Jesteś tutajAmerykanin o Warszawie: przypomina mi Moskwę

Amerykanin o Warszawie: przypomina mi Moskwę


3.666665
Average: 3.7 (3 votes)
Your rating: None
Źródło: 
gazeta.pl

Polacy kochają Barcelonę. Lubią też Amsterdam. Dlaczego? Bo po tych miastach można chodzić. Czemu w Warszawie nie może być tak samo? - przeczytaj jak Warszawa wygląda w oczach mieszkającego tu Amerykanina.
 
KATARZYNA JAKLEWICZ: Przyjechał pan do Warszawy cztery lata temu. Pamięta pan pierwsze wrażenia?
 
PETER RICHARDS*: Najpierw uściślę. Mieszkałem w Warszawie już wcześniej. W 1993 roku przyjechałem tu pierwszy raz. Po kilku latach wyjechałem do Londynu i wróciłem w 2005 roku.
 
Jak trafił pan do Warszawy pierwszy raz?
 
Na początku lat 90. kończyłem studia w Waszyngtonie. To był czas wielkich zmian w Europie Wschodniej. Chciałem je zobaczyć na własne oczy. Wtedy sekretarzem stanu była Madeleine Albright, Czeszka z pochodzenia, więc pomyślałem: wybiorę Pragę. Pojechałem tam na stypendium, a gdy się skończyło, musiałem zadecydować, co dalej. Znalazłem pracę w Warszawie. Miałem pomagać w reorganizacji prywatyzującym się zakładom państwowym.
Warszawa w przeciwieństwie do Pragi raczej nie słynie w świecie z urody. Nie było rozczarowania i myśli: mój Boże, nie chcę tu mieszkać!
 
- Rzeczywiście, architektonicznie Praga jest atrakcyjniejsza. Powiedział bym też, że jest trochę irlandzka. Ludzie spotykają się w pubach, żeby napić się piwa i podyskutować. Rozmawiają godzinami, piją, a potem rozchodzą się do domów. W Warszawie spotkałem się z czymś zupełnie innym. Nie jadało się tak często na mieście, może dlatego, że jedzenie i alkohol były trzy razy droższe niż w Pradze. Życie towarzyskie toczyło się w domach. Ludzie zapraszali mnie do siebie, dostawałem prawdziwe jedzenie, gotowanie się celebrowało. Dzięki temu bardzo szybko poznawałem ludzi, bo jak ktoś zaprasza cię do domu, to poznajesz też jego babcię, mamę i brata. W domach odbywały się imprezy. Takie prawdziwe, z tańcami do 4 nad ranem. O 2 podgrzewało się bigos, a potem dalej tańczyło i piło. Polska przypominała wtedy Stany z lat 70., bardzo mi się to podobało. Spotkałem chyba ostatnie pokolenie, w którym czuć autentyczność.
 
 
 



Polecamy

You are missing some Flash content that should appear here! Perhaps your browser cannot display it, or maybe it did not initialize correctly.

  

Nawigacja

Aktywni użytkownicy

Aktualnie jest 3 użytkowników i 33 gości online

Zalogowani użytkownicy