Jesteś tutajForums / Urbanistyka w praktyce / Czy Izba Urbanistów potrzebuje jeszcze nowych członków?

Czy Izba Urbanistów potrzebuje jeszcze nowych członków?


kontr-urbanista's picture

By kontr-urbanista - Posted on 22 październik 2010

Obowiązująca ustawa planistyczna, praktycznie od momentu wejścia w życie w 2003 r., rozpoczęła proces odchodzenia od klasycznego planowania przestrzennego, dla którego wymagane jest odpowiednie specjalistyczne przygotowanie zawodowe.
Kolejne, mniej lub bardziej rewolucyjne "specustawy" praktycznie i jednocześnie niezwykle, na naszych oczach, skutecznie kończą proces "odchodzenia". Przyszłość wydaje się już szczegółowo i na długie lata zadekretowana - urbaniści nie będa potrzebni!
Choć działania w tym zakresie wydają się mieć charakter systemowy, budzi jednocześnie zdziwienie ich niekonsekwencja (widoczna gołym okiem)- trwa w najlepsze intensywne kształcenie całej rzeszy nowych urbanistów.
Czy ktoś w Polsce zadał sobie trud odpowiedzi na proste i jak się wydaje oczywiste pytanie: co ci ludzie będą po ukończeniu studiów robić?

Maciej Hermanowski's picture

Mnie zastanawiają coraz bardziej dwie rzeczy:
1. Kto ma w tym interes?
2. Dlaczego nasze środowisko nic z tym nie robi?

Zdaje sobie sprawę, że większość urbanistów nie ma pojęcia o tym o co naprawdę chodzi i co się dzieje "na górze"..ale
Ja nie widzę, żeby ktokolwiek robił coś w naszym wspólnym interesie. Odczuwam w naszym środowisku totalne "olanie" tematu. Każdy sobie rzepkę skrobie, nie zastanawiając się na ile tej rzepki jeszcze zostanie.

Łukasz Grzesiak's picture

O poziom aktywności naszego środowiska nie warto pytać. TO pytanie retoryczne. Nikt w nic się nie angażuje, a Izba od czasu do czasu wydaje tylko jakieś uchwały. Za to wszyscy wszystko - często tak dla zasady - krytykują. Ja np. nie rozumiem gdzie na co dzień jest nasze środowisko?... dlaczego np. wzorem izby architektów nie dostajemy choćby tzw. prasówki z wydarzeń urbanistycznych w Polsce?, dlaczego do dziś Izba w powiązaniu z jakimś szerszym forum "wymiany myśli" nie stworzyła "wzorcowego" prawa w zakresie planowania przestrzennego, jako wytycznej do jakiejkolwiek dyskusji z władzą w tym kraju? dlaczego trudno zebrać 20 osób do aktywności na tym forum? dlaczego w kraju w którym są takie problemy urbanistyczne i brakowało internetowego forum wymiany myśli, tak trudno było kogokolwiek namówić do współpracy przy tym portalu? dlaczego nie ma tu Izb? dlaczego uczelnie nie konsultują swoich programów nauczania ze środowiskiem?... no i dlaczego w tv/radio ciągle nt. urbanistyczne wypowiadają się np. socjologowie miasta?... Czasami tracę wiarę w to wszystko. Więc - Quo Vadis?

Paweł_N's picture

Próbując odpowiedzieć częściowo na powyższe. Najczęściej urbanista prowadzi własną firmę samodzielnie lub w spółce. Rynek jest taki że często trzeba "ganiać" po kraju za pracą i nie ma czasu na angażowanie się w pracę "pro publiko bono". Inna sprawa. że w mojej ocenie struktury samorządu zawodowego, zamiast być wsparciem przeciętnego członka są w mojej prywatnej ocenie klubem wzajemnej adoracji i klepania się po plecach. Generalnie po przeczytaniu całości wypowiedzi rodzi mi się obraz sytuacji taki: każdy jak mróweczka jest zaganiany przy znoszeniu do mrowiska owoców swojej pracy i nie zauważa że nadchodzi zima. Może czas przestać być mróweczką i rozejrzeć się dookoła i zwrócić uwagę na to co być może się zbliża. Mam nadzieję ze teza postawiona w tym wątku, że urbaniści przestaną być potrzebni okaże się mimo wszystko nieprawdziwa.
W tym miejscu chcę wyrazić swoje wielkie uznanie dla osób tworzących ten portal za determinację i pracę jaką włożyli w to przedsięwzięcie. Od lat czekałem na tego typu medium i cieszę się bardzo że jako grupa zawodowa mamy swoje miejsce w internecie.

„Całość to więcej niż suma jej składników” (Arystoteles)

kontr-urbanista's picture
Paweł_N napisał/a:

Próbując odpowiedzieć częściowo na powyższe. Najczęściej urbanista prowadzi własną firmę samodzielnie lub w spółce. Rynek jest taki że często trzeba "ganiać" po kraju za pracą i nie ma czasu na angażowanie się w pracę "pro publiko bono". Inna sprawa. że w mojej ocenie struktury samorządu zawodowego, zamiast być wsparciem przeciętnego członka są w mojej prywatnej ocenie klubem wzajemnej adoracji i klepania się po plecach. Generalnie po przeczytaniu całości wypowiedzi rodzi mi się obraz sytuacji taki: każdy jak mróweczka jest zaganiany przy znoszeniu do mrowiska owoców swojej pracy i nie zauważa że nadchodzi zima. Może czas przestać być mróweczką i rozejrzeć się dookoła i zwrócić uwagę na to co być może się zbliża. Mam nadzieję ze teza postawiona w tym wątku, że urbaniści przestaną być potrzebni okaże się mimo wszystko nieprawdziwa.
W tym miejscu chcę wyrazić swoje wielkie uznanie dla osób tworzących ten portal za determinację i pracę jaką włożyli w to przedsięwzięcie. Od lat czekałem na tego typu medium i cieszę się bardzo że jako grupa zawodowa mamy swoje miejsce w internecie.

Nie podzielam tego optymizmu - czy "ganianie" po kraju za pracą jest dopiero zapowiedzią tego "co być może się zbliża"?
Czy nie jest raczej skutkiem tego co już, niestety, dawno nastąpiło?

Piotr Piechocki's picture

To co mamy jest efektem skrajnie nieodpowiedzialnej polityki państwa i jego organów. Dopiero w następnej kolejności jest to odpowiedzialność samorządów lokalnych. Środowisko urbanistów jest o tyle same sobie winne, że nie potrafimy dość głośno upominać się o należne miejsce dla problemów jakimi zajmujemy się zawodowo. Nawet najlepszy fachowiec nie jest wstanie być skutecznym w swoim zawodzie jeżeli nie dostanie odpowiednich narzędzi, a potencjalni odbiorcy jego pracy nawet nie zdają sobie sprawy co faktycznie mogą uzyskać w efekcie współpracy z urbanistą. Taki mamy "porządek formalno-prawny" w kraju. System planowania przestrzennego rozpoczął swój upadek w latach 80-tych XX w. Od tego czasu osłabiona władza centralna przestawała interesować się przyszłością państwa a zaczęła interesować sie przyszłością własną. Przełom 1989 r. na fali decentralizacji ułatwił postrzeganie planowania przestrzennego jako reliktu poprzedniej epoki. Od tego czasu zabrakło myślenia państwowego w planowaniu przestrzennym. Zapomniano, że samorząd lokalny potrzebuje wsparcia państwa dla prawidłowego funkcjonowania, szczególnie w dziedzinie planowania przestrzennego w realiach budowania demokracji i społeczeństwa obywatelskiego. Wydaje się, że był w tym przejaw naiwności albo cynizmu elit. Jakoś te same elity nie zdecydowały sie na wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych twierdząc, że nasze społeczeństwo jeszcze nie dojrzało do takiego poziomu demokracji, ale jednocześnie te same elity uznały, że bez problemu przyjmą się w Polsce wzorce planowania przestrzennego z Niemiec, Wielkiej Brytanii lub Francji, czyli społeczeństw o daleko bardziej rozwiniętych instynkcie odpowiedzialności za wspólne dobro. Pewnie obecnie również sejm ani rząd nie będzie zainteresowany wzięciem na siebie odpowiedzialności za tę dziedzinę funkcjonowania społeczeństwa. Łatwiej jest powiedzieć przecież, że nie są to kompetencje państwa i cześć. Niestety taka polityka w pierwszej kolejności niszczy słabsze samorządy. Rozwijać się będą zatem duże i silne ośrodki wspierane świadomością środowisk akademickich. O mniejsze ośrodki nikt się nie upomni. Bogaty nie zrozumie biednego i tylko się będzie dziwić czemu w takiej czy innej gminie nie ma zrozumienia dla potrzeb bogatszej części państwa i narodu, którzy potrzebują dla własnego dalszego rozwoju energii, dróg i autostrad, anten telefonicznych, spalarni i wysypisk śmieci, szybkiej kolei, itp. luksusów. Zawsze będzie można uchwalić kolejną spec- lub mega- ustawę i po sprawie. Przecież liczy sie dobro całego narodu. Czy 20 lat psucia polskiej przestrzeni i braku efektywności prawa regulującego tę kwestię nie jest wystarczającą przesłanką do zmiany myślenia i działania w tej sprawie. Czy nadal możemy twierdzić, że obecność państwa w tej dziedzinie jest niepotrzebna. Czy Państwo Polskie może i powinno nadal się uchylać od tej odpowiedzialności i włączenia (przynajmniej czasowego) w swoje struktury systemu planowania przestrzennego. Tak jak są ośrodki dokumentacji geodezyjnej i kartograficznej oraz jak ma być tworzony krajowy system informacji przestrzennej, to czyż nie powinno się z tymi systemami zintegrować jednostek koordynujących planowanie przestrzenne w strukturach poziomych i pionowych. Można się oczywiście również zastanawiać czy Izba Urbanistów może coś w tej kwestii zmienić. Odpowiedzi na to pytanie proszę poszukać na oficjalnych stronach WWW Krajowej IU i spróbować tam odnaleźć informację o udziale przedstawicieli IU w tworzeniu prawa, pismach kierowanych do instytucji państwowych, do członków rządu, posłów, senatorów, parti politycznych, czasopism itp. działań będących wyrazem troski środowiska o sprawy polskiej przestrzeni.

kontr-urbanista's picture

We wszystkim zgoda poza jednym stwierdzeniem:
"(...)ale jednocześnie te same elity uznały, że bez problemu przyjmą się w Polsce wzorce planowania przestrzennego z Niemiec, Wielkiej Brytanii lub Francji, czyli społeczeństw o daleko bardziej rozwiniętych instynkcie odpowiedzialności za wspólne dobro."

Problem w tym, niestety, że te "elity" do dzisiaj niczego nie uznały

Paweł_N's picture
quidam napisał/a:
Paweł_N napisał/a:

[...] Najczęściej urbanista prowadzi własną firmę samodzielnie lub w spółce. Rynek jest taki że często trzeba "ganiać" po kraju za pracą i nie ma czasu na angażowanie się w pracę "pro publiko bono". [...].

Nie podzielam tego optymizmu - czy "ganianie" po kraju za pracą jest dopiero zapowiedzią tego "co być może się zbliża"?
Czy nie jest raczej skutkiem tego co już, niestety, dawno nastąpiło?

Mojej powyższej odpowiedzi nie kwalifikowałbym jako optymizmu. Nie ukrywam że odpowiada mi współpraca przy różnych zleceniach z różnymi samorządami, ale nade wszystko nadmierne podróże męczą. Taki stan rzeczy jest efektem takiej a nie innej polityki. I niestety zanosi się w mojej ocenie że ilość tych podróży będzie się zwiększać. A to chyba nie jest normalne. Gdybym chciał spędzać miesięcznie po 72 godziny za kierownicą zostałbym kierowcą.

„Całość to więcej niż suma jej składników” (Arystoteles)

Filip Sokołowski's picture

Kształcenie nowej rzeszy urbanistów nie świadczy jeszcze o tym, że ta rzesza będzie pracowała w zawodzie. Każdego roku jest tak, że spośród duże liczby absolwentów GP, czy urbanistyki i architektury, tylko niewielka liczba decyduje się pójsć w stronę planowania przestrzennego. Powodów zapewne jest klika.. jeden z ważniejszych to ograniczona liczba miejsc pracy, w których mozna zdobywać doświadczenie. Ostatnio pojawiło sie "drugie sito" - postępowanie kwalifikacyjne, gdzie poza kryteriami ustawymi trzeba spełniać szereg innych "wewnętrznych" kryteriów. Nie obawiałbym się więc specjalnie o to co Ci ludzie będą robić w przyszłości.. sytuacja ich zmusi do robienia czegoś innego niż planowanie przestrzenne. Ja się martwię o siebie - bo nie chciałbym, żeby mnie też sytuacja do tego zmusiła.

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

kontr-urbanista's picture
Filip Sokołowski napisał/a:

Nie obawiałbym się więc specjalnie o to co Ci ludzie będą robić w przyszłości.. sytuacja ich zmusi do robienia czegoś innego niż planowanie przestrzenne. Ja się martwię o siebie - bo nie chciałbym, żeby mnie też sytuacja do tego zmusiła.

Panie Filipie, proszę się nie dziwić jeśli ci od "drugiego sita" dokładnie tak samo potraktują Pana.

Filip Sokołowski's picture

Nie będę zdziwiony:) Wręcz tego się spodziewam. Ale robię wszystko co tylko mogę, żeby skutecznie móc się obronić przed taką kategoryzacją.

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

kontr-urbanista's picture
Filip Sokołowski napisał/a:

Nie będę zdziwiony:) Wręcz tego się spodziewam. Ale robię wszystko co tylko mogę, żeby skutecznie móc się obronić przed taką kategoryzacją.

Co to znaczy "robię wszystko,co mogę" jak w tej sprawie nie da się nic zrobić?
"Co to znaczy "nic", raczy ktoś zapytać.
Oto anegdota ilustrująca "nasze nic" i specjalistów od sita "wszystko":
Po wejściu w życie ustawy o planowaniu przestrzennym (tej pierwszej "nowożytnej") w 1995 r. rozpocząłem próby uzyskania uprawnień.
Ponieważ miałem odpowiedni dorobek projektowy i pomyślnie zdałem egzamin ze znajomości przepisów prawa raźno udałem się na finałowe spotkanie z wielce szanowną komisją egzaminacyjną aby serdecznie się "wyściskać" ze "starszymi Kolegami w zawodzie". Niestety, nie tak prędko! Otóż, owszem, wszystko było "tenteges majonez" tylko okazało się, że mój dorobek okazał się (dla Szanownej Komisji) w większości na tyle "starej daty" tj. pod rządami ustawy z 1984 r., że w oczach tejże Komisji nie gwarantowałem odpowiedniego poziomu warsztatu urbanistycznego. Nakazano mi "dorobić" trochę pod"nowożytnymi" przepisami", zgłosić się ponownie i już bez egazminu z przepisów poddać się weryfikacji. Niestety, zrobiłem sobie tylko kilkuletnią przerwę (na dojście do siebie). Ostatecznie po roku od pozytywnej weryfikacji wg nowych przepisów zostałem wpisany na listę IU dopiero w 2003 r.
Jeszcze tylko puenta tej całej historii - cała Szanowna Komisja (której nazwiska przechowuję z sentymentem głęboko w sercu) spędziła całe swoje życie zawodowe, zdobyła praktykę, stopnie naukowe i uprawnienia pod rządami ustawy z 1984 r.i jeszcze "starszej daty"!

Piotr Piechocki's picture

ale czy my tego dożyjemy? Proponuję rewolucję.
Urzędnik, projektant (dowolnej branży), jego asystent, prawnik, rzeczoznawca majątkowy ,itp., osoba zawodowo uczestnicząca w procesie sporządzania określonych dokumentów planistycznych powinni obowiązkowo być członkami Izby Urbanistów, z odpowiednio opisanymi uprawnieniami. Izba miałaby wówczas wpływ na kształtowanie ich zawodowych zachowań. Oczywiście zakładam, że większa liczba członków w Izbie spowoduje dyfuzję poglądów, doświadczeń i potrzeb, kreując wartościowe inicjatywy w znacznie większym stopniu niż to się odbywa obecnie. Mam wrażenie, że jako środowisko zawodowe nie mamy dobrej marki w społeczeństwie. Ponadto społeczeństwo nie ma tak na prawdę wiedzy o tym czym się zajmujemy i po co robimy, to co robimy.

kontr-urbanista's picture
Piotr Piechocki napisał/a:

ale czy my tego dożyjemy? Proponuję rewolucję.
Urzędnik, projektant (dowolnej branży), jego asystent, prawnik, rzeczoznawca majątkowy ,itp., osoba zawodowo uczestnicząca w procesie sporządzania określonych dokumentów planistycznych powinni obowiązkowo być członkami Izby Urbanistów, z odpowiednio opisanymi uprawnieniami. Izba miałaby wówczas wpływ na kształtowanie ich zawodowych zachowań. Oczywiście zakładam, że większa liczba członków w Izbie spowoduje dyfuzję poglądów, doświadczeń i potrzeb, kreując wartościowe inicjatywy w znacznie większym stopniu niż to się odbywa obecnie. Mam wrażenie, że jako środowisko zawodowe nie mamy dobrej marki w społeczeństwie. Ponadto społeczeństwo nie ma tak na prawdę wiedzy o tym czym się zajmujemy i po co robimy, to co robimy.

Koncepcja objęcia uprawnieniami "branż" musiałaby się automatycznie wiązać z ich wyłącznością na takie "branżowe" opracowania.
Panie Piotrze, już ćwiczyłem podobny "model" w zamierzchłej przeszłości postsocjalistycznego biura planowania przestrzennego, gdzie wszystkie role były właśnie tak rozpisane w strukturze biura i każdorazowo powielane dla poszczególnych tematów.
I mam, niestety, same złe doświadczenia w tym zakresie.
Kiedyś nie mogąc się doczekać projektu komunikacyjnego (a czas na mój temat właśnie się kończył) wykonałem ten projekt sam. Całą "kasę" i tak wziął "specjalista od komunikacji" a wcześniej w ramach "przydzielonej wyłączności" na komunikację oficjalnie i przy pełnej akceptacji całego biura zrobił mi awanturę - ale nie za źle zrobiony projekt tylko dlatego że... nie raczyłem go przed posiedzeniem rady technicznej z tym projektem zapoznać!

Piotr Piechocki's picture

Gorący pomysł na "rewolucję" wymaga niewątpliwie dopracowania. Myślałem o następujących "branżach" w planowaniu przestrzennym: prowadzenie procedur w administracji gminnej, administracji wojewódzkiej(w tym kontrola), projektowanie lokalne (gminne) (można jeszcze określać uprawnienia wg powierzchni obszarów), projektowanie regionalne (województwo), projektowanie krajowe. Specjalizacje branżowe w urbanistyce byłyby dodatkową cechą uprawnionego oraz mogłyby być nadawane jako samodzielne, wówczas uprawniałyby do samodzielnego przygotowania branżowych analiz i studiów ale nie do samodzielnego projektowania w przestrzeni. Z kolei obowiązek uczestnictwa specjalisty w opracowaniach planistycznych wynikałby z wyraźnej potrzeby zamawiającego oraz wypracowanymi standardami. Przy dobrych chęciach można stworzyć rozsądny system ugruntowany nie tylko w standardach zawodowych ale również i w prawie

Filip Sokołowski's picture

quidam napisał/a:
Filip Sokołowski napisał/a:

Nie będę zdziwiony:) Wręcz tego się spodziewam. Ale robię wszystko co tylko mogę, żeby skutecznie móc się obronić przed taką kategoryzacją.

Co to znaczy "robię wszystko,co mogę" jak w tej sprawie nie da się nic zrobić? "Co to znaczy "nic", raczy ktoś zapytać. Oto anegdota ilustrująca "nasze nic" i specjalistów od sita "wszystko": Po wejściu w życie ustawy o planowaniu przestrzennym (tej pierwszej "nowożytnej") w 1995 r. rozpocząłem próby uzyskania uprawnień. Ponieważ miałem odpowiedni dorobek projektowy i pomyślnie zdałem egzamin ze znajomości przepisów prawa raźno udałem się na finałowe spotkanie z wielce szanowną komisją egzaminacyjną aby serdecznie się "wyściskać" ze "starszymi Kolegami w zawodzie". Niestety, nie tak prędko! Otóż, owszem, wszystko było "tenteges majonez" tylko okazało się, że mój dorobek okazał się (dla Szanownej Komisji) w większości na tyle "starej daty" tj. pod rządami ustawy z 1984 r., że w oczach tejże Komisji nie gwarantowałem odpowiedniego poziomu warsztatu urbanistycznego. Nakazano mi "dorobić" trochę pod"nowożytnymi" przepisami", zgłosić się ponownie i już bez egazminu z przepisów poddać się weryfikacji. Niestety, zrobiłem sobie tylko kilkuletnią przerwę (na dojście do siebie). Ostatecznie po roku od pozytywnej weryfikacji wg nowych przepisów zostałem wpisany na listę IU dopiero w 2003 r. Jeszcze tylko puenta tej całej historii - cała Szanowna Komisja (której nazwiska przechowuję z sentymentem głęboko w sercu) spędziła całe swoje życie zawodowe, zdobyła praktykę, stopnie naukowe i uprawnienia pod rządami ustawy z 1984 r.i jeszcze "starszej daty"!

Czyli nie robię tylko tego co muszę, a wszystko co się tylko da, żeby zdobyć możliwie dużą wiedzę. Obserwując podejście młodego pokolenia planistów (do którego zresztą sam należę) odnoszę wrażenie, że większość ludzi jest zainteresowana przyswajaniem, bez specjalnego zastanawiania się nad słusznością tego co się przyswaja, bądź alternatywą dla tej "słuszności". Skutkuje to tym, że pytanie "z czego to wynika?", bądź "na jakiej podstawie tak sądzisz?" rzuca ich na kolana. Mało jest "poszukiwaczy", dużo jest natomiast odtwórców.. z reguły kierunki wyznacza pierwszy szef, pierszwa pracownia.. są tacy co poszukują dalej i na swoją rękę, ale są i tacy, którym wygodnie uzywać zdania "u nas się tak robiło", "my tak robimy". Problemem jest tu też brak szkoleń, albo szkolenia za taką kasę, która równa jest nierzadko połowie wynagrodzenia takiego młodego asystenta.. to absolutnie nie sprzyja poszerzaniu horyzontów, wyjściu poza swoją pracownię, poza utarty schemat.. a przecież od tego po części (dużej części) zalezy jakość polskiego planowania.

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Piotr F's picture
Piotr Piechocki napisał/a:

ale czy my tego dożyjemy? Proponuję rewolucję.
Urzędnik, projektant (dowolnej branży), jego asystent, prawnik, rzeczoznawca majątkowy ,itp., osoba zawodowo uczestnicząca w procesie sporządzania określonych dokumentów planistycznych powinni obowiązkowo być członkami Izby Urbanistów, z odpowiednio opisanymi uprawnieniami. Izba miałaby wówczas wpływ na kształtowanie ich zawodowych zachowań. Oczywiście zakładam, że większa liczba członków w Izbie spowoduje dyfuzję poglądów, doświadczeń i potrzeb, kreując wartościowe inicjatywy w znacznie większym stopniu niż to się odbywa obecnie. Mam wrażenie, że jako środowisko zawodowe nie mamy dobrej marki w społeczeństwie. Ponadto społeczeństwo nie ma tak na prawdę wiedzy o tym czym się zajmujemy i po co robimy, to co robimy.

Ja uważam, że izby leżą bo nikt im za pracę nie płaci. Nie trzeba być psychologiem, żeby wiedzieć, że zapał do pracy charytatywnej spada proporcjonalnie do upływu czasu wykonywania tej pracy. Wiąże się również z brakiem poczucia odpowiedzialności za zadania, które się wykonuje.. nie chodzi o to, że ktoś ma w nosie i tego nie robi.. ale o to, że każde zadanie można wykonać na kilka sposobów: bardzo dobrze, dobrze, dostatecznie, źle. Wcale mnie nie dziwi, że izby funkcjonują jak funkcjonują. Myślę, że nie tylko ja zastanawiam się na co idą nasze pieniądze ze składek..czy to przypadkiem nie nazywa się "brak gospodarności"?? Utrzymanie biura ok, a reszta? Szkolenia, które są organizowane od święta i tak są płatne. No więc jak to jest z tą kasą? Dlaczego nie przeznaczyć je na pensje i rozliczać z obowiązków? Czy nie jest to uczciwe rozwiązanie? My płacimy i my oczekujemy - izba ma być dla nas a nie my dla izby. Izba ma nas reprezentować, dbać o nasze interesy... a co robi? Wystarczy poczytać wypowiedzi niektórych z Was, żeby sobie odpowiedzieć na to pytanie. Jak nasze środowisko ma być postrzegane, skoro tworzymy tak marny organizm, który nawet nie ma głosu w ważnych sprawach.. w sprawach które nas dotyczą decyduje się za nas, często bez naszego udziału (bez udziału na własne życzenie). Żeby być dobrze postrzeganym na zewnątrz, trzeba zrobić porządek wewnątrz! Tym się powinni zając delegacji na zjazd krajowy..tam się powinno dyskutować o konkretnych rozwiązaniach a nie o tym czy podwyższyć składkę czy nie.. po cholerę ją podwyższać? Dla samego podwyższania? Bierzesz ode mnie kasę, podaj mi powód, żebym wiedział za co płacę. To powinno być naturalne i rzeczywiste. Jeśli takie nie jest to ja wnioskuję o założenie w KIU wydziału kontroli wydatków i sprawdzania kto jak gospodarzy!

kontr-urbanista's picture

Panie Filipie, wszystko to bardzo fajnie tyle tylko, że rozważamy temat czy Izba potrzebuje jeszcze nowych urbanistów. Jeśli zgodnie rzeczywistością odpowiemy sobie przecząco na to proste pytanie i ta rzeczywistość utrwali się na kolejne lata to cała reszta nie ma większego znaczenia. Zarówno "twórczo poszukujący" jak też tkwiący konformistycznie w "utartych schematach" są skazani na "sprzedawanie marchewki".
Nie będzie się liczyło takie czy inne podejście młodego pokolenia planistów tylko i wyłącznie podejście "drugiej strony" czyli IU. A koń jaki jest każdy widzi...

Filip Sokołowski's picture

quidam napisał/a:

Panie Filipie, wszystko to bardzo fajnie tyle tylko, że rozważamy temat czy Izba potrzebuje jeszcze nowych urbanistów. Jeśli zgodnie rzeczywistością odpowiemy sobie przecząco na to proste pytanie i ta rzeczywistość utrwali się na kolejne lata to cała reszta nie ma większego znaczenia. Zarówno "twórczo poszukujący" jak też tkwiący konformistycznie w "utartych schematach" są skazani na "sprzedawanie marchewki". Nie będzie się liczyło takie czy inne podejście młodego pokolenia planistów tylko i wyłącznie podejście "drugiej strony" czyli IU. A koń jaki jest każdy widzi...

Nie podzielam aż tak czarnej wizji. Jeśli wzmocni się rola studium, to automatycznie każda gmina będzie wymagała zmiany takiego dokumentu, co będzie się wiązało z dużą ilością pracy na rynku. Z drugiej też strony to wzmocnienie może na jakiś czas zahamować planowanie, bo gminy nie będą miały na to funduszy. Niemniej jednak liczę na to, że ktoś się w końcu obudzi i zadba o naszą przestrzeń i nasz wspólny interes. Miejmy taką nadzieję.. tak tak wiem czyją matką jest nadzieja, ale.. pożyjemy zobaczymy.

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Dobrzechcący's picture

Sporo wody w Wiśle już upłynęło od ostatniej odpowiedzi w powyższym wątku. W prawie nic nie zmieniło się jeśli chodzi o zmiany pozytywne oczywiście. Sytuacja obecnie wygląda tak, że prawie każda uczelnia otwiera sobie kierunek okołourbanistyczny, a pracy wciąż ubywa. Tutaj akurat problemem jest koślawy system szkolnictwa wyższego. Uczelnie funkcjonują na złych zasadach. Podążanie za modą zamiast za popytem na pracę - to niedorzeczne. Ale z kolei uczelnie są jedynie ofiarami systemu - finansowania ich funkcjonowania. Osoby mające prace w zawodzie interesują się jak widać wyłącznie własną sytuacją. Jedyna inicjatywa portalu urbanistyka.info to inicjatywa składkowa. Ale zmiana prawa to też interes zawodowców. Bo za moment i do ich garnka nie będzie co włożyć. Konkluzja musi być smutna. Po upływie 2 lat pytanie nie brzmi już, czy Izby potrzebują nowych członków. Aktualne jest obecnie pytanie, czy potrzebują starych? A nawet krok dalej: jak długo będą potrzebować obecnych członków? Czas skończyć z optymizmem, czas na realizm.

Filip Sokołowski's picture

Jak się nic nie robi jest źle, jak się robić coś jest za mało... i te wyliczanie, co zrobiliśmy, a co moglibyśmy zrobić! A jak prosisz o wsparcie, to nie ma chętnego.. każdy zawalony robotą, każdy nie ma czasu... za to chętnych do narzekania i oceniania mnóstwo. Jeśli się komuś wydaje, że portal jest naszym jedynym zajęciem, a może nawet źródłem utrzymania, to muszę niestety te osoby wyprowadzić z błędu. Każdy z nas pracuje i to nie 8h dziennie, a znacznie więcej. Nie mamy ani wsparcia finansowego ani merytorycznego. Reklamy, które mieliśmy na portalu pozwalały pokryć koszty serwera i administracji.. niestety umowy się kończą i będziemy za to wszystko płacić z własnej kieszeni. Wiemy, że nie jesteśmy doskonali, ale się staramy... chociaż tyle i aż tyle. Głową muru nie rozbijemy - to jest realizm!

Ps. Gdybym się interesował tylko sobą to bym nie poświęcał swojego czasu na ten portal. Portal, a szczególnie forum to spora baza wiedzy praktycznej, która spokojnie może służyć młodym projektantom, którzy nie mają kasy na szkolenia.

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Dobrzechcący's picture
Filip Sokołowski napisał/a:

Jak się nic nie robi jest źle, jak się robić coś jest za mało... i te wyliczanie, co zrobiliśmy, a co moglibyśmy zrobić! A jak prosisz o wsparcie, to nie ma chętnego.. każdy zawalony robotą, każdy nie ma czasu... za to chętnych do narzekania i oceniania mnóstwo. Jeśli się komuś wydaje, że portal jest naszym jedynym zajęciem, a może nawet źródłem utrzymania, to muszę niestety te osoby wyprowadzić z błędu. Każdy z nas pracuje i to nie 8h dziennie, a znacznie więcej. Nie mamy ani wsparcia finansowego ani merytorycznego. Reklamy, które mieliśmy na portalu pozwalały pokryć koszty serwera i administracji.. niestety umowy się kończą i będziemy za to wszystko płacić z własnej kieszeni. Wiemy, że nie jesteśmy doskonali, ale się staramy... chociaż tyle i aż tyle. Głową muru nie rozbijemy - to jest realizm!

Ps. Gdybym się interesował tylko sobą to bym nie poświęcał swojego czasu na ten portal. Portal, a szczególnie forum to spora baza wiedzy praktycznej, która spokojnie może służyć młodym projektantom, którzy nie mają kasy na szkolenia.

Nigdy nie robi się tak wiele, żeby nie można było zrobić więcej. Póki co, jedyna zorganizowana akcja, to akcja składkowa. W sytuacji, gdy Krajowa Izba "zdycha" finansowo. Pisze Pan o proszeniu o wsparcie? Taka prośba nastąpiła tylko w tej wymienionej, zorganizowanej akcji składkowej. Moją wypowiedz odbiera Pan zbyt osobiście. Ciągle tylko wspomnienia o tym, jak wiele jest robione. Że nikt państwu tego nie nakazuje. Ale czy trzeba poprzestawać na głaskaniu się, bo został poczyniony pierwszy krok? Czy może warto podejmować kolejne kroki. Póki nie jest zbyt późno. Albo nie tylko strona będzie umieszczona na holenderskim czy tam niemieckim serwerze, lecz również i treści będą musiały być zamieszczane w takim języku, by ktoś tutaj wchodził. Nie atakuje nikogo. Po prostu wzbiera we mnie gniew na to, że jest tyle instytucji (Instytut Gospodarki Przestrzennej i Mieszkalnictwa, Instytut Rozwoju Miast, Izby). Tylko żadna z grup nie chce lobbować słusznych inicjatyw, a do głosu dochodzi po raz kolejny prof. Niewiadomski z propozycjami deregulacyjnymi. I gdzie to się skończy?

Filip Sokołowski's picture

Dobrzechcący wierz mi, że towarzyszą nam podobne odczucia. Nie chce kontunuować rozmów na temat tego ile się zrobiło, ile można było zrobić i czy słusznie lokujemy swoje zainteresowanie. Szkoda na to czasu. Jeśli masz propozycję akcji, jesteśmy otwarci na współpracę. Odkąd Portal istnieje zapraszamy chętnych do współpracy. Chętnych jak na lekarstwo, a może warto połaczyć siły i zebrać się w grupę ludzi, którzy chcą zmian i konkretnych działań. Ale nie takich co to tylko popierają, ale czasu na to nie mają... bo jak tak dalej pójdzie to niedługo wolnego czasu będziemy mieć wszyscy w nadmiarze.. tylko, że tak jak pisałeś, wtedy będzie za późno.

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Damian P's picture

Z pkt widzenia osoby która studiuję GP (ost. 7 emestr):
Trzy lata temu gdy przyszło mi wybierać kierunek studiów, GP nie była aż tak popularna. Kierunków po których można było uzyskać tytuł inż. było b.mało ( chyba Białystok, Kraków, +/- Warszawa) Studiować można było też w Poznaniu, Wrocławiu, Katowicach (to na pewno)
Obecnie GP jest prawie wszędzie. Skupić się jednak chciałem na czymś innym. Rzeczą która ostatnio mnie zaskoczyła to fakt, że w Krakowie możemy studiować GP nie na 1 uczelni jak 3 lata temu, a już na 3: U.Rolniczy(inż) Ekonomiczny(inż,lic), Politechnika(inż) + UJ (Geografia ze specjalizacją GP). Zakładając, że jeden rok liczy ok. 50 osób (przyjmuje dane z UR bo tam studiuję) to co roku mamy coraz więcej bezrobotnych. Trzeba to tak nazywać bo z pracą jest bardzo ciężko. Od kilku miesięcy przeglądam oferty pracy a może inaczej... przeglądałem kilka ofert pracy, ponieważ chce zacząć prace po obronie inż a mgr obronić zaocznie ( na studiach za wiele i tak mnie nie nauczą a w pracy przeciwnie). Pracy jest mało i nie sądzę, że w przyszłości będzie więcej. W sumie to się dziwie, że ludzie chcą to zaczynać studiować. To jest właśnie ten moment w którym chciałem pokazać, że to co się dzieje to nie tylko wina szeroko rozumianego "systemu" lecz też LUDZI. Bezmyślne studiowanie, bezmyślna dydaktyka i oby dalej... Czy można to zmienić ? oczywiście, że można tylko jak ?
Myślę tak: młodzi w izbach chcą coś zmienić, gdy są już starszymi to już im się nie chce albo zepsuł ich system dochodzenia do bycia starszym itd.

Na pocieszenie dodam ciekawą sytuację która kilka razy zaistniała: Podczas rozmowy na temat studiów odradzam GP przywołując konkretne argumenty. Osoba która ma przed sobą wybór kierunku zwięźle stwierdza, że chce ją oszukać i mieć mniejszą konkurencje na rynku pracy ;)bo ona czytała na ten temat i to kierunek z przyszłością.
Smutne ale realne.

Maja Perskiewicz's picture

Damian bez urazy ale kiwam głową jak czytam to co piszesz. Powiedz jak można wypowiadać się na temat jazdy na rowerze skoro się nigdy tym rowerem nie jechało. Powiedz skąd się biorą Twoje przekonania o działaniu młodych ludzi w izbie urbanistów - wiesz w ogóle jak te izby funkcjonują?
Co do pracy.. na tym portalu była już niejedna dyskusja na temat szukania pracy. W urbanie pracy nie szuka się z gazet, a uderza bezpośrednio do firm. Najlepiej zacząć od praktyki, bo potem łatwiej o zatrudnienie.
Zgoda, że ludzi studiujących ten kierunek jest za dużo, ale czy wszyscy po GP mają być urbanistami? Myślę, że 80 proc ludzi nie pracuje w swoich zawodach. Kierunek jest na tyle elastyczny, że jesteś w stanie dopasować się do innego zawodu.
Zawsze było tak, jest tak i będzie, że jeśli jakiś kierunek zyskuje na popularności, jest okrzyknięty przyszłościowy, to automatycznie pojawia się na sporej ilości uczelni. Tego nie unikniemy. Jeśli chcesz mieć małą konkurencję na rynku pracy to wybierz np. fizykę do studiowania.

Damian P's picture

Masz racje co do jazdy rowerem ale w każdej dziedzinie życia spotykam ludzi którzy mają coś do wniesienia a kończy się to złapaniem gumy. Zdanie na temat "młodych" wycofuję i przepraszam jeśli ktoś poczuł się urażony. Muszę przyznać, że to źle napisałem bo dopiero po przeczytaniu Twojej odp. zobaczyłem, że mało trafnie to przelałem na papier.

Co do pracy to ja zacząłem od przeglądania bip-ów i spisywania firm startujących w przetargach. Na spacery i podróże z CV przyjdzie już niedługo czas.
Jeśli chodzi o ilość studiujących Gp to zapomniałem jeszcze o ludziach na architekturze ze specjalizacją urbanistyka, ale to podwyższa tylko ilość rąk do pracy. Zgadzam się,że 80% ludzi i tak nie będzie pracować w zawodzie ale nie mogę się zgodzić, że cyt: "tego nie unikniemy" bo ktoś za to odpowiada. Myślę, że najlepszym komentarzem do tego tematu jest jego wiek i ilość postów a także wypowiedzi poprzedzające moją.

ps Odnosząc się do konkurencji, chodziło mi o pokazanie wrodzonej podejrzliwości narodu, a nie o wykiwanie kandydata w celu zmniejszenia konkurencji ( przecież i tak jak nie rozmówca to inny człowiek podejmie studia)

Pozdrawiam

Filip Sokołowski's picture

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info



Nawigacja

Aktywni użytkownicy

Aktualnie jest 0 użytkowników i 17 gości online