach zabudowy a nie tylko w oparciu o plan zagospodarowania przestrzennego.

I wszystko w temacie.
Jeżeli ktoś chce to prześlę kopie oryginałów na maila.

Gmina sie nie odwołala, ale urbanista nadal twierdzi że to on ma rację.
To mój pierwszy przypadek problemów na tym etapie postepowania, widać miałem szczęście.

pozdrawiam

Tomasz Wojciechowski's picture

Moim zdaniem nie ma obowiązku realizacji wiatraków w oparciu wyłącznie o plany miejscowe. Prawo dopuszcza realizację wieży wiatrowej z rotorem w oparciu o warunki zabudowy - a sieci towarzyszące wiatrakowi należy realizować inwestycją celu publicznego. Co dotyczy warunków zabudowy - w definicji wskazanej w Prawie budowlanym sam wiatrak jest określony jako element infrastruktury technicznej - można zatem zastosować art. 61 ust. 3 upzp - i odstąpić od analizy w zakresie wskazanym w art. 61 ust. 1 pkt 1 (bo ciężko byłoby znaleźć nawiązanie co do parametrów). Nie jestem przekonany co do możliwości ustalenia w decyzji o warunkach zabudowy obszaru z zakazem zabudowy. Wydaje mi się, że tą sprawę powinien rozwiązać obszar ograniczonego użytkowania (ale nie jest prawdopodobne że dla takiej konkretnej inwestycji zostanie on  ustalony). Dziwi mnie, że w przypadku realizacji planu na wiatraki, RDOŚ w raporcie domaga się ustalenia obszaru oddziaływania akustycznego - z zakazem zabudowy. Natomiast przy realizacji warunków zabudowy, czytając wydaną decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach nie znajdziemy ani słowa o oddziaływaniu akustycznym (może to wynika z zakresu raportu określonego w ustawie o udostępnianiu informacji o środowisku?). W konsekwencji, obok działki, dla której wydano wz dla wiatraka, brak podstaw do odmowy wydania wz dla budynku mieszkalnego - i konflikt mamy gotowy. Dlatego jestem ogólnie przeciwnikiem realizacji wiatraków w oparciu o wz. Jedynym uzasadnieniem dla takiego rozwiązania jest moim zdaniem chęć uzyskania przez inwestora odpowiednio wcześnie warunków przyłączeniowych (bo te wydawane są tylko w oparciu o wz lub mpzp). Nie dziwię się trochę, że inwestor kombinuje z warunkami zabudowy, żeby dostać zapewnienie przyłączenia do sieci przed realizacją mpzp. Sprawa jest ogólnie konfliktowa. 

Duster's picture

http://www.agrykola.org/instytut-komiana/stanowiska/item/166-warunki-dla...

ale urbaniści i tak się nie boją bo pracują na umowę zlecenie...

Filip Sokołowski's picture

Duster orzeczenie sądu nie uchroni Cię od bardzo prawdopodobnych problemów na etapie realizacji inwestycji. Przeczytaj co napisał Tomek, moim zdaniem to sedno sprawy. Wystarczy, że na działce sąsiedniej ktoś otrzyma wcześniej PB na budynek mieszkalny.

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Duster's picture

oczywiście że tak. Dlatego trzeba planować elektrownie wiatrowe na terenach stricte rolnych.
Ja za każdym razem robię symulację, zakładając że każdy z sąsiadów wystąpi o warunki zabudowy dla budynku mieszkalnego na sąsiednich działkach i uwzględniam to w obszarze negatywnego oddziaływania elektrowni.
Jeżeli okazuje się że normy nie są spełnione na terenach, które w przyszłości mogłby być działkami budowlanymi to nie realizuję inwestycji.
Skoro prawo nie nadąża za rzeczywistością, to trzeba sobie radzić samemu.
Oprócz tego inwestycję zaczynam od rozmów z sąsiadami. Dzięki temu w 80% postępowań nie mam protestów i odwołań.
Pozdrawiam

ollo23's picture

tak poza tematem to ogólnie mówiąc na zachodzie się odchodzi od tego a w Polsce to "nowość".
Wiadomo 20lat w plecy ;) ale cóż wiara się podnieca,a ci co dzierżawią pod to teren koszą kasę za nic - oby wiatraków jak najmniej.

Maciej Hermanowski's picture
ollo23 napisał/a:

tak poza tematem to ogólnie mówiąc na zachodzie się odchodzi od tego a w Polsce to "nowość".
Wiadomo 20lat w plecy ;) ale cóż wiara się podnieca,a ci co dzierżawią pod to teren koszą kasę za nic - oby wiatraków jak najmniej.

O jakim zachodzie mowa? Podaj przykład. Co zamiast wiatraków?

ollo23's picture

1. polecam zamieszkać przy takim wiatraku - migotanie, hałas - czasem umowne 500m nic nie pomaga.
2. wcale taki prąd nie jest tańszy niż uzyskiwany innymi metodami (elektrownie węglowe itp.)
3. szczególnie "pięknie" to wygląda jak się jedzie samochodem, pociągiem a 100-200m obok takie wiatraki sterczą - architektura tylko zyskuje dzięki temu.
4. na zachodzie aktualnie robi się takie "budowle" na morzu a na polu. Na zachodzie istniejące może stoją jak u nas ale nowe nie powstają. Przykład Niemcy - gdzie pozbywają się tego.
5. co zamiast tego? tego nie wiem, są różne możliwości pozyskiwania energii.

Dzidek's picture

Zachęcam do lektury art. 10 ust. 2a ustawy o pizp. Ja to czytam tak:
Jeśli inwestorze chcesz budować urządzenia wytwarzające energię o mocy przekraczającej 100 kW to na terenie które w studium ustaliło ich rozmieszczenie.
Ergo: nie ma takich terenów w studium - nie ma wiatraków. Dalej czytamy art. 15 ust. 3 pkt 3a ustawy o pizp.
Jeśli inwestorze chcesz budować urządzenia wytwarzające energię o mocy przekraczającej 100 kW to oprócz tego, że musi to się znaleźć w studium to na taką inwestycję musisz mieć MPZP a nie WuZetkę.
Na miejscu prowadzącego zawiesiłbym takie postępowanie na podstawie art. 62 ust. 2 ustawy o pizp. Na miejscu stron postępowania składałbym wójtow/burmistrzowi/prezydentowi wniosek o to aby organ I instancji zawiesił to postepowanie z urzedu.

Pozdraiawm
Grzegorz

Dzidek's picture

Czy zapis "wie że zgodnie z kazdym orzeczeniem sądowym ma prawo do uzyskania WZ" Duster rozumie, że "organ musi wydać dec o WZ pozytywną"??
Bo ja skłaniałbym sie raczej do stanowiska, że "po uzyskaniu przez inwestora decyzji środowiskowej ma on prawo ubiegać się o decyzję o WZ - czytaj złożyć o nią wniosek".
Bo gdyby ustawodawca myślał jak Duster (jeśli dobrze go zrozumiałem) to by napisał, że decyzja środowiskowa jest wystarczająca do wystąpienia o pozwolenie na budowę (tzn. z pominięciem dec o WZ).

Pozdrawiam
Grzegorz

Duster napisał/a:

na szczęście poza korporacją urbanistow są instytucje odwoławcze takie jak SKO.

obrażam celowo - zdajcie sobie sprawę, że wasze decyzje mają wymierny wymiar finansowy, a traktowanie inwestora jako "kułaka" jak za komuny, to drobnomiesczaństwo i zwykłe chamstwo. Człowiek inwestuje setki tysięcy i lata badań w procedurę uzyskania decyzji śtrodowiskowej, wie że zgodnie z kazdym orzeczeniem sądowym ma prawo do uzyskania WZ, a tu urbaniści - filozofowie sie trafiają.
Wiem, wiem, powinienem dać "darowiznę" na rzecz gminy żeby zmieniła dla mnie MPZP. Ale tego nie zrobię, bo nikt mnie nie bedzie okradał.

Wracając do meritum-

co stwierdziło SKO? prosze bardzo:

1. Zamierzenie polegające na budowie elektrowni wiatrowej wraz z niezbędną infrastrukturą energetyczną i drogową zostało jednoznacznie zdefiniowane jako element infrastruktury technicznej.

2. przepisy art. 15 ust. 3 pkt 3a oraz art 10 ust 2a ustawy o planowaniu przestrzennym dotyczą tylko procedury planistycznej.

3. elektrownie wiatrowe mogą być lokalizowane na podstawie decyzji o warunkach zabudowy a nie tylko w oparciu o plan zagospodarowania przestrzennego.

I wszystko w temacie.
Jeżeli ktoś chce to prześlę kopie oryginałów na maila.

Gmina sie nie odwołala, ale urbanista nadal twierdzi że to on ma rację.
To mój pierwszy przypadek problemów na tym etapie postepowania, widać miałem szczęście.

pozdrawiam

Duster's picture

Cóż, każdy rozumie to co czyta tak jak chce.

Odsyłam do lektury Decyzji SKO w Sieradzu nr 401/232/LK/12 z dnia 14.03.2012 r w której to rzeczone SKO wyjaśnia, że art. 15 ust. 3 pkt 3a ustawy o pizp dotyczy wyłącznie procedury planistycznej. Czyli jak w studium nie ma nic o wiatrakach, to nie znaczy że nie można ich budować. Przy kolejnej zmianie studium trzeba wiatraki uwzględnić.
I co pan na to?

Kolejna sprawa - przyjmimy że gmina ma studium w którym uwzględniono wiatraki ale nie ma planu zagospodarowania przestrzennego.
Na jakie podstawie mam robić MPZP a nie WuZetkę? Gdzie zapisano obowiązek sporządzania MPZP?

MPZP trzeba sporządzać w przypadku wiatraków, tylko wtedy, kiedy gmina posiada aktualny plan zagospodarowania przestrzennego.
Jeżeli okaże się przy próbie zmiany planu, że w studium nic nie ma o wiatrakach, to trzeba też zmienić studium.

I to jest jedyny przypadek, kiedy trzeba robić MPZP, a raczej żeby być przecyzyjnym - zmienić istniejący plan zagospodarowania.

Mamy jeszcze trzecią sytuację, kiedy gmina przystępuje do zmiany planu zagospodarowania przestrzennego i wtedy wszelkie procedury związane z wydanie WZ tracą podstawę prawną.

Mylę się?

Dzidek napisał/a:

Zachęcam do lektury art. 10 ust. 2a ustawy o pizp. Ja to czytam tak:
Jeśli inwestorze chcesz budować urządzenia wytwarzające energię o mocy przekraczającej 100 kW to na terenie które w studium ustaliło ich rozmieszczenie.
Ergo: nie ma takich terenów w studium - nie ma wiatraków. Dalej czytamy art. 15 ust. 3 pkt 3a ustawy o pizp.
Jeśli inwestorze chcesz budować urządzenia wytwarzające energię o mocy przekraczającej 100 kW to oprócz tego, że musi to się znaleźć w studium to na taką inwestycję musisz mieć MPZP a nie WuZetkę.
Na miejscu prowadzącego zawiesiłbym takie postępowanie na podstawie art. 62 ust. 2 ustawy o pizp. Na miejscu stron postępowania składałbym wójtow/burmistrzowi/prezydentowi wniosek o to aby organ I instancji zawiesił to postepowanie z urzedu.

Pozdraiawm
Grzegorz

Duster's picture

Tak, zastosowałem skrót myślowy. Mówiąc o prawie do uzyskania wz miałem na myśli to, że mam prawo do ich uzyskania jak spełnię wszystkie przewidziane prawem przesłanki. Ja je spełniłem, a wz gmina nie chciała wydać (mimo że wszystkie uzgodnienia były na tak). Stad moje nieprecyzyjne sformuowanie. Przepraszam

Dzidek napisał/a:

Czy zapis "wie że zgodnie z kazdym orzeczeniem sądowym ma prawo do uzyskania WZ" Duster rozumie, że "organ musi wydać dec o WZ pozytywną"??
Bo ja skłaniałbym sie raczej do stanowiska, że "po uzyskaniu przez inwestora decyzji środowiskowej ma on prawo ubiegać się o decyzję o WZ - czytaj złożyć o nią wniosek".
Bo gdyby ustawodawca myślał jak Duster (jeśli dobrze go zrozumiałem) to by napisał, że decyzja środowiskowa jest wystarczająca do wystąpienia o pozwolenie na budowę (tzn. z pominięciem dec o WZ).

Pozdrawiam
Grzegorz

Duster napisał/a:

na szczęście poza korporacją urbanistow są instytucje odwoławcze takie jak SKO.

obrażam celowo - zdajcie sobie sprawę, że wasze decyzje mają wymierny wymiar finansowy, a traktowanie inwestora jako "kułaka" jak za komuny, to drobnomiesczaństwo i zwykłe chamstwo. Człowiek inwestuje setki tysięcy i lata badań w procedurę uzyskania decyzji śtrodowiskowej, wie że zgodnie z kazdym orzeczeniem sądowym ma prawo do uzyskania WZ, a tu urbaniści - filozofowie sie trafiają.
Wiem, wiem, powinienem dać "darowiznę" na rzecz gminy żeby zmieniła dla mnie MPZP. Ale tego nie zrobię, bo nikt mnie nie bedzie okradał.

Wracając do meritum-

co stwierdziło SKO? prosze bardzo:

1. Zamierzenie polegające na budowie elektrowni wiatrowej wraz z niezbędną infrastrukturą energetyczną i drogową zostało jednoznacznie zdefiniowane jako element infrastruktury technicznej.

2. przepisy art. 15 ust. 3 pkt 3a oraz art 10 ust 2a ustawy o planowaniu przestrzennym dotyczą tylko procedury planistycznej.

3. elektrownie wiatrowe mogą być lokalizowane na podstawie decyzji o warunkach zabudowy a nie tylko w oparciu o plan zagospodarowania przestrzennego.

I wszystko w temacie.
Jeżeli ktoś chce to prześlę kopie oryginałów na maila.

Gmina sie nie odwołala, ale urbanista nadal twierdzi że to on ma rację.
To mój pierwszy przypadek problemów na tym etapie postepowania, widać miałem szczęście.

pozdrawiam

abcabc's picture

Uznanie elektrowni wiatrowych za urządzenia infrastruktury technicznej, O KTÓRYCH MOWA W UOPIZP, odbywa się psim swędem - tylko dlatego, że:

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/61822A0B42
"[...] ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym nie definiuje pojęcia "infrastruktura techniczna". W celu ustalenia jego znaczenia niezbędne jest zatem zastosowanie reguł wykładni prawa. Podstawowym rodzajem wykładni przepisów prawa jest zaś wykładnia językowa (gramatyczna), której zasady nakazują w przypadku braku definicji legalnej danego pojęcia, nadawać mu znaczenie możliwie najbliższe potocznemu rozumieniu danego wyrazu lub zwrotu. Tym samym, sięgnięcie przez kasatora do językowej definicji pojęcia "infrastruktura techniczna" uznać należy za właściwe. W skardze kasacyjnej odwołał się on do słownikowej definicji "infrastruktury technicznej", a niejako uzupełniająco wskazał na wykładnię systemową bazującą na regulacjach zawartych w ustawie o gospodarce nieruchomościami oraz ustawie Prawo energetyczne. Wywód ten jest prawidłowy i Naczelny Sąd Administracyjny go podziela, przeto nie ma potrzeby szczegółowo ponownie go przedstawiać."

Ponadto nie jest prawdą, że każde orzeczenie sądowe uznaje elektrownie wiatrowe za urządzenia infrastruktury technicznej, o których mowa w uopizp. Zamieszczam fragment orzeczenia odmiennego, o wiele bardziej racjonalnego zresztą:

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/FF6C920EC8
"Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku w składzie orzekającym w niniejszej sprawie wyraża pogląd, że siłownia wiatrowa nie jest urządzeniem infrastruktury technicznej, o jakim mowa w art. 61 ust. 3 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. W przekonaniu Sądu siłownia wiatrowa jest obiektem budowlanym, a konkretnie budowlą stanowiącą całość techniczno - użytkową wraz z instalacjami i urządzeniami (art. 3 pkt 1 lit. b Prawa budowlanego). Siłownia wiatrowa składa się z różnych elementów np. takich, jak wieża, fundament, śmigła. Elementy te są pomiędzy sobą powiązane technicznie i użytkowo. Żaden z tych elementów nie mógłby funkcjonować samodzielnie. Stanowią więc całość techniczno -użytkową i jako takie mogą być wykorzystywane do wytworzenia energii elektrycznej. Inną kwestią jest natomiast czy i jak wytworzoną energię elektryczną będzie się dostarczać odbiorcy. Powyższe jednak nie wpływa na sposób zdefiniowania siłowni wiatrowej. Podkreślić natomiast należy, że to właśnie linie przesyłowe energii elektrycznej w stosunku do siłowni wiatrowej pełnią rolę służebną, a nie odwrotnie.

Zwrócić bowiem należy uwagę na definicje zawarte w przepisach art. 3 pkt 1 i 3 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. - Prawo budowlane (Dz. U. z 2010 r., Nr 243, poz. 1623). Według tych przepisów obiekt budowlany to: budynek wraz z instalacjami i urządzeniami technicznymi, budowla stanowiąca całość techniczno - użytkową wraz z instalacjami i urządzeniami, obiekt małej architektury, a budowla to każdy obiekt budowlany niebędący budynkiem lub obiektem małej architektury, jak: obiekty liniowe, lotniska, mosty, wiadukty, estakady, tunele, przepusty, sieci techniczne, wolno stojące maszty antenowe, wolno stojące trwale związane z gruntem urządzenia reklamowe, budowle ziemne, obronne (fortyfikacje) ochronne, hydrotechniczne, zbiorniki, wolno stojące instalacje przemysłowe lub urządzenia techniczne, oczyszczalnie ścieków, składowiska odpadów, stacje uzdatniania wody, konstrukcje oporowe, nadziemne i podziemne przejścia dla pieszych, sieci uzbrojenia terenu, budowle sportowe, cmentarze, pomniki, a także części budowlane urządzeń technicznych (kotłów, pieców przemysłowych, elektrowni wiatrowych, elektrowni jądrowych i innych urządzeń) oraz fundamenty pod maszyny i urządzenia, jako odrębne pod względem technicznym części przedmiotów składających się na całość użytkową.

Odnosząc się jeszcze raz do pojęcia "urządzenie infrastruktury technicznej" zawartego w art. 61 ust. 3 ww. ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, to podzielając pogląd zawarty w uzasadnieniu wyroku WSA w Rzeszowie z dnia 11 lutego 2010 r. (sygn. akt II SA/Rz 225/09), należy zdaniem Sądu przyjąć, że infrastruktura wspiera działalność produkcyjną, służy rozwojowi produkcji choć sama nie bierze bezpośredniego udziału w produkcji. Działalność produkcyjną prowadzą np. elektrownie wiatrowe lub wodne. Natomiast infrastrukturą techniczną są urządzenia do przesyłania i dystrybucji energii; nie są natomiast infrastrukturą techniczną urządzenia służące do jej wytworzenia. Jeżeli więc, jak to powyżej wykazano, sporna inwestycja nie jest urządzeniem infrastruktury technicznej, to nie można w stosunku do niej zastosować wyłączenia wynikającego z art. 61 ust. 3 ww. ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Koniecznym jest więc spełnienie przez sporną inwestycję o ustalenia dotyczące warunków tzw. "dobrego sąsiedztwa" wynikających z art. 61 ust. 1 pkt 1 ustawy o planowaniu.

Zgodnie z tym przepisem wydanie decyzji o warunkach zabudowy jest możliwe jedynie w przypadku łącznego spełnienia wskazanych warunków: co najmniej jedna działka sąsiednia, dostępna z tej samej drogi publicznej, jest zabudowana w sposób pozwalający na określenie wymagań dotyczących nowej zabudowy w zakresie kontynuacji funkcji, parametrów, cech i wskaźników kształtowania zabudowy oraz zagospodarowania terenu, w tym gabarytów i formy architektonicznej obiektów budowlanych, linii zabudowy oraz intensywności wykorzystania terenu.

Podzielając zatem twierdzenia skarżących, iż brak jest uzasadnienia do uznania turbin wiatrowych za elementy infrastruktury technicznej, a na takim przekonaniu oparte zostały decyzje wydane w sprawie w obu instancjach, konieczne było wyeliminowanie zaskarżonej decyzji i decyzji Burmistrza z dnia 7 stycznia 2011 r. celem umożliwienia organom przeprowadzenia postępowania od początku w prawidłowy sposób."

Nie jest też prawdą, że elektrownie wiatrowe są określone w prawie budowlanym jako urządzenia infrastruktury technicznej. Są określone jako urządzenia techniczne.

Całe szczęście, że są jeszcze urbaniści "filozofowie", którzy starają się obiektywnie zważyć wszystkie argumenty. Moim zdaniem realizacja elektrowni wiatrowych w oparciu o WZ to absurd, a już całkowitym szczytem tego absurdu jest próba przeforsowania poglądu odstąpienia od warunków art. 61 ust. 1 uopizp dla realizacji tych elektrowni. To budynek mieszkalny o wysokości ok. 10 m realizowany w oparciu o WZ musi spełniać te warunki, ale już elektrownia wiatrowa wysoka na ponad 100 m nie?

Duster's picture

Tak się składa, że wszystkie cytowane wyroki są z Wojewódzkich Sądów Administracyjnych i wszystkie zostały uchylone przez Naczelny Sąd Administracyjny. Dodatkowy komentarz chyba zbędny?

abcabc napisał/a:

Uznanie elektrowni wiatrowych za urządzenia infrastruktury technicznej, O KTÓRYCH MOWA W UOPIZP, odbywa się psim swędem - tylko dlatego, że:

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/61822A0B42
"[...] ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym nie definiuje pojęcia "infrastruktura techniczna". W celu ustalenia jego znaczenia niezbędne jest zatem zastosowanie reguł wykładni prawa. Podstawowym rodzajem wykładni przepisów prawa jest zaś wykładnia językowa (gramatyczna), której zasady nakazują w przypadku braku definicji legalnej danego pojęcia, nadawać mu znaczenie możliwie najbliższe potocznemu rozumieniu danego wyrazu lub zwrotu. Tym samym, sięgnięcie przez kasatora do językowej definicji pojęcia "infrastruktura techniczna" uznać należy za właściwe. W skardze kasacyjnej odwołał się on do słownikowej definicji "infrastruktury technicznej", a niejako uzupełniająco wskazał na wykładnię systemową bazującą na regulacjach zawartych w ustawie o gospodarce nieruchomościami oraz ustawie Prawo energetyczne. Wywód ten jest prawidłowy i Naczelny Sąd Administracyjny go podziela, przeto nie ma potrzeby szczegółowo ponownie go przedstawiać."

Ponadto nie jest prawdą, że każde orzeczenie sądowe uznaje elektrownie wiatrowe za urządzenia infrastruktury technicznej, o których mowa w uopizp. Zamieszczam fragment orzeczenia odmiennego, o wiele bardziej racjonalnego zresztą:

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/FF6C920EC8
"Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku w składzie orzekającym w niniejszej sprawie wyraża pogląd, że siłownia wiatrowa nie jest urządzeniem infrastruktury technicznej, o jakim mowa w art. 61 ust. 3 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. W przekonaniu Sądu siłownia wiatrowa jest obiektem budowlanym, a konkretnie budowlą stanowiącą całość techniczno - użytkową wraz z instalacjami i urządzeniami (art. 3 pkt 1 lit. b Prawa budowlanego). Siłownia wiatrowa składa się z różnych elementów np. takich, jak wieża, fundament, śmigła. Elementy te są pomiędzy sobą powiązane technicznie i użytkowo. Żaden z tych elementów nie mógłby funkcjonować samodzielnie. Stanowią więc całość techniczno -użytkową i jako takie mogą być wykorzystywane do wytworzenia energii elektrycznej. Inną kwestią jest natomiast czy i jak wytworzoną energię elektryczną będzie się dostarczać odbiorcy. Powyższe jednak nie wpływa na sposób zdefiniowania siłowni wiatrowej. Podkreślić natomiast należy, że to właśnie linie przesyłowe energii elektrycznej w stosunku do siłowni wiatrowej pełnią rolę służebną, a nie odwrotnie.

Zwrócić bowiem należy uwagę na definicje zawarte w przepisach art. 3 pkt 1 i 3 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. - Prawo budowlane (Dz. U. z 2010 r., Nr 243, poz. 1623). Według tych przepisów obiekt budowlany to: budynek wraz z instalacjami i urządzeniami technicznymi, budowla stanowiąca całość techniczno - użytkową wraz z instalacjami i urządzeniami, obiekt małej architektury, a budowla to każdy obiekt budowlany niebędący budynkiem lub obiektem małej architektury, jak: obiekty liniowe, lotniska, mosty, wiadukty, estakady, tunele, przepusty, sieci techniczne, wolno stojące maszty antenowe, wolno stojące trwale związane z gruntem urządzenia reklamowe, budowle ziemne, obronne (fortyfikacje) ochronne, hydrotechniczne, zbiorniki, wolno stojące instalacje przemysłowe lub urządzenia techniczne, oczyszczalnie ścieków, składowiska odpadów, stacje uzdatniania wody, konstrukcje oporowe, nadziemne i podziemne przejścia dla pieszych, sieci uzbrojenia terenu, budowle sportowe, cmentarze, pomniki, a także części budowlane urządzeń technicznych (kotłów, pieców przemysłowych, elektrowni wiatrowych, elektrowni jądrowych i innych urządzeń) oraz fundamenty pod maszyny i urządzenia, jako odrębne pod względem technicznym części przedmiotów składających się na całość użytkową.

Odnosząc się jeszcze raz do pojęcia "urządzenie infrastruktury technicznej" zawartego w art. 61 ust. 3 ww. ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, to podzielając pogląd zawarty w uzasadnieniu wyroku WSA w Rzeszowie z dnia 11 lutego 2010 r. (sygn. akt II SA/Rz 225/09), należy zdaniem Sądu przyjąć, że infrastruktura wspiera działalność produkcyjną, służy rozwojowi produkcji choć sama nie bierze bezpośredniego udziału w produkcji. Działalność produkcyjną prowadzą np. elektrownie wiatrowe lub wodne. Natomiast infrastrukturą techniczną są urządzenia do przesyłania i dystrybucji energii; nie są natomiast infrastrukturą techniczną urządzenia służące do jej wytworzenia. Jeżeli więc, jak to powyżej wykazano, sporna inwestycja nie jest urządzeniem infrastruktury technicznej, to nie można w stosunku do niej zastosować wyłączenia wynikającego z art. 61 ust. 3 ww. ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Koniecznym jest więc spełnienie przez sporną inwestycję o ustalenia dotyczące warunków tzw. "dobrego sąsiedztwa" wynikających z art. 61 ust. 1 pkt 1 ustawy o planowaniu.

Zgodnie z tym przepisem wydanie decyzji o warunkach zabudowy jest możliwe jedynie w przypadku łącznego spełnienia wskazanych warunków: co najmniej jedna działka sąsiednia, dostępna z tej samej drogi publicznej, jest zabudowana w sposób pozwalający na określenie wymagań dotyczących nowej zabudowy w zakresie kontynuacji funkcji, parametrów, cech i wskaźników kształtowania zabudowy oraz zagospodarowania terenu, w tym gabarytów i formy architektonicznej obiektów budowlanych, linii zabudowy oraz intensywności wykorzystania terenu.

Podzielając zatem twierdzenia skarżących, iż brak jest uzasadnienia do uznania turbin wiatrowych za elementy infrastruktury technicznej, a na takim przekonaniu oparte zostały decyzje wydane w sprawie w obu instancjach, konieczne było wyeliminowanie zaskarżonej decyzji i decyzji Burmistrza z dnia 7 stycznia 2011 r. celem umożliwienia organom przeprowadzenia postępowania od początku w prawidłowy sposób."

Nie jest też prawdą, że elektrownie wiatrowe są określone w prawie budowlanym jako urządzenia infrastruktury technicznej. Są określone jako urządzenia techniczne.

Całe szczęście, że są jeszcze urbaniści "filozofowie", którzy starają się obiektywnie zważyć wszystkie argumenty. Moim zdaniem realizacja elektrowni wiatrowych w oparciu o WZ to absurd, a już całkowitym szczytem tego absurdu jest próba przeforsowania poglądu odstąpienia od warunków art. 61 ust. 1 uopizp dla realizacji tych elektrowni. To budynek mieszkalny o wysokości ok. 10 m realizowany w oparciu o WZ musi spełniać te warunki, ale już elektrownia wiatrowa wysoka na ponad 100 m nie?

jennyr's picture

odmówiłam wz na wiatrak, bo uważam jak wyżej nie będę się powtarzać, i cóż:
SKO we wrocławiu z osobą pana prawnika ( guru od planowania wiecie o kogo chodzi )
postawiło mnie do kąta i napisało że oczywiście mam wydać a moje wynurzenia są poza prawem ( uważam że decyzja środowiskowa jest źle wydana bo za blisko zabudowy mieszkaniowej) i że ta inwestycja jest jak najbardziej infrastrukturą techniczną powołując się na wyrok IISA/Po758/10 WSA w Poznaniu,
możemy sobie podyskutować akademicko a gminy nie chcą słyszeć o mpzp

abcabc's picture
Duster napisał/a:

Tak się składa, że wszystkie cytowane wyroki są z Wojewódzkich Sądów Administracyjnych i wszystkie zostały uchylone przez Naczelny Sąd Administracyjny. Dodatkowy komentarz chyba zbędny?

Pierwszy z przytoczonych przeze mnie wyroków jest z NSA i mówi o tym, że elektrownie wiatrowe należy uznać za urządzenia infrastruktury technicznej. Drugi z przytoczonych wyroków jest z WSA i przemawia za tym, że elektrowni wiatrowych nie należy uznawać za urządzenia infrastruktury technicznej. Moją intencją było pokazanie tego, że o wiele bardziej racjonalna pod względem merytorycznym argumentacja przedstawiona w wyroku WSA ustępuje (zgodnie z prawem) mającej pierwszeństwo wykładni gramatycznej, na którą powołuje się NSA. Ukazuje to po raz kolejny ułomność przepisów dotyczących planowania przestrzennego, zwłaszcza, że dyskutowany tutaj art. 61 ust. 3 "Przepisów ust. 1 pkt 1 i 2 nie stosuje się do linii kolejowych, obiektów liniowych i urządzeń infrastruktury technicznej." istnieje w niezmienionym brzmieniu od początku obowiązywania ustawy, czyli od roku 2003. "Na pewno" ustawodawca formułując ten przepis w 2003 r. myślał wtedy o elektrowniach wiatrowych... Na pewno nie, ponieważ art. 10 ust. 2a dotyczący m.in. elektrowni wiatrowych został wprowadzony wiele lat później. Nazywając rzecz po imieniu: czy uznanie elektrowni wiatrowych za urządzenia infrastruktury technicznej, o których mowa w uopizp, jest zgodne z prawem? Jak widać, dzięki mającej pierwszeństwo wykładni gramatycznej - jest. Czy jest to merytorycznie uzasadnione? Nie. Można tylko ubolewać, że znajdują się zwolennicy takiego stanu rzeczy.

Filip Sokołowski's picture

abcabc napisał/a:

Ukazuje to po raz kolejny ułomność przepisów dotyczących planowania przestrzennego, zwłaszcza, że dyskutowany tutaj art. 61 ust. 3 "Przepisów ust. 1 pkt 1 i 2 nie stosuje się do linii kolejowych, obiektów liniowych i urządzeń infrastruktury technicznej." istnieje w niezmienionym brzmieniu od początku obowiązywania ustawy, czyli od roku 2003. "Na pewno" ustawodawca formułując ten przepis w 2003 r. myślał wtedy o elektrowniach wiatrowych... Na pewno nie, ponieważ art. 10 ust. 2a dotyczący m.in. elektrowni wiatrowych został wprowadzony wiele lat później. Nazywając rzecz po imieniu: czy uznanie elektrowni wiatrowych za urządzenia infrastruktury technicznej, o których mowa w uopizp, jest zgodne z prawem? Jak widać, dzięki mającej pierwszeństwo wykładni gramatycznej - jest. Czy jest to merytorycznie uzasadnione? Nie. Można tylko ubolewać, że znajdują się zwolennicy takiego stanu rzeczy.

Sam nie jestem zwolennikiem realizacji EW przez wz, ale nie dziwi mnie fakt, ze są zwolennicy tej drogi, chocby inwestorzy. To jest zasługa nieprzemyslanych zmian ustawowych i coraz to ciekawszych interpretacji tych zmian przez rozne instytucje. Stwierdzenie, ze ustawodawca w 2003 roku na pewno nie myslal o energetyce wiatrowej nie wydaje mi sie byc argumentem w sprawie. Równie dobrze moznaby powiedziec, ze skoro od kilku lat nikt nie wprowadzil nakazu realizacji inwestycji wiatrowych droga MPZP to na pewno oznacza to, ze wiatraki mozna stawiać na WZ - mozna było to przecież zrobić choćby przy nowelizacji wprowadzającej art. 10 ust. 2.

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Duster's picture

co to znaczy że decyzja środowiskowa jest źle wydana? Oddziaływanie ponadnormatywne jest na obszarach chronionych, albo narusza inne przepisy?

Duster's picture

z punktu widzenia inwestora nie jest istotne czy prawo jest dobre czy złe, od tego jest ustawodawca. inwestor musi mieć jasną wykładnię - czy jego działanie jest zgodne z prawem czy nie. Jeżeli nie to zmienia branżę, nikt nie będzie ryzykował własnych pieniędzy bez sensu. To co czytam na tym forum to jakaś partyzantka - urbanińsci stosują swoje "widzimisię" i tak naprawdę składając jakikolwiek wniosek o wz, abstrachując od wiatraków, nie wiadomo co komu strzeli do głowy.
A kto za to zapłaci?
I co. I nic, nikt nie odpowiada za decyzje, uznaniowość w całej rozbuchanej krasie.
Pozstawcie się w roli inwestora - ma wyrok NSA, a urbanista robi fochy, bo "mu się tak wydaje".
Mam nadzieję że jak pójdziecie do lekarza i zamiast zapisania aspiryny na przeziębienie lekarz wytnie wam wątrobę "bo tak uważał", to mu podziękujecie, przecież wy też tak robicie w swojej pracy.

Jeżeli macie wątpliwości co do wykładni przepisów, to jako korporacja zmieńcie to prawo, macie instrumenty i możliwości nacisku na ustawodawcę, a nie przelewajcie swoich frustracji na inwestorów.

Problem nie polega na tym, czy można budować wiatraki na podstawie wz czy nie, tylko na tym, czy urbaniści są związani wykładnią z wyroków sądów czy nie. Jeżeli uważacie że nie, to cała dyskusja jest jałowa.

abcabc's picture

Filipie, nie takie pokrętne myślenie. Już sam fakt, że w tak ważnej kwestii sąd musiał sięgać do definicji słownikowej infrastruktury technicznej (bo ustawa tego nie precyzuje) żeby wykazać czy elektrownie wiatrowe są urządzeniami infrastruktury technicznej czy też nie są obnaża naprawdę słabą jakość przepisów prawnych regulujących tę sprawę.

To, o czym piszesz, że przy okazji nowelizacji przepisów i wprowadzaniu m.in. ust. 2a nie zdecydowano się na nakaz realizowania elektrowni wiatrowych wyłącznie w drodze mpzp wygląda faktycznie na świadome pozwolenie realizacji tych elektrowni w drodze decyzji wz. Ale czy w 2003 r. ustawodawca pisząc "urządzenia infrastruktury technicznej" również rozważał elektrownie wiatrowe? Tego nie rozstrzygniemy teraz, choć ja bym się skłaniał do odpowiedzi, że nie, dlatego, że żadna z definicji urządzeń infrastruktury technicznej w innych ustawach czy rozporządzeniach nie pozwalała (i zresztą, jak widać, nadal nie pozwala) na jasne tego rozstrzygnięcie, a po ustawodawcy nie należałoby się spodziewać świadomego tak nieodpowiedzialnego posunięcia (ja napiszę "urządzenia infrastruktury technicznej", a wy sobie decydujcie co to oznacza...). Wielka szkoda, że przy okazji zmian uopizp nic z tym nie zrobiono.

Duster - ja bynajmniej nie uważam, że nie możesz budować elektrowni wiatrowych na podstawie wz. Masz wyroki sądów, masz zielone światło, buduj. Takie mamy prawo. Nikt nie chce dopiekać inwestorom, problemem są właśnie wz-ki, które budzą tak dużą krytykę w środowisku urbanistów. Krótki cytat przewodniczącego Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej:

"Konsekwencją zaniku kontroli urbanistycznej jest chaotyczny rozwój wielu miast
i niesłychanie szkodliwe rozpraszanie zabudowy. Źródła tych procesów opisują badania
wykonane w roku 2007 na zlecenie firmy Ernst@Young. Ich autorzy wykazali, że
w zbadanych gminach, połowa pozwoleń na budowę wydawana jest w trybie decyzji
administracyjnej (decyzji o warunkach zabudowy), na obszarach pozbawionych planów [4].
Ten tryb działania, który w krajach cywilizowanych, doceniających znaczenie racjonalnej
polityki przestrzennej jest wyjątkiem, w Polsce stał się regułą. Co interesujące, wielu polskich prawników twierdzi, że jest to tryb niekonstytucyjny."

Filip Sokołowski's picture

Duster napisał/a:

z punktu widzenia inwestora nie jest istotne czy prawo jest dobre czy złe, od tego jest ustawodawca. inwestor musi mieć jasną wykładnię - czy jego działanie jest zgodne z prawem czy nie. Jeżeli nie to zmienia branżę, nikt nie będzie ryzykował własnych pieniędzy bez sensu. To co czytam na tym forum to jakaś partyzantka - urbanińsci stosują swoje "widzimisię" i tak naprawdę składając jakikolwiek wniosek o wz, abstrachując od wiatraków, nie wiadomo co komu strzeli do głowy. A kto za to zapłaci? I co. I nic, nikt nie odpowiada za decyzje, uznaniowość w całej rozbuchanej krasie. Pozstawcie się w roli inwestora - ma wyrok NSA, a urbanista robi fochy, bo "mu się tak wydaje". Mam nadzieję że jak pójdziecie do lekarza i zamiast zapisania aspiryny na przeziębienie lekarz wytnie wam wątrobę "bo tak uważał", to mu podziękujecie, przecież wy też tak robicie w swojej pracy. Jeżeli macie wątpliwości co do wykładni przepisów, to jako korporacja zmieńcie to prawo, macie instrumenty i możliwości nacisku na ustawodawcę, a nie przelewajcie swoich frustracji na inwestorów. Problem nie polega na tym, czy można budować wiatraki na podstawie wz czy nie, tylko na tym, czy urbaniści są związani wykładnią z wyroków sądów czy nie. Jeżeli uważacie że nie, to cała dyskusja jest jałowa.

Gdybyśmy mieli do czynienia z jasnymi wykładniami to na tym forum nie byłoby ani jednego tematu. Przekonanie, ze za cale zlo tego swiata odpowiadaja urbanisci jest kompletnym niezrozumieniem roli urbanisty w procesie inwestycyjnym albo lekcewazeniem problemu. Przypominam, ze to nie urbanista uchwala plany i nie urbanista wydaje decyzje o warunkach zabudowy. Urbanista musi dzialać nie tylko zgodnie z przepisami prawa, ale takze zgodnie z wola W/B/P bo to oni są odpowiedzialni za polityke przestrzenna w gminie, a do tego musi brać pod uwagę uzgodnienia szeregu organów, których wymagania nie opierają się tylko na przepisach upizp. 

Co do "widzimisie" urbanistów, które szkodzi inwestorom, to tak się składa, ze ja jestem urbanistą pracującym w firmie deweloperskiej zajmujacej sie rozwijaniem projektów wiatrowych i dzięki temu znam proces inwestycyjny od strony wymagań i oczekiwań. Owszem dla inwestora bardzo wazne są jasne wykładnie, bo musi on działać zgodnie z prawem. Jednak niemniej ważne jest bezpieczeństwo inwestycji, o czym Ty nie wspominasz. 

Przy wielu wadach WZ, które pewnie niekoniecznie Cię interesują, bo planowania przestrzenne traktujesz tylko i wyłącznie jako narzędzie do zrealizowania swojej inwestycji (nie jest to dziwne, choć warto wiedzieć,ze to nie jedyna rola planowania przestrzennego) jedna wada powinna mieć dla Ciebie zasadnicze znaczenie - brak bezpieczeństwa inwestycji wiatrowej realizowanej w oparciu o WZ. Jesli uwazasz, ze mozna wybrac bezpieczne miejsce do lokalizacji EW ze wzgledu na normy halasowe w oparciu o informacje ze studium to jestes w błędzie. Prosty przyklad, dostajesz warunki zabudowy na dzialce x pod lokalizacje EW (poniosles wczesniej spore koszty na roznego rodzaju analizy, specjalistyczne opracowania, wymagane prawem opracowania środowiskowe), a w tym samym czasie, albo nawet kilka miesiecy później gmina wydaje warunki na siedlisko 100 m od Twojej działki i ktos uzyskuje warunki zabudowy przed Tobą - co wtedy?  

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Filip Sokołowski's picture

abcabc napisał/a:

Takie mamy prawo. Nikt nie chce dopiekać inwestorom, problemem są właśnie wz-ki, które budzą tak dużą krytykę w środowisku urbanistów. Krótki cytat przewodniczącego Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej: "Konsekwencją zaniku kontroli urbanistycznej jest chaotyczny rozwój wielu miast i niesłychanie szkodliwe rozpraszanie zabudowy. Źródła tych procesów opisują badania wykonane w roku 2007 na zlecenie firmy Ernst@Young. Ich autorzy wykazali, że w zbadanych gminach, połowa pozwoleń na budowę wydawana jest w trybie decyzji administracyjnej (decyzji o warunkach zabudowy), na obszarach pozbawionych planów [4]. Ten tryb działania, który w krajach cywilizowanych, doceniających znaczenie racjonalnej polityki przestrzennej jest wyjątkiem, w Polsce stał się regułą. Co interesujące, wielu polskich prawników twierdzi, że jest to tryb niekonstytucyjny."

Tak tylko inwestora nie musi interesowac ład przestrzenny czy wady WZtek. Tu się akurat zgadzam z Dusterem - inwestor chce jasnych wytycznych. Od ochrony ładu przestrzennego czy kontroli urbanistycznej jest ktoś inny. Jeśli nie ma do tego narzędzi to nie jest problem inwestora. 

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Filip Sokołowski's picture

Duster napisał/a:

oczywiście że tak. Dlatego trzeba planować elektrownie wiatrowe na terenach stricte rolnych. Ja za każdym razem robię symulację, zakładając że każdy z sąsiadów wystąpi o warunki zabudowy dla budynku mieszkalnego na sąsiednich działkach i uwzględniam to w obszarze negatywnego oddziaływania elektrowni. Jeżeli okazuje się że normy nie są spełnione na terenach, które w przyszłości mogłby być działkami budowlanymi to nie realizuję inwestycji. Skoro prawo nie nadąża za rzeczywistością, to trzeba sobie radzić samemu. Oprócz tego inwestycję zaczynam od rozmów z sąsiadami. Dzięki temu w 80% postępowań nie mam protestów i odwołań. Pozdrawiam

Właśnie zauwazyłem ze juz kiedys odpowiedziales na ta moja watpliwosc odnosnie bezpieczeństwa inwestycji. Bardzo mnie ciekawi jak wykonujesz taka symulacje? W oparciu o studium? Sam podnosisz argument ze WZ nie musi byc zgodne ze studium - tyczy sie to jednak nie tylko EW ale tez zabudowy. Przy takiej symulacji musialbys wiec zalozyc ze potencjalnie na kazdej dzialce rolnej moze powstac zabudowa. No chyba ze zbierasz od siasiadow pisemne przyrzeczenia - wtedy warto byloby tez zaznaczyc, ze ten sasiad nie moze sprzedac tej dzialki:)

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Duster's picture

warunkiem podpisania umowy dzierżawy z rolnikiem pod elektrownię wiatrową, jest uzyskanie notarialnych zgód sąsiadów, których działki znajdują się w obszarze izofony 40 lub 45 dBa (zależnie od rodzaju okolicznej zabudowy). W tej zgodzie jest zapisane prawo pierwokupu po cenach rynkowych. Oczywiście to kosztuje.

Nie myślisz chyba że ryzykowałbym 2 lata procedury środowiskowej i średnio 100 tys zł/ lokalizacja na badania ptaków, nietoperzy, koszty raportu środowiskowego itp?

Cholera, ja z tego żyję i staram się jak najlepiej wykonywać swoją pracę.
Co gmina to inna wykładnia urbanisty, a w 90% przypadków nie potrafią oni uzasadnić swoich decyzji, zwykle dochodzenie do przesłanek takiej a nie innej decyzji kończy się stwierdzeniem z ust urbanisty: "nie bo nie", albo "bo ja tak uważam".
Wtedy idę do SKO i dostaję decyzję, co też wymaga specyficznych zabiegów, ponieważ SKO nie ma uprawnień do wykonywania analizy urbanistycznej.
Tracąc niepotrzebnie czas i pieniądze.
Najśmieśniejsze jest to, że praktycznie każdą inwestycję w elektrownię wiatrową w Polsce można "uwalić", nieważne jak będziemy się zabezpieczać. Ale to wymaga lat praktyki w branży a ja nie mam zamiaru dawać oręża do ręki :)

Duster's picture

aby uzyskać wz na siedlisko, musisz wykazać się dobrosąsiedztwem, prawda?
Elektrownię wiatrową budujesz na terenach rolnych, nie ma trudności z ustaleniem, na których działkach można dostać wz na siedlisko.
Jeżeli nie ma dobrosąsiedztwa to trzeba robić mpzp pod siedlisko, a to trwa dłużej niż uzyskanie środowiskowej i wz pod wiatrak.

Filip Sokołowski napisał/a:

Duster napisał/a:

z punktu widzenia inwestora nie jest istotne czy prawo jest dobre czy złe, od tego jest ustawodawca. inwestor musi mieć jasną wykładnię - czy jego działanie jest zgodne z prawem czy nie. Jeżeli nie to zmienia branżę, nikt nie będzie ryzykował własnych pieniędzy bez sensu. To co czytam na tym forum to jakaś partyzantka - urbanińsci stosują swoje "widzimisię" i tak naprawdę składając jakikolwiek wniosek o wz, abstrachując od wiatraków, nie wiadomo co komu strzeli do głowy. A kto za to zapłaci? I co. I nic, nikt nie odpowiada za decyzje, uznaniowość w całej rozbuchanej krasie. Pozstawcie się w roli inwestora - ma wyrok NSA, a urbanista robi fochy, bo "mu się tak wydaje". Mam nadzieję że jak pójdziecie do lekarza i zamiast zapisania aspiryny na przeziębienie lekarz wytnie wam wątrobę "bo tak uważał", to mu podziękujecie, przecież wy też tak robicie w swojej pracy. Jeżeli macie wątpliwości co do wykładni przepisów, to jako korporacja zmieńcie to prawo, macie instrumenty i możliwości nacisku na ustawodawcę, a nie przelewajcie swoich frustracji na inwestorów. Problem nie polega na tym, czy można budować wiatraki na podstawie wz czy nie, tylko na tym, czy urbaniści są związani wykładnią z wyroków sądów czy nie. Jeżeli uważacie że nie, to cała dyskusja jest jałowa.

Gdybyśmy mieli do czynienia z jasnymi wykładniami to na tym forum nie byłoby ani jednego tematu. Przekonanie, ze za cale zlo tego swiata odpowiadaja urbanisci jest kompletnym niezrozumieniem roli urbanisty w procesie inwestycyjnym albo lekcewazeniem problemu. Przypominam, ze to nie urbanista uchwala plany i nie urbanista wydaje decyzje o warunkach zabudowy. Urbanista musi dzialać nie tylko zgodnie z przepisami prawa, ale takze zgodnie z wola W/B/P bo to oni są odpowiedzialni za polityke przestrzenna w gminie, a do tego musi brać pod uwagę uzgodnienia szeregu organów, których wymagania nie opierają się tylko na przepisach upizp. 

Co do "widzimisie" urbanistów, które szkodzi inwestorom, to tak się składa, ze ja jestem urbanistą pracującym w firmie deweloperskiej zajmujacej sie rozwijaniem projektów wiatrowych i dzięki temu znam proces inwestycyjny od strony wymagań i oczekiwań. Owszem dla inwestora bardzo wazne są jasne wykładnie, bo musi on działać zgodnie z prawem. Jednak niemniej ważne jest bezpieczeństwo inwestycji, o czym Ty nie wspominasz. 

Przy wielu wadach WZ, które pewnie niekoniecznie Cię interesują, bo planowania przestrzenne traktujesz tylko i wyłącznie jako narzędzie do zrealizowania swojej inwestycji (nie jest to dziwne, choć warto wiedzieć,ze to nie jedyna rola planowania przestrzennego) jedna wada powinna mieć dla Ciebie zasadnicze znaczenie - brak bezpieczeństwa inwestycji wiatrowej realizowanej w oparciu o WZ. Jesli uwazasz, ze mozna wybrac bezpieczne miejsce do lokalizacji EW ze wzgledu na normy halasowe w oparciu o informacje ze studium to jestes w błędzie. Prosty przyklad, dostajesz warunki zabudowy na dzialce x pod lokalizacje EW (poniosles wczesniej spore koszty na roznego rodzaju analizy, specjalistyczne opracowania, wymagane prawem opracowania środowiskowe), a w tym samym czasie, albo nawet kilka miesiecy później gmina wydaje warunki na siedlisko 100 m od Twojej działki i ktos uzyskuje warunki zabudowy przed Tobą - co wtedy?  

Filip Sokołowski's picture

Duster napisał/a:

aby uzyskać wz na siedlisko, musisz wykazać się dobrosąsiedztwem, prawda? Elektrownię wiatrową budujesz na terenach rolnych, nie ma trudności z ustaleniem, na których działkach można dostać wz na siedlisko. Jeżeli nie ma dobrosąsiedztwa to trzeba robić mpzp pod siedlisko, a to trwa dłużej niż uzyskanie środowiskowej i wz pod wiatrak

nie musisz, w tym cały problem - art. 61 ust 4 upizp 

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Duster's picture

ale niespecjalnie się martwię - zawsze mam tytuł prawny do gruntu na którym oddziaływanie jest ponadnormatywne, bez tego uzyskanie pozwolenia na budowę jest mocno ryzykowne.
Ale to rozwiązanie jest ciekawe, nie znałem tego wybiegu, dziękuję.

preza's picture
Dzidek napisał/a:

Zachęcam do lektury art. 10 ust. 2a ustawy o pizp. Ja to czytam tak:
Jeśli inwestorze chcesz budować urządzenia wytwarzające energię o mocy przekraczającej 100 kW to na terenie które w studium ustaliło ich rozmieszczenie.
Ergo: nie ma takich terenów w studium - nie ma wiatraków. Dalej czytamy art. 15 ust. 3 pkt 3a ustawy o pizp.
Jeśli inwestorze chcesz budować urządzenia wytwarzające energię o mocy przekraczającej 100 kW to oprócz tego, że musi to się znaleźć w studium to na taką inwestycję musisz mieć MPZP a nie WuZetkę.
Grzegorz

Srutututu.
W mpzp określa się te rzeczy - tu cytat - "w zależności od potrzeb", czytający cwaniaczku.
W SUiKZP niby określa się te rzeczy jeżeli gmina PRZEWIDUJE ich rozmieszczenie, ale co z tego skoro art. 15 ust. 3 wcale nie wskazuje na OBOWIĄZKOWOŚĆ czegokolwiek.

Dzidek's picture
preza napisał/a:
Dzidek napisał/a:

Zachęcam do lektury art. 10 ust. 2a ustawy o pizp. Ja to czytam tak:
Jeśli inwestorze chcesz budować urządzenia wytwarzające energię o mocy przekraczającej 100 kW to na terenie które w studium ustaliło ich rozmieszczenie.
Ergo: nie ma takich terenów w studium - nie ma wiatraków. Dalej czytamy art. 15 ust. 3 pkt 3a ustawy o pizp.
Jeśli inwestorze chcesz budować urządzenia wytwarzające energię o mocy przekraczającej 100 kW to oprócz tego, że musi to się znaleźć w studium to na taką inwestycję musisz mieć MPZP a nie WuZetkę.
Grzegorz

Srutututu.
W mpzp określa się te rzeczy - tu cytat - "w zależności od potrzeb", czytający cwaniaczku.
W SUiKZP niby określa się te rzeczy jeżeli gmina PRZEWIDUJE ich rozmieszczenie, ale co z tego skoro art. 15 ust. 3 wcale nie wskazuje na OBOWIĄZKOWOŚĆ czegokolwiek.

Widocznie jak się "ktoś" zajmuje "niczym" w "Kopydłowie" to może mieć problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Więc nie dla "preza" tylko dla innych wyjaśniam.
Wymagania o których mowa w art. 15 ust. 2 są obowiązkowe - tzn. w każdym planie muszą się znaleźć.
Wymagania umieszczania zapisów o których mowa w art. 15 ust. 3 są fakultatywne - tzn. nie muszą się znaleźć w każdym planie, bo jeśli gmina nie planuje u siebie sklepów wielkopowierzchniowych, urządzeń wytwarzające energię z odnawialnych źródeł energii o mocy przekraczającej 100 kW lub gmina nie posiada terenów zamkniętych to po co umieszczać w MPZP.
Ale jeśli gmina chce takie obiekty, to ich realizacja jest możliwa wyłacznie wtedy gdy zostanie to zapisane w MPZP (jeśli na terenie gminy są tereny zamknięte to muszą być wskazane w MPZP).
I żadne srutututu tu nie pomoże.
Pozdrawiam
Grzegorz

preza's picture
Dzidek napisał/a:
preza napisał/a:
Dzidek napisał/a:

Zachęcam do lektury art. 10 ust. 2a ustawy o pizp. Ja to czytam tak:
Jeśli inwestorze chcesz budować urządzenia wytwarzające energię o mocy przekraczającej 100 kW to na terenie które w studium ustaliło ich rozmieszczenie.
Ergo: nie ma takich terenów w studium - nie ma wiatraków. Dalej czytamy art. 15 ust. 3 pkt 3a ustawy o pizp.
Jeśli inwestorze chcesz budować urządzenia wytwarzające energię o mocy przekraczającej 100 kW to oprócz tego, że musi to się znaleźć w studium to na taką inwestycję musisz mieć MPZP a nie WuZetkę.
Grzegorz

Srutututu.
W mpzp określa się te rzeczy - tu cytat - "w zależności od potrzeb", czytający cwaniaczku.
W SUiKZP niby określa się te rzeczy jeżeli gmina PRZEWIDUJE ich rozmieszczenie, ale co z tego skoro art. 15 ust. 3 wcale nie wskazuje na OBOWIĄZKOWOŚĆ czegokolwiek.

Widocznie jak się "ktoś" zajmuje "niczym" w "Kopydłowie" to może mieć problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Więc nie dla "preza" tylko dla innych wyjaśniam.
Wymagania o których mowa w art. 15 ust. 2 są obowiązkowe - tzn. w każdym planie muszą się znaleźć.
Wymagania umieszczania zapisów o których mowa w art. 15 ust. 3 są fakultatywne - tzn. nie muszą się znaleźć w każdym planie, bo jeśli gmina nie planuje u siebie sklepów wielkopowierzchniowych, urządzeń wytwarzające energię z odnawialnych źródeł energii o mocy przekraczającej 100 kW lub gmina nie posiada terenów zamkniętych to po co umieszczać w MPZP.
Ale jeśli gmina chce takie obiekty, to ich realizacja jest możliwa wyłacznie wtedy gdy zostanie to zapisane w MPZP (jeśli na terenie gminy są tereny zamknięte to muszą być wskazane w MPZP).
I żadne srutututu tu nie pomoże.
Pozdrawiam
Grzegorz

Mowa trawa. Wydaje się WZ na wiatraki i mnie to nie dziwi.



Nawigacja

Aktywni użytkownicy

Aktualnie jest 1 użytkownik i 36 gości online

Zalogowani użytkownicy