Jesteś tutajForums / Zmiany legislacyjne / Deregulacja: wysłuchanie publiczne.

Deregulacja: wysłuchanie publiczne.


Łukasz Grzesiak's picture

By Łukasz Grzesiak - Posted on 06 wrzesień 2013

Witamy!

Po I czytaniu w Sejmie RP ustawy przewidującej tzw. II transzę deregulacji dotyczącą m.in. zawodu urbanisty, 24 września ogłoszono tzw. wysłuchanie publiczne, przed dalszym procedowaniem projektu ustawy. W wysłuchaniu publicznym mogą uczestniczyć i zabierać głos wszystkie zainteresowane projektem ustawy podmioty.

W związku z powyższym, prawdopodobnie (kwestia formalności) uczestniczyć będzie w nim również urbanistyka.info aby spróbować aktywnie wyłożyć swoje racje i postulaty. Urbanistyki.info nie byłoby jednak bez Was! Dlatego zanim skompletujemy stanowisko Portalu na wysłuchanie, chętnie przyjrzymy się Waszym postulatom i spróbujemy je włączyć do naszego wspólnego wystąpienia! :)

Zapraszamy do wrzucania w niniejszym "wątku" swoich uwag i spostrzeżeń.
Czekamy na Wasze uwagi do 13 września :)

Więcej o dyskusji nt deregulacji:
http://www.urbanistyka.info/content/deregulacja-zawod%C3%B3w-urbanista

Z góry dzięki. :)

Cody's picture

Największym problemem w tym wszystkim jest to, że nikt zajmujący się tematem deregulacji nie wie tak naprawdę kim jest urbanista i w jaki sposób urbanista w Polsce pracuje.
Zupełnie nie rozumiem jak to się stało, że w momencie kiedy pojawia się nowa Koncepcja Przestrzennego Zagospodarowania Kraju, która zakłada pełną integrację planowania przestrzennego i planowania strategicznego na wszystkich szczeblach, specjaliści z zakresu planowania przestrzennego okazują się być niepotrzebni. Dokument przyjęty przez Radę Ministrów traktuje o wielu ważnych rzeczach, ale chyba nikt tak naprawdę nie wie po co to komu potrzebne. Skoro sam premier uważa, że obecne regulacje zawodu urbanisty są "przerośnięte" w stosunku do potrzeb, to po co w takim razie koncepcja i po co takie a nie inne jej ustalenia? Spadek jakości usług jest nieunikniony, a jak dobrze wiadomo obecny system oparty o ustawę o zamówieniach najlepszy nie jest - zmieni się tylko to, że przetargów nie będzie, gdyż opracowania planistyczne będą wykonywane przez urzędników, dla urzędników, pod urzędników samorządowych.

Nie oszukujmy się - praca wykonywana na wysokim poziomie musi być również na odpowiednim poziomie wynagradzana, gdyż same dobre chęci nie wystarczą. Mówienie, że dzięki deregulacji zwiększy się konkurencja na rynku (bo młodzi ludzie), a jednocześnie wzrośnie jakość usług - jest kłamstwem wierutnym. Koszt życia w Polsce nie maleje, a doba nikomu się nie wydłuża.
Minusem jest to, że już w chwili obecnej kontrola nad planowaniem przestrzennym jest praktycznie żadna, ogranicza się w zasadzie do prawidłowości pod względem prawnym, a z etyki zawodu (o ile coś takiego funkcjonowało) to już nic nie zostanie.

Co więcej, zupełnie nie rozumiem oburzenia architektów, którzy uważają się za poszkodowanych nie będąc dopuszczonymi do planowania przestrzennego - architektura i planowanie przestrzenne to dwie różne profesje, a zatem logiczna wydaje się konieczność istnienia dwóch samorządów. Nikt architektowi nie broni ubiegania się o członkostwo w każdym z nich.

Liczę, że w końcu (przede wszystkim w mediach) skończy się popieranie deregulacji zawodów tym, że młodym ludziom będzie lepiej. Młodzi ludzie wzbraniają się przed deregulacją niemniej niż członkowie samorządów - w normalnych warunkach już to powinno idee przekreślić.

preza's picture
Cody napisał/a:

już w chwili obecnej kontrola nad planowaniem przestrzennym jest praktycznie żadna, ogranicza się w zasadzie do prawidłowości pod względem prawnym

No widzisz... popatrz jaki ten świat okrutny. Istnieje izba a jednak "kontrola nad planowaniem przestrzennym jest praktycznie żadna". Wiesz co? Ja myślę, że izb powinno być dwie....albo trzy!

Cody's picture
preza napisał/a:
Cody napisał/a:

już w chwili obecnej kontrola nad planowaniem przestrzennym jest praktycznie żadna, ogranicza się w zasadzie do prawidłowości pod względem prawnym

No widzisz... popatrz jaki ten świat okrutny. Istnieje izba a jednak "kontrola nad planowaniem przestrzennym jest praktycznie żadna". Wiesz co? Ja myślę, że izb powinno być dwie....albo trzy!

Nikt nie mówi, że teraz jest dobrze, przypadki kiedy swoim znajomym nie robi się pod górkę są obecne chyba wszędzie i nikt nie mówi, że to nie jest patologia

Łukasz Grzesiak's picture

Ten "wątek" nie ma służyć wymianie opinii nt funkcjonowania izby czy co gorsza - epitetom. Każdy z nas projekt deregulacyjny zna, a jeśli nie to łatwo można się z nim zapoznać na stronach sejmowych - proszę o merytoryczne spostrzeżenia i opinie. Problem jest naprawdę szerszy i dużo bardziej złożony niż izba zawodowa.

Pozdrawiam

Łukasz Grzesiak's picture

Tak, Panie Preza, ale nie to jest przedmiotem ustawy deregulacyjnej. Kwestia planowania sensu stricto jest przedmiotem dyskusji nad kodeksem urbanistyczno - budowlanym, który pewnie jak osiągnie etap konsultacji społecznych, pozwoli się Panu wypowiedzieć.

Jeszcze zwracam uwagę, że stosowanie przekleństw, jest niestosowne i narusza zasady forum.

Proszę o merytoryczne wypowiedzi.

Pozdrawiam

Łukasz Grzesiak's picture

Nikt nie ma merytorycznych uwag do wysłuchania publicznego ws. deregulacji?

ddd's picture

Kilka uwag związanych z deregulacją i wykonywaniem zawodu przez osoby bez doświadczenia:

1. Przedłużające się procedury planistyczne (ponawianie uzgodnień, błędy merytoryczne) skutkować będą ograniczeniem dochodów wynikających z uchwalenia planu miejscowego np. podatków od nieruchomości, podatków dochodowych itd. Im szybciej zostanie uchwalony plan tym szybciej nastąpią wpływy do budżetu gminy w kwotach często wielomilionowych.

W drugą stronę. Nietrafione decyzje zderegulowanych urbanistów mogą doprowadzić, do konieczności wypłaty wielomilinowych odszkodowań z związku z obniżeniem wartości nieruchomości.

2. Utrata zaufania przez gminy i społeczeństwo w stosunku do Urbanistów, a po deregulacji osób wykonujących czynności planowania przestrzennego.

3. Zlecenia Urbanisty opierają się głównie na przetargach, w których 99% przypadków jedynym kryterium wyboru jest cena. Obecnie dochodzi jednak czynnik merytoryczny związany z doświadczeniem zawodowym poświadczonym przez przynależność do Izby. Po deregulacji, w mojej ocenie, kryteria wyboru będą niejasne. To znaczy gminy mogą sobie zażyczyć aby w przetargu startowały firmy działające na rynku np. od dwóch lat. Osoby, które mają teraz uprawnienia, ale nie prowadzą działalności gospodarczej, po deregulacji i nawet zarejestrowaniu własnej działalności nie będą mogły startować w przetargach. W skrócie, gminy wymóg doświadczenia przerzucą z osoby na firmę.

4. Degradacja kierunku gospodarka przestrzenna oraz jej absolwentów na rynku pracy. Architekci mają jeszcze możliwość świadczenia usług architektonicznych więc ich ta deregulacja tak bardzo nie dotyczy (chociaż deregulatorzy motywują deregulację właśnie potrzebami architektów). Postuluje więc, aby wprowadzić możliwość zdobycia uprawnień architektonicznych dla absolwentów kierunku gospodarka przestrzenna.

5. Zróżnicowany, żeby nie powiedzieć niski poziom instytucji opiniujących i uzgadniających może wymóc na niedoświadczonym "urbaniście" złe zapisy, a nawet niezgodne z prawem. Z drugiej strony, po deregulacji ci "sprytniejsi" urbaniści będą uwzględniali wszystkie nawet, najbardziej absurdalne wnioski tylko, aby nie przedłużyć procedury planistycznej.

6. Zawód urbanisty jest już przykładem zderegulowanego zawodu, właśnie dzięki możliwości ukończenia studiów podyplomowych. Tak więc obecnie prawnik może w miarę szybko zostać urbanistą. Nie działa to jednak w drugą stronę, ponieważ urbanista musiałby już po szumnie zapowiadanej deregulacji zawodów prawniczych uczyć się minimum 8 lat aby zostać np. adwokatem (nie wliczając w to licznych egzaminów po drodze). Ja tu widzę pewną niesprawiedliwość.

7. Nie widzę również możliwości weryfikacji usług urbanistów przez tzw. wolny rynek. Po pierwsze działalność urbanisty będzie dalej oparta o przetargi publiczne, gdzie jedynym kryterium jest cena (teraz w zasadzie istnieje czynnik jakościowy w postaci uprawnień). Im więcej analiz ktoś ma zamiar wykonać to muszą przełożyć się one na wyższą cenę. Niższa cena to po prostu niższa jakość opracowań (brak wyjazdów terenowych, brak specjalistów branżowych, brak zagłębiania się w specyfikę gminy). Kto ma również weryfikować działania urbanisty? Niezadowoleni mieszkańcy, którzy chcieliby bez żadnego uzasadnienia dopuszczenia zabudowy np. w środku lasu, czy deweloper, który chce wybudować bloki wśród domów jednorodzinnych. W zawodzie urbanisty nie jest tak, że zadowoleni zawsze mają rację.

8. Urbanista jest zawodem zaufania publicznego. Zwracam uwagę na czynności wykonywane przez urbanistę np. dostęp do informacji dotyczących danych osobowych we wnioskach, uwagach, rejestrach gruntów, uczestniczenie w dyskusjach publicznych, uwzględnianie wniosków, rozstrzyganie uwag, przeznaczanie terenów na różne cele (de facto ograniczanie własności w drodze ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym), wyznaczanie terenów publicznych itd. A nawet biorąc pod uwagę bezpośrednie skutki uchwalenia planu miejscowego w postaci opłat planistycznych, wywłaszczeń, odszkodowań, wykonywania podziałów, realizacji infrastruktury jak można nie uznać zawodu urbanisty za zawód zaufania publicznego.

9. Koncepcja Zagospodarowania Przestrzennego Kraju wskazuje na konieczność "umocnienia" zawodu Urbanisty.

10. Instytucje opiniujące projekt ustawy deregulacyjnej dość jednoznacznie wyraziły sprzeciw wobec deregulacji zawodu Urbanisty.

11. Błędy merytoryczne w uzasadnieniu ustawy deregulacyjnej w części dotyczącej Urbanisty świadczą, o tym że jej autorzy nie mają pojęcia co piszą tzn. mam tu na myśli skopiowanie opisu zawodu ze stron internetowych dotyczących rynku pracy.

Na tę chwilę to tyle. Życzę powodzenia.

Łukasz Grzesiak's picture

Bardzo dzięki ddd za cenne wskazówki. Prosimy pozostałych do zgłaszania swoich spostrzeżeń :)

pozdrawiam

adam's picture

1. Deregulacja jest niezgodna z postulatami dokumentów planistycznych kraju (KPZK).
2. Deregulacja poprzez wykreślenie kilku zapisów z ustawy nic nie da bez zmiany stosownych rozporządzeń, ale mniejsza o to. Deregulacja bez zmiany podstaw programowych na kierunkach gospodarka przestrzenna lub urbanistyka (one muszą być w tym momencie naprawdę na wysokim poziomie, bo wypuszczają ludzi, którzy mają tworzyć prawo) pozwoli tylko na obniżenie jakości opracowań planistycznych.
3. Wbrew pozorom deregulcja zawodu urbanisty może przynieść (i pewnie przyniesie) skutek odwrotny do zamierzonego, a więc taki wójt, burmistrz, prezydent będzie wolał zatrudnić sobie "urbanistę" świeżo po studiach i kazać mu coś tam rysować w ramach etatu. A to spowoduje spadek liczby przetargów na opracowanie planów/studiów, czyli tak naprawdę zamknie drogę nie tylko już byłym urbanistom ale też całej reszcie po studiach, która pójdzie na gp albo u z mocną wiarą i przekonaniem oraz tylko dlatego, że zaraz po studiach wyrwą fajną i dobrze płatną pracę. Nieprawda. Urzędu naprzyjmują tanich ludzi na podinspektorów i cała reszta będzie miała długie urlopy, aż po jakimś czasie, po n-tym rozstrzygnięciu nadzorczym wojewody jeden wójt z drugim wywali takiego "urbanistę" bez doświadczenia i wiedzy i zatęskni za starym dobrym urbanistą izbowym. ale wtedy może być już za późno, bo ci starzy zbankrutują, czego nikomu nie życzę.
$. Deregulacja to pogwałcenie zasady równości. Architektom nie likwiduje się izby.

Bartosz Maluga's picture

Zastanawia mnie jedna rzecz - dlaczego większość uważa, że po ewentualnej deregulacji przedstawiciele innych zawodów lub osoby dotychczas nienależące do izb niejako "rzucą się" do przetargów lub też urzędy będą chciały wykonywać plany i studia we własnym zakresie? Czy ktoś z Państwa mógłby wskazać badanie, ankietę, analizę rynku itp., z której można wyciągnąć takie wnioski?

pozdrawiam,
Bartosz Maluga.

maluga.pl

ddd's picture

Bo będą mieli takie prawo? A może planowanie po deregulacji pójdzie w innym kierunku? Przetargi za przysłowiową złotówkę będą wygrywać ci którzy będą mieli interes w forsowaniu korzystnych dla nich zapisów w planie np. spekulanci nieruchomościami, przedsiębiorcy, wiatrakowcy. To będzie dopiero biznes, a nie jakieś projektowanie...

Zresztą już teraz sytuacja na rynku wygląda nieciekawie. W przetargach spotyka się np. 10-cio krotną różnicę pomiędzy ceną maksymalna i minimalną. Oczywiście oferent z cena minimalną w takim przypadku wygrywa. No, ale zamiast usprawnić wykonywanie opracowań, to rozwala się zawód. Jeśli ma być liberalnie to niech deregulatorzy zlikwidują obowiązek opiniowania i uzgadniania projektów.

adam's picture

Panie Bartoszu, mówię to korzystając z własnego doświadczenia. Już teraz na rynku są ludzie, którzy nie są urbanistami, a mają własne firmy, startują w przetargach, robią opracowania, a podpisują im to inni urbaniści, którzy nawet nie widzą projektu na oczy. Inna sprawa, że ci urbaniści nie boją się, że to wyjdzie na jaw. Ale takie praktyki są już obecne. Mam uwierzyć, że po deregulacji one znikną?
Ponadto każdy wójt liczący swoje pieniądze budżetowe będzie szukał najtańszych rozwiązań. A najtańszym będzie jakie, no jakie?

Bartosz Maluga's picture

Byle jakie, niestety,

pozdrawiam,
Bartosz Maluga.

maluga.pl

Łukasz Grzesiak's picture

Dzięki za przedstawione uwagi. Postaramy się je wykorzystać :)
Stanowisko Urbanistyki.info (i mamy nadzieję, że także Wasze) opublikujemy po wysłuchaniu publicznym projektu ustawy deregulacyjnej.

-----------
Kwestia najniższej ceny. Bez przymusu ustawowego nigdy te postępowanie się nie zmieni, skoro w polskich realiach lokalnej, ale nie tylko, polityki wszystko co chociażby kosztuje 1 zł więcej od minimum jest postrzegane pejoratywnie, również przez organy nadzorcze. W związku z powyższym, każdy włodarz, będzie rozstrzygał przetarg po najniższej cenie, bo do wielu problemów lokalnych nie jest mu jeszcze potrzebny ten o jakichś posądzeniach i "użeranie" z opozycją w radzie. Koniec i kropka. Czy to się nam podoba czy też nie...

Ostatnio oglądałem pewien reportaż, gdzieś z Polski. Okazuje się, że w wielu przedszkolach gminy, w celu obniżenia kosztów, zrezygnowały z własnej stołówki "na miejscu", tylko na zasadzie outsourcingu zleciły zewnętrzny katering. Co to ma wspólnego z nami? Otóż, jak się okazuje w kilkunastu przypadkach zbadanych przez reporterów, zawsze było tylko jedno kryterium "najniższa cena 100%". Wniosek jest tragiczny. Oznacza to, że nawet w zamówieniach publicznych, których celem jest żywienie maluchów liczy się tylko i wyłącznie cena. Nawet tu nie znajduje się innych kryteriów jak jakość produktów, ich skład czy świeżość etc. Tylko cena. Skutek? Oferowane produkty są zwykle najgorszej jakości, np. parówki z 30% zawartością mięsa i to jeszcze oddzielanego mechanicznie + cała gama składników typu "E". Reasumując - ten reportaż ostatecznie uświadomił mi jedno. Nie ma ŻADNYCH SZANS na zmianę mentalności w tej kwestii, skoro nawet żywienie dzieciaków jest uwarunkowane tylko ekonomicznie.

pzdr

ptaq's picture

... a skoro wszyscy mają rację to z całą pewnością coś jest nie tak.
Deregulacja ... czy coś poprawi lub pogorszy .... WĄTPIĘ! Zły jest system planowania. Zły dlatego, że zupełnie nie dopasowany do szybkości życia i prędkości rozwoju cywilizacyjnego. Mamy ciągle system nazwijmy go obowiązkowy! Gmina ma obowiązek uchwalić studium, w którym ma obowiązek ustalić to i to i tamto i jeszcze. Ma obowiązek uchwalić plan,
w którym ma się znaleźć to i to. Całe rzesze organów mają obowiązek uzgadniać
i opiniować (czyli powtarzać w piśmie jakiś schemat, który 10 lat temu ktoś raz napisał łahahahahaha. A kiedy wreszcie po 2-3 (a nawet - to z autopsji 10) latach uda się plan uchwalić, okazuje się, że jest on zupełnie bez sensu. Coś co miało sens 2-3 lata wcześniej po takim okresie jest już nieaktualne. Więc oczywiście trzeba znaleźć środki, na zmiany lub nowy plan. Mógłbym tak jeszcze długo ... bo przez 15 lat praktyki można sporo zaobserwować. Skoro planujemy bo musimy planować, a nie głównie dlatego że mamy środki i chcemy je racjonalnie wydać. Zbyt często planujemy i zbyt rzadko mamy środki na realizację tych planów. Nikt normalny nie kupuje dzisiaj projektu domku, wiedząc, że pieniążki na jego budowę będzie miał najwcześniej za 15 lat, dlaczego więc funkcjonuje taki system, który jest finansowany z pieniędzy publicznych. Urbanista czy planista jest zatrudniany głównie przez organy samorządowe. Wszyscy zorientowani w tematyce wiedzą jak wygląda praktyka sporządzania opracowań planistycznych, tj. jakim koncertem pobożnych życzeń jest taki proces. W tym miejscu warto wspomnieć o doświadczeniu i dorobku osób wykonujących zlecenie. Na pewno ludziom z doświadczeniem i dorobkiem będzie łatwiej przeprowadzić dobrą wizję, dobry projekt a innym (tańszym) bez tego doświadczenia trudniej lub zwyczajnie stworzą pod naciskiem coś niekoniecznie dobrego. Jeżeli jednak to owo "coś" zostanie uchwalone, pozytywnie zweryfikowane przez nadzór urbanistyczny wojewody i stanie się prawem miejscowym, to w tym momencie odpowiedzialność wykonawcy bez względu na to co stworzył się kończy. Nie chcę nikogo obrażać ale wydaje mi się, że odpowiedzialność zawodowa urbanistów i planistów, sprowadza się w praktyce tylko do jednej kwestii - uchwalą czy nie uchwalą? Zapłacą, czy nie zapłacą. Podsumowując deregulacja bez zmiany systemu jako całości nic wg mnie pozytywnego nie wniesie.

preza's picture
ptaq napisał/a:

Zły jest system planowania. (...)Mamy ciągle system nazwijmy go obowiązkowy! Gmina ma obowiązek uchwalić studium, w którym ma obowiązek ustalić to i to i tamto i jeszcze. (...)odpowiedzialność zawodowa urbanistów i planistów, sprowadza się w praktyce tylko do jednej kwestii - uchwalą czy nie uchwalą? Zapłacą, czy nie zapłacą. Podsumowując deregulacja bez zmiany systemu jako całości nic wg mnie pozytywnego nie wniesie.

Zgadzam się w całej rozciągłości. Ale i tak większość widzi w deregulacji "zamach na ład przestrzenny" - w domyśle, na klikę świętych troli. Może deregulacja sama w sobie nie uleczy sytuacji, ale to jednak jakiś krok. Po nim mogą być następne. Brakiem podejmowania działań niczego się nie załatwi.
Pozdrawiam.

pjotrek's picture

Czy ktoś wie, kiedy przewidziane jest drugie czytanie? albo może na kiedy rząd przewiduje wprowadzenie deregulacji? za rok, dwa?



Nawigacja

Aktywni użytkownicy

Aktualnie jest 0 użytkowników i 38 gości online