Jesteś tutajForums / Urbanistyka w praktyce / Absurdy związane z codzienną pracą planisty/urbanisty
Absurdy związane z codzienną pracą planisty/urbanisty
Pewnie każdy z nas spotkał się w swojej pracy z jakimś absurdem.. podzielcie się nimi.
Jeden z moich ulubionych - w jednym z uzgodnień wyczytałem co powinno się znaleźć w planie - uzgadniacz nakazał, że na terenie planu należy zapewnić słyszalność syreny alarmowej.
Kolej na Wasze propozycje.
- Zaloguj się lub zarejestruj aby móc dodać komentarz

U mnie było ciekawie o tyle, że jeden uzgadniacz nie potrafił pojąć co oznacza zapis w uchwale dotyczący powiązania dwóch ciągów pieszo-rowerowych znajdujących się poza planem, poprzez nowo projektowany w planie, w efekcie stwierdził, że będzie to miało negatywny wpływ na nawierzchnię historycznej ulicy i pozamiatane...efekt, ponowne uzgodnienia!
Człowiek z branży...
Zapraszam na ZleceniaProjektowe.pl
Ja cały czas mam w pamięci pewnego starostę, który już od kilku chyba lat nie wie na jakiej podstawie ma uzgadniać plany ... i odsyła uporczywie te uzgodnienia jako bezzasadne ... Ciekawie czy w ogóle wie, że jest starostą?
Ta sytuacja rozłożyła mnie na łopatki ... rozumiem, że to były początki funkcjonowania "ustawy ocenowej", ale i tak moje zaskoczenie było ogromne. Jeden z organów opiniujących (PPIS) przysłał jako odpowiedź prośbę o przedstawienie proponowanego zakresu prognozy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt że razem z zawiadomieniem organ otrzymał gotową prognozę. A wiecie co pomogło? Po prostu przesłanie kserokopii spisu treści tej przesłanej prognozy ... :)
Przy okazji uzgadniania projektu zmiany studium otrzymałem pismo od RDOŚ wzywające do usunięcia braków formalnych. Z tekstu pisma wynikało, że mamy sprawdzić czy przebieg drogi o znaczeniu ponadlokalnym jest zgodny z przebiegiem w planie województwa. Nie wiem gdzie tu brak formalny, ale biorę za telefon i pytam skąd wątpliwości dotyczące tego przebiegu. Usłyszałem, że mamy udowodnić, że w naszym studium przebieg jest taki jak w planie woj. Zapytałem więc jak mam to udowodnić - przesłać do nich projekt planu województwa, czy może wystarczy im link do strony, gdzie można z tym planem się zapoznać. Sam się zastanawiam czy to bezmyślność, czy przejaw lenistwa, który kazał się bohaterce tej opowieści bronić przed dotarciem do planu województwa. Piłeczka została odbita, RDOŚ będzie musiał drugi raz ze sprawą się zapoznać i wyprodukować kolejne pismo, a wystarczyło tylko zerknąć na wojewódzki BIP. Dla nas to oczywiście conajmniej miesiąc straty, ale przecież kogo to obchodzi.
"Na początku niepewnego przedsięwzięcia nasza wiara jest jedyną rzeczą, która może nam zapewnić powodzenie"