Jesteś tutajForums / Urbanistyka w praktyce / „Milczenie urbanistów - wyższa forma aktywności?”

„Milczenie urbanistów - wyższa forma aktywności?”


kontr-urbanista's picture

By kontr-urbanista - Posted on 29 październik 2010

Kilka miesięcy temu na swojej stronie internetowej www.kontrurbanista.webnode.com umieściłem ankietę pod tytułem: „Milczenie urbanistów - wyższa forma aktywności?” Pisałem wtedy: „Brak zaangażowania i udziału zdecydowanej większości uprawnionych urbanistów w debacie publicznej na temat aktualnego stanu planowania przestrzennego w Polsce, konieczności oraz sposobów i kierunków systemowych zmian w tym zakresie jest powszechnie i wyraźnie zauważalny. Czy jest to nieobecność wymuszona czynnikami zewnętrznymi czy raczej postawa „z wyboru”? Jakie są przyczyny tego niepokojącego zjawiska?”
Chciałbym dzisiaj ponowić to pytanie. Oto ewentualne, potencjalne przyczyny braku głosu urbanistów w debatach publicznych na tematy planistyczne:
1. brak czasu na tego typu działalność
2. brak zainteresowania sprawami środowiska
3. ocena „stanu istniejącego” jako optymalny
4. przeświadczenie o nieskuteczności takich debat
5. przeświadczenie o słabości indywidualnego głosu
6. zniechęcenie efektami dotychczasowych debat
7. formalny brak możliwości udziału w takich debatach
8. brak debat na temat planowania przestrzennego
9. subiektywne poczucie braku własnych kompetencji
10. rzeczywisty brak przygotowania merytorycznego
11. obawa przed kompromitacją w środowisku
12. niechęć do ujawniania własnych poglądów
13. brak jakichkolwiek poglądów w tym zakresie
14. brak wiary w możliwość zmian
15. obawa utraty pracy (zleceń lub stanowiska)
16. uznanie debat za zbędne
17. polityczna poprawność
18. „wypalenie” zawodowe
19. obawa utraty uprawnień

Maciej Hermanowski's picture

Ja bym stawiał na brak czasu na tego typu działalność.. ludzie ganiają za pracą, często nawet bardzo daleko od swojej firmy. Część młodych osób, pewnie nie czuje żeby miała na tyle doświadczenia czy śmiałości, żeby wdawać się w dyskusje z doświadczonymi urbanistami, choć to akurat uważam za błąd - takie dyskusje uczą - nawet jeśli się nie ma racji, to się przynajmniej człowiek dowie jaka jest prawda. Jest też jeden powód, który był poruszany na tym forum, zdaje się w dziale pomoc dla inwestora - temat "szanujmy swoją wiedzę" - polecam przeczytać i zapoznać się z poglądem co niektórych na temat chęci dzielenia się swoją wiedzą - brać TAK, dawać NIEKONIECZNIE.

kontr-urbanista's picture

W takiej sytuacji nigdy nie mam pewności czy chodzi rzeczywiście o szanowanie swojej wiedzy czy bardziej i jej ukrywanie ;-)

Paweł_N's picture
quidam napisał/a:

W takiej sytuacji nigdy nie mam pewności czy chodzi rzeczywiście o szanowanie swojej wiedzy czy bardziej i jej ukrywanie ;-)

Według mnie chodzi o niewiedzę. Trzeba wiedzieć co się wie. W przeciwnym wypadku nie można ocenić którą część tej wiedzy rozdać za darmo, a za którą wystawić fakturę. W mojej ocenie można przyjąć jedna z dwóch postaw: "mówię co wiem" i druga: "wiem co mówię". W dyskusji na forum zamiast odnieść się do merytoryki pytania pojawiają się elaboraty w których na prawo i lewo jest rozdawana niejednokrotnie ciężko zdobyta wiedza. Tak więc odpowiadając na tezę "czy chodzi rzeczywiście o szanowanie swojej wiedzy czy bardziej i jej ukrywanie" to mamy doczynienia z brakiem szacunku - "mówię co wiem" oraz jej ukrywania - "nie wiem co mogę powiedzieć aby nie stracić".

„Całość to więcej niż suma jej składników” (Arystoteles)

Maciej Hermanowski's picture
quidam napisał/a:

W takiej sytuacji nigdy nie mam pewności czy chodzi rzeczywiście o szanowanie swojej wiedzy czy bardziej i jej ukrywanie ;-)

Myślę, że autorka tego posta miała raczej to drugie na myśli..
Dla zainteresowanych link do tego o czym mowa http://www.urbanistyka.info/content/szanujmy-swoj%C4%85-wiedz%C4%99

Maciej Hermanowski's picture
Paweł_N napisał/a:
quidam napisał/a:

W takiej sytuacji nigdy nie mam pewności czy chodzi rzeczywiście o szanowanie swojej wiedzy czy bardziej i jej ukrywanie ;-)

Według mnie chodzi o niewiedzę. Trzeba wiedzieć co się wie. W przeciwnym wypadku nie można ocenić którą część tej wiedzy rozdać za darmo, a za którą wystawić fakturę. W mojej ocenie można przyjąć jedna z dwóch postaw: "mówię co wiem" i druga: "wiem co mówię". W dyskusji na forum zamiast odnieść się do merytoryki pytania pojawiają się elaboraty w których na prawo i lewo jest rozdawana niejednokrotnie ciężko zdobyta wiedza. Tak więc odpowiadając na tezę "czy chodzi rzeczywiście o szanowanie swojej wiedzy czy bardziej i jej ukrywanie" to mamy doczynienia z brakiem szacunku - "mówię co wiem" oraz jej ukrywania - "nie wiem co mogę powiedzieć aby nie stracić".

Ludzie to jest forum wymiany myśli! Idąc Twoim tokiem myślenia mogliby się tu wypowiadać tylko ludzie z 20 letnim doświadczeniem. A nie o to zupełnie chodzi. To że wiesz co mówisz, nie zawsze oznacza że mówisz prawdę. W moim życiu zawodowym (i myślę że nie jestem tu wyjątkiem)niejednokrotnie się zdarzało, że byłem święcie przekonany o słuszności tego co mówię, aż nie natrafiłem na mądrzejsza głowę, która mi udowodniła, że jednak jest inaczej. Mówię co wiem na forum - to brak szacunku? Ja myślę, że to dobra droga do tego, żeby się przekonać jaka jest prawda. Im więcej ludzi będzie uczestniczyło w takich dyskusjach, wymieniało poglądy tym korzystniej dla planowania. Poza tym odpowiedzmy sobie na jedno zasadnicze pytanie - czy jeśli nie będę uczestniczył w dyskusjach i chował dla siebie wiedzę, to spowoduję, że ja będę miał więcej zleceń niż inni? NIE! Poza tym tu każdy od każdego się uczy. Jeśli nie chcesz się dzielić wiedzą, to podejdź do sprawy uczciwie i nie korzystaj z forum, zbierając rozumy od innych.

Filip Sokołowski's picture

Bierzesz coś od innych, daj coś od siebie.. prosta zasada. Jeśli ktoś korzysta z zasobów tego portalu, a jedocześnie twierdzi, że szanuje swoją wiedzę i z nikim nie będzie się nią dzielił, to moim zdaniem jest to hipokryzja. Każda z osób, która aktywnie uczestniczy w tworzeniu tego portalu (nie mówię tu tylko o redakcji, ale również o tych wszystkich, którzy są bardzo aktywni na forum) poświęca swój czas dla wypracowania wspólnych metod działania. Być może nie wszyscy się z tym zgodzą, ale wspólnie tworzymy taki praktyczny, wirtualny podręcznik do planowania przestrzennego, oparty na doświadczeniach z różnych pracowni, z różnych części Polski. Czy nie jest dobrze poczytać co na dany temat sądzą inni? Każdy z nas ma różne doświadczenie, mniejsze bądź większe.. ale rówież każdy z nas może się czegoś nowego nauczyć, zmienić swój punkt widzenia lub chociaż zastanowić się czy to co mówią inni ma sens. Poza tym poruszamy tu kwestie, które dotyczą nas wszystkich..być może komuś otwierają się na pewne sprawy oczy (czyt. tematy dot. przyszłości naszego zawodu, zmian ustawowych itd.) Czy te forum nie jest dla Was użyteczne? Czy nie warto je współtworzyć? Każdy z nas ma mnóstwo pracy. Nasza trójka pracuje zawodowo, a do tego każdego dnia dba o to, żeby ten portal żył i się rozwijał.. to nie jest 5 minut roboty i nic nie jest za darmo. Codziennie borykamy się z problemami technicznymi, czy finansowymi.. szukamy rozwiązań jak zarobić na nowy serwer czy na poprawki, których niewątpliwie wymaga ta witryna. Moglibyśmy odpuścić sprawę, bo i po co się męczyć, skoro większość podchodzi do sprawy z punktu widzenia "ja i moja, tylko moja wiedza". Absolutnie nie chcę nikogo obrażać, to jest każdego indywidualna sprawa jak podchodzi do tego portalu.. chce skłonić Was do zwrócenia uwagi na fakt, że wspólnymi siłami można więcej, a jeśli każdy z nas będzie sobie swoją przysłowiową rzepkę skrobał, to będzie jak jest, albo i gorzej. Tak jak pisał Maciej co z tego, że nie włączysz się do dyskusji? Będziesz miał z tego tytułu więcej zleceń? Będziesz lepszym planistą? Nie sądzę. Mamy XXI wiek, korzystajmy z jego dobrodziejstw. Dyskutujmy o tym co dla nas wszystkich ważne.

Poczułem się wywołany do tablicy, przy okazji takiego tematu..i skoro już przy tej tablicy jestem chciałbym w imieniu Redakcji bardzo podziękować wszystkim, którzy są na tym forum bardzo aktywni. Dzięki serdeczne za wsparcie, to dla nas naprawdę wiele znaczy!

Współzałożyciel Portalu Urbanistyka.Info
Kontakt:
tel. +48 608-292-492
e-mail: fsokolowski@urbanistyka.info

Kotlet's picture

Osobiście uważam, że brak aktywności jest związany z wiekiem urbanistów.
Przekrój wiekowy większości osób zajmujących się urbanistyką w Polsce można określić jako geriatryczny.
Wiąże się z tym światopogląd z "tamtej epoki" oraz ambiwalentne podejście do zawodu.
Myślę, że wszystkie przyczyny braku głosu urbanistów w debatach publicznych, które wymienił kolega quidam na wstępie są skutkiem podeszłego wieku większości naszych koleżanek i kolegów po fachu.

Szklanka przegotowanej wody oraz kromka czerstwego chleba to posiłek krzepiący oraz elegancki.

Urbanistyka.info's picture
Kotlet napisał/a:

Osobiście uważam, że brak aktywności jest związany z wiekiem urbanistów.
Przekrój wiekowy większości osób zajmujących się urbanistyką w Polsce można określić jako geriatryczny.
Wiąże się z tym światopogląd z "tamtej epoki" oraz ambiwalentne podejście do zawodu.
Myślę, że wszystkie przyczyny braku głosu urbanistów w debatach publicznych, które wymienił kolega quidam na wstępie są skutkiem podeszłego wieku większości naszych koleżanek i kolegów po fachu.

Stanowczo nie zgodzę się, że brak aktywności środowiska urbanistów spowodowany jest wiekiem. Zaobserwowałam, że w izbach pojawiają się młode twarze zarówno w radach jaki i komisjach, ale niestety nie wiąże się to z aktywnością środowiska. Dlaczego? Po pierwsze problem tkwi w mentalności. Urbaniści, żyją w cieniu architektów, zresztą większość z nich należy do izby architektów, a ta z kolei jest aktywna wobec czego wiele z członków nie czują potrzeby działania na dwóch płaszczyznach. Po drugie dlaczego młodzi członkowie mieliby być aktywni skoro nie mają dobrego przykładu, a każda nowa inicjatywa traktowana jest jak przysłowiowe "wyjście przed szereg". Spójrzmy choćby na ten portal, to chyba taka pierwsza inicjatywa młodych ludzi, dzięki której urbaniści mają swoje miejsce w sieci. Do tej pory funkcjonowały portale drogowców, architektów, konstruktorów, hydraulików itp., a o urbanistach było cicho. Gratuluje! Ciekawi mnie czy środowisko to doceniło?

kontr-urbanista's picture
Kotlet napisał/a:

Osobiście uważam, że brak aktywności jest związany z wiekiem urbanistów.
Przekrój wiekowy większości osób zajmujących się urbanistyką w Polsce można określić jako geriatryczny.
Wiąże się z tym światopogląd z "tamtej epoki" oraz ambiwalentne podejście do zawodu.
Myślę, że wszystkie przyczyny braku głosu urbanistów w debatach publicznych, które wymienił kolega quidam na wstępie są skutkiem podeszłego wieku większości naszych koleżanek i kolegów po fachu.

Zanim zabiorę ponownie głos proszę o określenie od jakiego wieku zaczyna się "geriatria"?

Piotr F's picture
Kotlet napisał/a:

Osobiście uważam, że brak aktywności jest związany z wiekiem urbanistów.
Przekrój wiekowy większości osób zajmujących się urbanistyką w Polsce można określić jako geriatryczny.
Wiąże się z tym światopogląd z "tamtej epoki" oraz ambiwalentne podejście do zawodu.
Myślę, że wszystkie przyczyny braku głosu urbanistów w debatach publicznych, które wymienił kolega quidam na wstępie są skutkiem podeszłego wieku większości naszych koleżanek i kolegów po fachu.

To co napisałeś to:
Po pierwsze - przesada,
Po drugie - generalizacja
Ten zawód wymaga doświadczenia, którego nie posiadają osoby, które ledwo skończyły studia. Poza tym biegłość w posługiwaniu się narzędziami "XXI wieku" nie daje mandatu do oceniania innych. Znam osoby, które w wieku ponad 70 lat korzystają z laptopów, internetu i nie mają z tym najmniejszego problemu. Tu chodzi o chęci, nie o wiek.

Kotlet's picture

Na początku chciałem powiedzieć, że kategorycznie nie zgadzam się z twierdzeniem, że "urbaniści żyją w cieniu architektów" - osoby "postronne", a także związane z branżą architektoniczno-budowlaną w zasadzie jednym tchem opisują kogoś mianem architekt-urbanista stawiając urbanistów w jednym szeregu z architektami. Często się z tym spotykam i w zasadzie nie widzę w tym nic dziwnego, sprzecznego lub "złego".
Co do nowych inicjatyw to uważam, że w "zaskorupiałym" gronie, bez faktycznego wsparcia innych osób takie inicjatywy są co najmniej trudne do przeprowadzenia.

Przepraszam, ale nie będę się wdawał w licytacyjną polemikę dotyczącą zdefiniowania "od jakiego wieku zaczyna się geriatria". Nie tego tyczył się sens mojej wcześniejszej wypowiedzi - chodziło mi o unaocznienie przyczyny problemu jaki został poruszony w tym konkretnie temacie. A kolega quidam niech sobie nie pochlebia, że wzmiankuję o nim ;P

Myślę jednak, że: nie przesadzam i nie generalizuję - pisałem wcześniej, że większość, a nie wszyscy urbaniści są w podeszłym wieku. I już na pewno nie chodziło mi o umiejętność posługiwania się współczesnymi narzędziami do projektowania - przecież umiejętność posługiwania się CAD'em czy jakimkolwiek innym programem nie ma nic wspólnego z merytoryczną częścią naszego zawodu. To tylko narzędzia, nic więcej.
I zgadzam się, że chodzi o chęci, ale niestety podeszły wiek przeważnie oznacza brak/mniejsze zaangażowanie w sprawy, które nie zawsze mogą mieć przełożenie na konkretny efekt.
Zgadzam się także, że do wykonywania zawodu urbanisty niezbędne jest doświadczenie. Jednak pamiętać należy także, że istnieje takie zjawisko jako "wypalenie zawodowe" wiążące się bezpośrednio z długoletnim stażem/podeszłym wiekiem.
Moja teza wzięła się po prostu z obserwacji: zdarzyło mi się być na kilku wyjazdach i szkoleniach organizowanych przez izbę oraz kilkukrotnie w samej izbie. Widzę także z osobami w jakim wieku przychodzi mi rozmawiać na KU-A. Być może w innych częściach polski jest inaczej - ja mam doświadczenie jedynie z małopolski i ze śląska (POIU).

Na koniec chciałem wyjaśnić, że mój post nie miał na celu kogokolwiek zdyskredytować, obrazić czy dyskryminować. Chciałem się po prostu podzielić moim punktem widzenia.

Szklanka przegotowanej wody oraz kromka czerstwego chleba to posiłek krzepiący oraz elegancki.

kontr-urbanista's picture

No to chwała Bogu!
A tak na marginesie - czy Kolega Kotlet mógłby coś zrobić ze swoim nickiem?
Cholernie trudno przeszło mi przez klawiaturę, że zgadzam się w całej rozciągłości z Kotletem ;-)

Kotlet's picture

No taki już ze mnie kotlet. Nawiązując do tematu powiem: kotlet, ale aktywny :D
Obawiam się, że nic się z tym już nie da zrobić ;)

Szklanka przegotowanej wody oraz kromka czerstwego chleba to posiłek krzepiący oraz elegancki.

kontr-urbanista's picture
Kotlet napisał/a:

No taki już ze mnie kotlet. Nawiązując do tematu powiem: kotlet, ale aktywny :D
Obawiam się, że nic się z tym już nie da zrobić ;)

Pozdrawiam serdecznie :D

Adam Rodziewicz's picture

Z mojej strony chyba 1 i 6. Byłem radnym w jednej z naszych izb. Jakoś mi to wystarczy.

Co do nauki obsługi nowych technologii to miał bym wątpliwości. Mam na swoim skromnym liczniku ponad 100 osób osobiście przeszkolonych w użytkowaniu konkretnego oprogramowania w pewnej firmie i wszystko zależy od determinacji uczącego się. Fakt niektórym to idzie ciężej, ale nie koniecznie jest to kwestia wieku.

Miejska Pracownia Urbanistyczna w Poznaniu's picture

W tym roku mija 20 lat od powołania Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w Poznaniu. Jesteśmy najstarszą tego typu jednostką miejską w Polsce i w związku z powyższym postanowiliśmy wykorzystać ten fakt do szerszego zaprezentowania naszego dorobku i podzieleniem się własnymi doświadczeniami na tym portalu m. in. poprzez aktywność na forum, publikacje artykułów.

Na doświadczenia Pracowni składa się praca ponad 70 osób, w tym 26 uprawnionych urbanistów i 2 radców prawnych. Jako jednostka miejska zaprojektowaliśmy ponad 120 obowiązujących mpzp a kolejnych 110 jest w trakcie opracowywania. Przez lata wypracowaliśmy pewne standardy dotyczące sporządzania planów w związku z dbałością o rzetelne projektowanie i spójność planów miejscowych w Poznaniu. W związku z tym, niezależnie od zespołów obszarowych i projektowych, w MPU działa m.in. zespół standaryzacyjny (ustalający jednolite zasady), zespół weryfikacyjny (sprawdzający projekt planu przed opiniowaniem i uchwaleniem) i rada techniczna (z udziałem osób z Wydziału Urbanistyki i Architektury). Nad poprawnością zapisów planistycznych czuwa także zespół prawny, co dodatkowo zapewnia skuteczną obronę dokumentów planistycznych w postępowaniu sądowym. Ponadto przeprowadzamy pozaustawowe, podwójne konsultacje społeczne (na etapie przed zbieraniem wniosków i przed opiniowaniem) oraz opiniowanie wewnętrzne (opiniowanie przez wszystkie jednostki miejskie przed opiniowaniem ustawowym).

Pragniemy zatem przyłączyć się do merytorycznej dyskusji na tematy dotyczące planowania przestrzennego. Być może zachęcimy tym sposobem do wymiany doświadczeń także pracownie miejskie w innych miastach Polski.

Z upoważnienia Dyrekcji MPU,
Agnieszka Siemiginowska

Miejska Pracownia Urbanistyczna w Poznaniu www.mpu.pl



Nawigacja

Aktywni użytkownicy

Aktualnie jest 0 użytkowników i 8 gości online